< Powrót
10
stycznia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Tomasza Stańczyka
Tomasz Stańczyk
Ekipa 49erFX. Od lewej: Aleksandra Melzacka, Tomasz Stańczyk i Kinga Łoboda.

Tomasz Stańczyk: Jesienią będziemy mieli trzy teamy 49erFX

Polskie załogi klas 49er i 49erFX w ostatnich tygodniach odnotowały kilka sukcesów. Tomasz Stańczyk, trener kadry 49erFX, opowiada o wynikach i przygotowaniach do Tokio.

– 2019 rok w klasie 49er i 49erFX zakończył się zdobyciem dwóch kwalifikacji olimpijskich oraz wicemistrzostwa Europy juniorów w 49er. Dla polskiej klasy 49er i 49erFX to chyba najlepsza wiadomość z możliwych?

– Tak, wszystkie trzy grupy – 49er z Łukaszem Przybytkiem i Pawłem Kołodzińskim oraz Dominikiem Buksakiem i Szymonem Wierzbickiem prowadzonymie przez Pawła Kacprowskiego, 49er juniorów z Mikołajem Staniulem i Jakubem Sztochem prowadzonymi przez Przemka Filipowicza i 49erFX, czyli Aleksandra Melzacka i Kinga Łoboda, które ja trenuję – dobrze się spisały. To wynik naszej ciężkiej pracy, bo spędzamy setki godzin na wodzie i koncentrujemy się głównie na przygotowaniach. Kwalifikację, czyli to minimum już zrobiliśmy i możemy się skupić na tym, żeby dalej poprawiać błędy, które się pojawiały.  A jej zdobycie wcale nie było takie proste, jak się wydawało.

– Już mistrzostwa świata w Aarhus w 2018 roku, gdzie nasze załogi 49er i 49erFX zajęły miejsca w trzeciej dziesiątce pokazały, że łatwo nie będzie.

– W 49er i 49erFX jest grupa najlepszych dwudziestu łódek, z których każda może zdobyć medal. Jest oczywiście ścisła czołówka, ale to dwie, trzy załogi – w reszcie złotej grupy poziom jest wyrównany. Aarhus nie poszedł po naszej myśli – mówię tu o 49erFX, którą trenuję. Apetyty były, ale też nie mieliśmy ciśnienia, żeby już z Aarhus przywieźć kwalifikację. Trzeba pamiętać, że dziewczyny pływają dopiero 2,5 roku w tej klasie, więc staż mają bardzo mały. Ważne, że wszystko idzie w dobrym kierunku i na mistrzostwach świata w Nowej Zelandii było znacznie lepiej.

– Dla Aleksandry Melzackiej i Kingi Łobody był to drugi pełny sezon seniorski, a już przeszły do historii – są pierwszą polską załogą 49erFX, która pojedzie na Igrzyska Olimpijskie.

– Dokładnie, aczkolwiek klasa jest dosyć nowa, bo po raz pierwszy pojawiła się na Igrzyskach w Rio w 2016 roku. Pracuję z dziewczynami od dwóch lat, dlatego właśnie zostałem zatrudniony przez Polski Związek Żeglarski, żeby skiff kobiet zaistniał na dobre. Ciężka praca Oli i Kingi zaprocentowała i choć wiele jest do zrobienia, to fundament jest naprawdę niezły.

– Ola i Kinga robią wielkie postępy. Wystarczy czasu, żeby przez Igrzyskami Olimpijskimi zrobić kolejny duży krok i powalczyć o medale?

– Idziemy w dobrym kierunku, ale nie koncentrujemy się na konkretnym miejscu. Robimy swoją pracę, wyznaczyliśmy sobie cele, jak ją wykonywać i zobaczymy, jak wyjdzie. Tak zostałem nauczony, żeby nigdy nie mówić słowa „medal”. Medal jest zasługą za ciężką pracę i jeżeli ktoś daje z siebie 100 procent i nie idzie na skróty, to wynik będzie. A czasami dziesiąte miejsce bardziej cieszy niż dziewiąte, jeżeli wszystko zrobione zostało tak, jak powinno, a koncepcje zostały zrealizowane.

– Kadra 49erFX składa się z jednej załogi – Oli Melzackiej i Kingi Łobody. Dziewczyny jako jedyne mają więc pewność wyjazdu do Tokio.

– Tak, ale dlatego musimy też dbać o to, żeby zdrowie dopisywało, bo nie mamy zastępczyń ani zawodniczek rezerwowych. Mimo bardzo ciężkiej pracy i żeglugi na krawędzi – przy silnym wietrze – musimy wszystko robić z głową. Nie możemy przedobrzyć.

– Jeszcze niedawno w 49erFX żeglowały też siostry Nadia i Madeleine Zielińskie. Co się z nimi stało?

– Zakończyły karierę. Siostry Zielińskie wykonywały bardzo dobrą robotę. Były rzetelne i pracowite, ale przychodzi taki moment w karierze sportowca, że jeżeli regularnie nie jest w czołowej piętnastce czy dwudziestce, to nie ma już dofinansowania. A bez niego trudno pojechać na przykład na mistrzostwa świata do Australii. Na dodatek w sezonach 2018-2019 borykały się też z kontuzjami.

– A w przygotowawczej klasie 29er widać dziewczyny, które będą mogły dołączyć do kadry 49erFX?

– Jesteśmy skoncentrowani na igrzyskach, ale jako trener klasy nie mogę nie myśleć o przyszłości. Niedługo projekt Tokio 2020 się zakończy i trzeba będzie planować Paryż 2024. Mamy kilka młodych, utalentowanych dziewczyn, które bardzo ciężko pracują i jestem w kontakcie z ich trenerami. Są wstępne plany, żeby w październiku zorganizować pierwsze zgrupowanie na południu Hiszpanii, żeby pokazać młodym dziewczynom jak żegluje się na 49erFX, jaka jest specyfika. Naszym celem na końcówkę 2020 roku jest wsadzenie dwóch nowych załóg na tę łódkę i rozpoczęcie szkolenia.

– Jak wygląda program przygotowań Oli i Kingi do igrzysk olimpijskich?

– W niedzielę wylatujemy do Australii, gdzie rozpoczniemy wspólne treningi z załogami z Holandii i Wielkiej Brytanii. To świetne zawodniczki, więc nasze dziewczyny wejdą w światowy top. Ja też mogę dzięki temu niektóre rzeczy podpatrywać. Później mamy mistrzostwa Oceanii, a następnie mistrzostwa świata w Australii, które kończymy w połowie lutego. Po nich wracamy do Europy. W połowie maja są mistrzostwa Europy na Gardzie, a pod koniec maja przenosimy się do Japonii, gdzie odbędzie Puchar Świata na akwenie olimpijskim w Enoshimie. Następnie chwila oddechu i kolejne treningi na akwenie olimpijskim. A później już Igrzyska Olimpijskie.

Tomasz Stańczyk, ur. w 1978 roku. Ma za sobą starty w igrzyskach olimpijskich w Sydney (2000 r.) i w Atenach (2004 r.). Mistrz świata w klasie 470 z lat 1998 i 1999. Ma na koncie także starty w mistrzostwach Europy. Pływał w klasach 470 i 49er. Od dwóch lat jest trenerem kadry 49erFX, w której pływają obecnie Aleksandra Melzacka i Kinga Łoboda (YKP Gdynia/AZS AWFiS Gdańsk). Wcześniej trenował reprezentantów Belgii i Niemiec w klasie 49er.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ