< Powrót
29
grudnia 2020
Tekst:
mat. prasowe, dol
Zdjęcie:
Marina Trzebież
licytacja

Świąteczna żeglarska licytacja dla małej Ingi

25 grudnia żeglarze z Mariny Trzebież przeprowadzili licytację, z której dochód zasilił zbiórkę pieniędzy dla czteromiesięcznej Ingi Niedźwieckiej z Przęsocina koło Polic, u której zdiagnozowano rdzeniowy zanik mięśni (SMA). Na konto dziewczynki trafiło 7650 złotych.

Kilkanaście dni temu, kiedy okazało się, że w kuracji może pomóc terapia genowa, na terenie gminy Trzebież ogłoszono  pilną zbiórkę dla Ingi. Koszt kuracji to 10 mln zł, a organizatorzy licznych zbiórek i licytacji chcą zebrać co najmniej 3 miliony.

Na portalach społecznościowych ruszyły popularne w ostatnich latach nominacje do „wyzwań”. Ustalonym minimum podjęcia wyzwania była wpłata 10 zł na konto zbiórki oraz zawieszenie bombki na choince z napisem #bohaterskainga.  Nominację z rąk trzebieskiej sołtys Małgorzaty Aleksandry Siemianowskiej otrzymała również ekipa PZŻ Marina Trzebież. Żeglarze w ciągu kilku godzin wpłacili z nawiązką wymaganą kwotę i zawiesili bombkę na głównym maszcie mariny.

– Takiej sprawie musiał ustąpić miejsca nawet dzwon w naszej marinie – mówi prezes fundacji Port Jachtowy Trzebież Jacek Pietraszkiewicz. – Ale na tym nie koniec. Postanowiliśmy pójść trochę dalej i zorganizowaliśmy licytację.

Przedmiotem licytacji był 24-godzinny rejs dla 6 osób, w którym skipperem będzie członek zarządu fundacji, Filip Gruszczyński, a stewardem jej prezes. Rejs odbędzie się latem. Ale rejs to nie wszystko. Zwycięzcy licytacji zaoferowano szkolenie z pływania nocnego po Zalewie Szczecińskim i Zatoce Pomorskiej oraz rejsowe menu serwowane przez stewarda.

Licytacja zakończyła się w pierwszy dzień świąt o godzinie 21., a jej ostatnie 30 sekund było pasjonujące niczym finisz regat o Puchar Ameryki. Na metę dotarła prawie równocześnie trójka żeglarzy: Katarzyna Sapia, Jacek Tubaj i Przemysław Miśkiw. O zwycięstwie w licytacji musiała zadecydować „komisja regatowa”, gdyż postęp był tak szybki i gorący, że trudno było ustalić, kto zalicytował w ostatnich sekundach przed godz. 21. Że licytacja była ostra może świadczyć fakt, że w ferworze walki jeden z licytujących przelicytował sam siebie.

Ostatecznie zwycięzcą licytacji został Jacek Tubaj. Po ogłoszeniu wyników, triumfator zaprosił dwoje pozostałych „finalistów” na wygrany przez siebie rejs.

Zważywszy na kartę bezpieczeństwa, załoga trzebieskiej mariny obiecała zorganizować drugi rejs, a trójka walecznych wpłaciła natychmiast wylicytowaną przez siebie łączną kwotę 7 650 zł na konto Ingi.

Strona zbiórki dla Ingi

PODZIEL SIĘ OPINIĄ