Spotkanie na półwiecze
We wtorek 13 czerwca upłynęło 50 lat od rozpoczęcia jednej z najważniejszych polskich wypraw polarnych – „Swarożyca III” na Spitsbergen. W rocznicę rejsu w siedzibie Akademickiego Klubu Morskiego …
50lecie rejsu Swarozyca III arch Waclawa Liskiewicza
Spotkanie na półwiecze · fot. Chrzest na Kole Polarnym, od lewej: A. Trzaska. W. Liskiewicz, K. Przecławski, D. Daraszkiewicz i T. Stawski.
Spotkanie na półwiecze · fot. Isfjord.
Spotkanie na półwiecze · fot. Manewrowanie w polu lodowym.+6We wtorek 13 czerwca upłynęło 50 lat od rozpoczęcia jednej z najważniejszych polskich wypraw polarnych – „Swarożyca III” na Spitsbergen. W rocznicę rejsu w siedzibie Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku spotkali się jego uczestnicy.
Pomysł na organizację rejsu pojawił się w 1966 roku, kiedy Wacław Liskiewicz, młody kapitan z Akademickiego Klubu Morskiego, po powrocie z rejsu po Morzu Północnym postanowił popłynąć dalej.
Reklama · Na lądzieTwoja reklama tutajReklama i współpraca →– W tamtych czasach Polacy wyruszali co najwyżej do Norwegii i na Islandię – wspomina Wacław Liskiewicz. – A my chcieliśmy dalej. Musieliśmy jednak brać pod uwagę ograniczony czas urlopu, w którym trzeba się było zmieścić. I padło na Spitsbergen.
Załogę stanowili członkowie Akademickiego Klubu Morskiego w Gdańsku – Dobrosław Daraszkiewicz jako I oficer, Andrzej Janik jako II oficer, Tadeusz Stawski jako III oficer, Andrzej Trzaska i Kazimierz Przecławski. Kapitanem był Wacław Liskiewicz. Rejs rozpoczął się w Ustce 13 czerwca 1967 roku, a przebycie drogi na Spitsbergen zajęło im miesiąc.
13 lipca 1967 roku „Swarożyc”, jako pierwszy polski jacht, wpłynął do Longyearbyen. Żeglarze zakończyli wyprawę 21 sierpnia w Helu. Wacław Liskiewicz otrzymał za nią nagrodę im. Conrada, przyznawaną od 1964 r. przez Gdański Okręgowy Związek Żeglarski za najlepszy rejs sezonu.
Reklama · Na lądziePromuj swoją markęSprawdź ofertę →Po zakończeniu rejsu jego uczestnicy nie stracili ze sobą kontaktu, co więcej, rokrocznie, w rocznicę wypłynięcia odbywali spotkania.
– To nie tylko przyjaźń żeglarska, ale prawdziwa – mówi Dobrosław Daraszkiewicz. – Wspieramy się i pomagamy sobie.
Reklama · Na lądzieArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →13 czerwca 2017 roku, w pięćdziesiątą rocznicę rozpoczęcia wyprawy, załoga spotkała się ponownie, jak zawsze w Akademickim Klubie Morskim w Gdańsku. Niestety nie w komplecie – zabrakło chorego Andrzeja Trzaski oraz Kazimierza Przecławskiego, który w latach 70. odszedł na wieczną wachtę.
– Wspominaliśmy szczególnie trudy żeglugi – mówi Daraszkiewicz. – W tamtych czasach nie było GPS, a przez słabą widoczność na wodach polarnych nie mogliśmy wykorzystać astronawigacji. Została nam nawigacja zliczeniowa, za którą odpowiadałem. Przyjąłem, że Golfsztrom płynie z pewną szybkością, co nanosiliśmy na mapę. A wpłynąć do Isfjordenu udało nam się dzięki radzieckiemu radiu „Selga”, na którym złapaliśmy sygnał latarni morskiej.
Spotkanie trwało do później nocy…























