< Powrót
9
listopada 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Tomasza Figlerowicza
Tomasz Figlerowicz

Tomasz Figlerowicz: Klasa Optimist potrzebuje etatowego trenera kadry

Duże zmiany mogą czekać w przyszłym sezonie reprezentację Optimista. Prezydent Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist Tomasz Figlerowicz opowiada o problemach z kadrą, pomyśle powołania zewnętrznego trenera i udanym 2021 roku.

– 17 września został pan ponownie wybrany prezydentem Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist. Dlaczego zdecydował się pan po raz trzeci kandydować na to stanowisko?

– Ponieważ zależy mi na rozwoju polskiego Optymista. Chciałbym zbudować silniejszą reprezentację, większą uwagę zwracać na zawodników i ich szkolenie. Kiedy wiadomo było, że prezydent w latach 2018-2021 Artur Burdziej nie będzie kandydował, postanowiłem się zgłosić. Nie było kontrkandydata i dostałem 100 procent głosów. Otrzymałem więc silny głos poparcia środowiska.

– Jakie cele pan sobie wyznaczył?

– W ostatniej kadencji byłem wiceprezydentem PSKO, dobrze mi się współpracowało z Arturem Burdziejem, dlatego nie zakładam wielkich zmian. Na pewno skoncentrujemy się na szkoleniu zawodników i trenerów oraz dobrej współpracy ze środowiskiem. Chciałbym też, żebyśmy mieli odzież kadrową. Na ostatnich mistrzostwach Europy mieliśmy trzy rodzaje koszulek i nie wyglądało to dobrze. Zależy mi również na zwiększeniu naszej aktywność na Facebooku i stronie internetowej. Dlatego na Walnym Zebraniu Członków powstał zespół, który ma na celu polepszenie wizerunku PSKO i stworzenie oferty dla sponsorów. Efekty już są. W naszych mediach społecznościowych widać było relacje z występów Polaków w Autumn Meeting i Halloween Cup na Gardzie, w regatach w Schwerinie oraz Pucharze Klubowym w Berlinie. Moim głównym postulatem jest jednak uporządkowanie kadry Optimista.

– Jest taka potrzeba?

– Od wielu lat mówi się, że reprezentacja wymaga nowego pomysłu i świeżego spojrzenia.  Z jednej strony Polacy są obecni na międzynarodowych imprezach, jesteśmy medalistami mistrzostw Europy. Ale brak w tym systematyczności. Zdarzało się, że na dwa tygodnie przed wyjazdem na mistrzostwa Europy czy świata wciąż nie mieliśmy trenera kadry. Ogłaszaliśmy konkurs, ale nikt się nie zgłaszał. Nic w tym dziwnego zresztą, ponieważ trenerzy klubowi mają swoich zawodników, zobowiązania wobec klubów i trudno im wykroić 40-50 dni dodatkowej pracy.

– Jakie rozwiązanie pan proponuje?

– Zatrudnienie zewnętrznego, etatowego trenera kadry, niezwiązanego z żadnym klubem, który przygotuje program szkolenia. Tak jest na przykład we Włoszech. Działałoby to w ten sposób, że już po pierwszych eliminacjach do mistrzostw Europy i świata, najczęściej rozgrywanych w pierwszy weekend maja w Pucku, trener powinien zebrać ścisłą kadrę złożoną z 12 zawodników i pojechać na świetne międzynarodowe regaty w Workum. A następnie pracować z nimi na zgrupowaniach przez cały sezon, docelowo 60-80 dni w roku. Byłem w tym roku trenerem kadry na mistrzostwach Europy – dla niektórych naszych zawodników były to pierwsze regaty międzynarodowe w karierze. W takiej sytuacji nie możemy oczekiwać od nich świetnych wyników. Jak nie jest się opływanym w stawce europejskiej, trudniej się potem odnaleźć na imprezie rangi mistrzowskiej. Wyjazdy z reprezentacją i trenerem pozwolą to niezbędne doświadczenie zebrać. Poza tym oczywiście chcemy, żeby kadra była szeroka. Czyli poza tym ścisłym, dwunastoosobowym zespołem, inni dobrzy zawodnicy funkcjonowali na dotychczasowych zasadach, w ramach Akademii Żeglarstwa PZŻ.

– Uda się znaleźć takiego trenera?

– To może być problem. Ale przypomnę, że na rynku polskim są szkoleniowcy, którzy wiele lat funkcjonowali w Optimiście, np. Przemek Struś, Andrzej Piasecki i Zdzisław Staniul. Są też zagraniczni trenerzy, a współczesne dzieci uczą się języków, więc nie będzie to dla nich dużym utrudnieniem. Na dzisiaj jednak nie mam żadnego kandydata – skupiam się na zbieraniu opinii od środowiska.

– Jakie są dotychczasowe głosy?

– Wszyscy uważają, że trzeba kadrę zorganizować trochę inaczej, by była bardziej przewidywalna. Finansów nie da się zaplanować, zwłaszcza przy wzroście cen i zmianach wynikających z Polskiego Ładu, ale plan zgrupowań z trenerem, który dobrze je przygotuje – już tak. 20 listopada mamy zebranie zarządu, gdzie chciałbym ten pomysł przedyskutować. Z finalnym planem chcemy iść do Polskiego Związku Żeglarskiego. Rozmawiałem już wstępnie z dyrektorem sportowym PZŻ Dominikiem Życkim i trenerem głównym PZŻ ds. dzieci i młodzieży Rafałem Szukielem, byli zainteresowani projektem i rozmową o nim. Chciałbym, żeby z początkiem maja 2022 roku kadra zaczęła funkcjonować w nowym kształcie.

– Jak ocenia pan kończący się sezon?

– Był naprawdę fajny. Wypadły nam tylko pierwsze regaty w Pucku. Najtrudniejsza na początku była dla nas niejasność przepisów prawnych – nie wiedzieliśmy co można robić w strefie żółtej, a co w czerwonej. Ale później było coraz lepiej. Z regat w Berlinie wróciły dwie nasze ekipy, a nad Gardą było ponad 100 polskich łódek. Bardzo udany był też występ Polaków w Schwerinie, gdzie startowało 221 Optimistów i w grupie A wygrał Jakub Kuraś, a w B Adam Chojnicki, obaj z JKW Poznań. To pokazuje, że Optimist ma się dobrze.

– Jak się zapowiada 2022 rok?

– Jestem optymistą (śmiech). Sądzę, że będziemy już mogli normalnie trenować. Kluby, zawodnicy i rodzice na pewno będą do tego gotowi, więc jestem dobrej myśli.

Tomasz Figlerowicz urodził się 15 marca 1964 roku. Jest wieloletnim członkiem Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Klasy Optimist oraz jego prezydentem w dwóch kadencjach (2012-2018) i wiceprezydentem w latach 2018-2021. W tym roku ponownie wybrany na prezydenta. Trener kadry narodowej klasy Optimist. W 2013 roku pod jego okiem Tytus Butowski z YKP Gdynia (aktualnie SŻ KS AZS Gdańsk), zdobył mistrzostwo Europy. Pracuje jako trener w Jacht Klubie Wielkopolski Poznań.

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ