Vector Sails – żaglomistrzostwo z żeglarskim duchem
Firma Vector Sails to jeden z wiodących polskich producentów żagli, zwłaszcza regatowych. Z jej współwłaścicielem Jarosławem Górskim, rozmawiamy o początkach firmy, innowacjach i ambitnych projektach. – Jak powstała …
Jaroslaw Gorski 19 09 2019 LTF 3699
01a Vector Sails 20 09 2019 Jaroslaw Gorski
02 Vector Sails 20 09 2019 Jaroslaw Gorski
03 Vector Sails 20 09 2019 Jaroslaw GorskiFirma Vector Sails to jeden z wiodących polskich producentów żagli, zwłaszcza regatowych. Z jej współwłaścicielem Jarosławem Górskim, rozmawiamy o początkach firmy, innowacjach i ambitnych projektach.
– Jak powstała firma Vector Sails?
– Piętnaście lat temu spotkałem się z Kamilem Ortylem, z którym znaliśmy się od dziecka, bo pływaliśmy w Jachtklubie Stoczni Gdańskiej. Obaj pracowaliśmy w żaglowniach i postanowiliśmy założyć własną, tylko według naszego pomysłu. I to zagrało.
– Na czym wasz pomysł polegał?
– Żaglownie są prowadzone przez dwie grupy ludzi: rzemieślników, którzy nauczyli się jak wykonywać żagle, oraz żeglarzy. My mieliśmy kontakt z żaglowniami, które były prowadzone przez pierwszą grupę, przez co były to raczej fabryki żagli. A żaglomistrzostwo wymaga ducha żeglarskiego i chcieliśmy, żeby był on obecny w naszej firmie. Wiedzę mamy wyniesioną z klas przygotowawczych takich jak Optimist, OK Dinghy, 420 oraz olimpijskich Finn i 49er. Setki godzin spędziliśmy na wodzie i czuliśmy żagle.
Reklama · Na lądzieTwoja reklama tutajReklama i współpraca →
– Doświadczenie sportowe to połowa sukcesu – znaliście się na szyciu żagli?
– Mieliśmy dobrą szkołę dzięki żeglarstwu sportowemu, a Kamil skończył rzemieślniczą szkołę zawodową i kształcił się na żaglomistrza. Ja z kolei jestem inżynierem po Wydziale Oceanotechniki i Okrętownictwa na Politechnice Gdańskiej, więc mam wiedzę o jachtach, aerodynamice i hydrodynamice. Jeszcze przed założeniem żaglowni zajmowałem się projektowaniem żagli. Zatem połączyliśmy z Kamilem siły mając wspólną bazę, ale doświadczenia zawodowe na różnych poziomach.
– Żaglomistrzostwo „z duszą” bardziej pasuje do warsztatów i manufaktur niż firm z nowoczesnymi technologiami. Jak wygląd rozwój w tej branży?
– Nie jest on taki szybki do dostrzeżenia, ale zauważalny na przestrzeni lat. Wciąż jest to praca rzemieślnicza, ale dochodzą elementy nowych technologii – projektowanie komputerowe, rysowanie czy wycinanie przez plotery. Wchodzą też ciągle nowe materiały i ich połączenia. Wciąż na rynku dominują białe żagle z poliestru, popularnie zwanego dakronem, ale napływają też nowe pomysły. Widać je na jachtach regatowych – tam najszybciej się pojawiają, są testowane i weryfikowane. W hali produkcyjnej też pojawiają się nowe elementy – narzędzia, maszyny.
Reklama · Na lądziePromuj swoją markęSprawdź ofertę →– Jesteście firmą innowacyjną?
– Próbujemy być, bo dzięki innowacyjności wygrywa się na rynku. Najwięcej w tym względzie możemy osiągnąć w metodach produkcji i organizacji pracy. Jeżeli chodzi o materiały, to korzystamy z dostępnych na rynku, więc innowacyjność leży po stronie producentów tkanin i materiałów kompozytowych. My myślimy o tym, jak je wykorzystać, jak lepiej zaprojektować, jakich narzędzi użyć by żagiel na końcu ulepszyć. Konkurencja oczywiście też nie śpi – przygląda się i podchwytuje pomysły, więc branża wspólnie robi szybkie postępy.

– Nasze stocznie jachtowe produkują głównie na eksport. Podobnie jest z żaglowniami?
– Działamy i w Polsce, i w Unii Europejskiej. Mimo otwarcia granic widzimy barierę psychologiczną – klienci nie kupują tak chętnie towaru z innego kraju, zwłaszcza na indywidualne zamówienie. Staramy się produkować na wszystkie rynki i teraz około połowy produkcji trafia do Polski, a połowa za granicę.
– W czym się specjalizujecie?
Reklama · Na lądzieArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →– Robimy żagle na jachty śródlądowe i morskie do 24 metrów oraz sportowe. Około połowa produkcji to żagle dla jednostek cruisingowych. Specjalizujemy się w żaglach regatowych do wybranych klas, które obserwujemy, śledzimy i mamy możliwość testowania. Te klasy to Optimist, 420, L’Equipe, Nautica 450, Omega i Delphia 24. Powoli wchodzimy też na rynek morskich jachtów regatowych. Produkujemy też pokrowce do jachtów – na żagle, szprycbudy, wiatrochrony. Do tego dochodzą też pokrowce do motorówek, które są znacząca część naszej produkcji.
– Technologicznie Vector Sails byłby w stanie stworzyć żagle np. do nowoczesnych maxi trimaranów?
– Żagle z najwyżej półki są robione w krajach dalekiego Wschodu, widzimy jak są zaprojektowane i wykonane oraz z jakich materiałów. Nie jest to technologia kosmiczna – jest dokładnie taka i wykorzystująca te same materiały, z których my korzystamy. W związku z tym mamy świadomość, że bardziej to wygrana marketingowa niektórych firm, niż przewaga wiedzy i umiejętności szycia żagli.
– Który projekt był dla was najbardziej wymagający?
– Najbardziej zapadające w pamięć projekty są związane z klasami regatowymi – z pracą, przygotowaniem i wdrożeniem żagla w danej klasie albo dla konkretnej załogi ze specyficznym sposobem pływania. Wtedy ma się szybki zwrot informacji, czy nasze rozwiązania przynoszą efekty, i jakie one są. Jeżeli po sezonie liczba zamówień w danej klasie wzrasta, to znaczy, że zawodnicy z naszymi żaglami wygrywają – a to dla nas największa satysfakcja.
Reklama · Na lądzieWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →
– Starty Kamila Ortyla na łódce „Vector Sails” w klasie Omega są okazją do testowania nowych rozwiązań?
– Jak najbardziej. Najlepiej testować na własnej łódce i z własną załogą, bo zwrot informacji jest wtedy o wiele lepszy. Wbrew pozorom testowanie żagli jest bardzo pracochłonne, bo wymaga czasu i organizacji. Wiele żaglowni tego nie robi, ale koncentrują się wtedy na żaglach do jachtów cruisingowych.
– Jak widzisz rozwój Vector Sails w przyszłości?
– Można na dwa sposoby odpowiedzieć. Z jednej strony w polskich realiach przyszłość każdej firmy jest mniej wyraźna, m.in. przez zmieniające się prawo, które potrafi zaskakiwać każdego dnia. Z drugiej strony jeśli chodzi o przemysł żeglarski, to widzę go w pozytywnych barwach, tym bardziej, że żagle wykorzystują czystą i ekologiczną energię. Myślę, że żeglarstwo będzie się rozwijało.
Jarosław Górski, ur. 1971. Jako zawodnik pływał w Jachtklubie Stoczni Gdańskiej na jachtach klasy Optimist, OK Dinghy, Finn i 505. Ukończył Wydział Oceanotechniki i Okrętownictwa na Politechnice Gdańskiej. Pracował w Polskim Rejestrze Statków i firmie Sail Service. Prowadzi biuro pomiarowe ORC oraz jest mierniczym ORC. Jest współwłaścicielem firmy Vector Sails.























