< Powrót
2
lutego 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
JachtFilm
JachtFilm otworzyli (od lewej) sekretarz Pomorskiego Związku Żeglarskiego Leopold Naskręt, przewodnicząca Rady Miasta Gdyni Joanna Zielińska i organizator festiwalu Andrzej Minkiewicz.

Tłumy widzów na gdyńskim JachtFilmie

Wypełniona po brzegi sala, pięć różnorodnych filmów i ciekawi goście – tak wyglądała gdyńska odsłona festiwalu filmów żeglarskich JachtFilm, która odbyła się w sobotę 1 lutego.

Gdyński JachtFilm – po raz pierwszy zorganizowany w 2016 roku jako Przegląd Filmów Żeglarskich – odbywa się co roku w lutym w Muzeum Marynarki Wojennej. Przez ten czas udało mu się zaskarbić sympatię mieszkańców Trójmiasta.

– Od kilku lat mamy możliwość oglądania w Gdyni filmów żeglarskich – bardzo różnych, od dokumentalnych po fabularne – mówi Joanna Zielińska, przewodnicząca Rady Miasta Gdyni. – To wspaniała okazja, żeby wyjść z domu i pooglądać to, co jest bardzo wartościowe, czyli odważnych ludzi, którzy mają pomysły na życie i realizują się w żeglarstwie.

– JachtFilm ma już swoją widownię i stał się znakiem filmowym miasta, Pomorskiego Związku Żeglarskiego i Muzeum Marynarki Wojennej – przyznaje Leopold Naskręt, sekretarz Pomorskiego Związku Żeglarskiego, współorganizatora festiwalu.

Nic więc dziwnego, że sala audiowizualna Muzeum Marynarki Wojennej wypełniona była po brzegi miłośnikami żeglarstwa i dobrego kina. Organizatorzy przygotowali pięć filmów – trzy zagraniczne i dwa polskie.

JachtFilm

Filmy zapowiadał Andrzej Minkiewicz, organizator JachtFilmu.

– Zaczęliśmy od filmu „Pod gwiazdami północy” – opowiada Andrzej Minkiewicz, organizator JachtFilmu. – Nazywam ten film kinem familijnym, ponieważ jest to przepiękna, a czasami wręcz baśniowa opowieść o francuskim małżeństwie, które znalazło idealne miejsce do życia na pokładzie stalowego jachtu skutego lodem u wybrzeży Spitsbergenu. Potem był australijski film „Zagubieni” z 2002 roku. Bohaterem jest Jesse Martin, który jest najmłodszym żeglarze, który opłynął jachtem żaglowym świat solo non stop i bez asysty, a kilka lat później zorganizował wyprawę, która miała być takim żeglarskim Big Brotherem. Cały rejs, który miał trwać trzy lata, skończył się jednak po trzech miesiącach. Film „Kapitan” opowiada o Krzysztofie Baranowskim, a zrealizowany został przez gdyńskiego reżysera Kryspina Plutę. To obraz kapitana Baranowskiego, którego nie znamy, ponieważ Kryspinowi udało się wejść z kamerą do jego życia. W drugim bloku pokazano film „Maiden”, czyli świetną i z rozmachem zrealizowaną produkcję o pierwszym udziale żeńskiej załogi w regatach Whitbread Round the World w 1989 roku. To film o dziewczynach, które dają radę. Festiwal zakończyła polska produkcja „Normalni kolesie” o regatach Setką przez Atlantyk.

W festiwalu uczestniczyło ponad 250 osób. Równie dużym zainteresowaniem co produkcje cieszyły się spotkania z ich reżyserami. O filmie „Kapitan” opowiedział publiczności Kryspin Pluta, a o „Normalnych kolesiach” Łukasz Kamiński. Nad całością czuwał Andrzej Minkiewicz, który zapowiadał filmy, opowiadał o dalszych losach bohaterów oraz przeprowadzał mini-quizy z drobnymi upominkami.

– Jestem po raz pierwszy na festiwalu i bardzo mi się podoba – mówi Roman Latanowicz, prezes Konińskiego Okręgowego Związku Żeglarskiego. – Pokazy zaczęły się od zimnych klimatów filmu „Pod gwiazdami północy” – chętnie bym tam popłynął. Choć niedźwiedzie polarne mogą wystraszyć.

Organizatorem festiwalu był JachtFilm, a współorganizatorem Pomorski Związek Żeglarski. Patronat medialny sprawował portal Żeglarski.info.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ