< Powrót
21
kwietnia 2018
Tekst:
Krzysztof Romański
Zdjęcie:
Krzysztof Romański
Velas Latinoamerica Argentyna

Velas Latinoamerica Argentyna – żeglarskie tango w Buenos Aires

Tylko u nas! Krzysztof Romański, twórca portalu Żaglowce.info  pisze o zlocie Velas Latinoamerica – najważniejszej imprezie w świecie żaglowców. Po pięciu dniach spędzonych w Urugwaju, jednostki uczestniczące w zlocie przeniosły się do Argentyny. Do poniedziałku 23 kwietnia można je oglądać w Buenos Aires.

Pierwsze żaglowce zawinęły do argentyńskiej stolicy po południu 16 kwietnia. Tego dnia przy nabrzeżu w basenie Darsena Norte stanął brazylijski „Cisne Branco” i pełniąca rolę gospodarza fregata „Libertad”. Następnego ranka dołączyły do nich: meksykański „Cuauthemoc”, wenezuelski „Simon Bolivar” i kolumbijska „Gloria”, której wejście do portu wywołało największą euforię.

Po wymianie salutów armatnich, ustawieni na rejach kadeci, ubrani w żółte, czerwone i niebieskie koszulki, odśpiewali oficjalny hymn żaglowca – monumentalny, ale wpadający w ucho utwór „Ah, ah joi Capitan”. Najpóźniej do portu weszły największe, 113-metrowe żaglowce – chilijska „Esmeralda” i hiszpański „Juan Sebastian de Elcano”. Oba czteromasztowce musiały poczekać do zapadnięcia zmroku na to, by w rzece Rio de la Plata podniósł się poziom wody.

Do Argentyny nie przypłynął urugwajski szkuner „Capitan Miranda”, który po długoletnim kapitalnym remoncie nie został jeszcze doprowadzony do pełnej sprawności. Żaglowiec z charakterystycznym czarnym kadłubem wziął co prawda udział w urugwajskiej odsłonie Velas Latinoamerica, jednak miało to wymiar raczej symboliczny. Tamtejsza Marynarka Wojenna za wszelką cenę chciała uniknąć prestiżowej wpadki, jaką byłaby nieobecność flagowej jednostki w towarzystwie odwiedzającej ich kraj floty żaglowców.

„Capitan Miranda” zaprezentował się w paradzie wieńczącej zlot w Montevideo, ale zaraz po niej wrócił do macierzystego portu, w którym czekają go dalsze prace remontowe. Według ostatnich prognoz, 30 maja szkuner wyruszy „w pogoń” za resztą uczestników Velas Latinoamerica, tak by dołączyć do nich w Curazao.

Siedem żaglowców, które dotarły do Buenos Aires, szczelnie wypełniły basen Darsena Norte. Wysokie maszty wspaniale prezentują się na tle nowoczesnych drapaczy chmur, wybudowanych w ostatnich dekadach w okolicy portu. Organizatorzy rozlokowali jednostki tak, by każda stanęła bezpośrednio przy nabrzeżu. W przeciwieństwie do zlotu w Montevideo, nie muszą się więc tłoczyć i cumować burta w burtę.

Miłośnicy żaglowców mają rzadką okazję oglądać w jednej linii bliźniacze – „Esmeraldę” i „Juana Sebastiana de Elcano”. To sprzyja porównywaniu obu gigantów i wyszukiwaniu różnic. A tych, wbrew pozorom, nie brakuje. Przede wszystkim, „Esmeralda” jest brygantyną (na przednim maszcie nosi tylko żagle rejowe), a jej hiszpański starszy brat szkunerem urejonym. Zwraca też uwagę konstrukcja nadbudówki – otwartej u „Juana Sebastiana de Elcano” i zabudowanej, ze stylowymi, drewnianymi wykończeniami, u żaglowca z Chile.

Odwiedzając jego pokład, podarowałem komendantowi specjalny prezent – zdjęcie z jedynego pobytu „Esmeraldy” w Polsce, w 1973 roku. Wówczas to okręt zawinął do Gdyni, a moment wejścia do portu uchwycił znany trójmiejski dokumentalista Zbigniew Kosycarz. Oprawiona, czarno-biała fotografia sprzed 45 lat okazała się strzałem w dziesiątkę. Wzruszony kapitan zadeklarował, że przygotuje dla niej reprezentacyjne miejsce w salonie.

Podczas pobytu w porcie południowoamerykańskie żaglowce mają w zwyczaju wciągać pod gafel ogromnych rozmiarów bandery. Największa z nich, na kolumbijskiej „Glorii”, ma wymiary 18 na 15 metrów i waży ponad 50 kilogramów. Powiewające ogromne połacie kolorowego materiału robią spore wrażenie, a gdy jednostki cumują rufa w rufę, hulający wiatr potrafi je spleść. W Buenos Aires co i rusz dzieje się tak z banderami Wenezueli i Meksyku na stojących obok siebie „Simonie Bolivarze” i „Cuauthemocu”.

Pełen żaglowców basen portowy po zmroku przybiera zupełnie inne oblicze. Efektowne, różnokolorowe, jaskrawe. Każdy okręt, niczym wystrojona na bal dama, prezentuje się w wieczorowym kostiumie – z iluminacjami. Latynoskie żaglowce mają na stałe zamontowane sznury światełek podświetlających nocą maszty, reje i linię kadłuba. Z dominującej stylistyki wyłamał się w tym roku brazylijski „Cisne Branco”, który iluminuje całościowo każdy maszt na inny kolor: zielony, żółty i niebieski – odpowiadające barwom tego kraju. Na tym tle wyróżnia się hiszpański „Juan Sebastian de Elcano”, którego elegancka iluminacja jest kwintesencją filozofii „less is more”.

Przeglądając piątkowe gazety próżno znaleźć tam informacje o odbywającym się w mieście zlocie. Argentyńczycy zdają się bardziej żyć antyrządowymi protestami przeciw planowanym zmianom w systemie podatkowym. Na inaugurującej imprezę konferencji prasowej, która odbyła się na pokładzie fregaty „Libertad” nie było tłumu dziennikarzy. Większość obecnych stanowili oficerowie prasowi argentyńskiej Marynarki Wojennej i wysłannicy współpracujących z nią periodyków i serwisów internetowych.

Mimo to organizatorzy w weekend spodziewają się tłumów. Teren imprezy został drobiazgowo przygotowany. Wyznaczono ciągi komunikacyjne, wygrodzono dojścia do jednostek, płotki ustawiono w odległości 10 metrów od krawędzi nabrzeży, wejścia na keje pilnują mundurowi.  Można odnieść wrażenie, że ze środkami bezpieczeństwa trochę przesadzono, przez co dostęp do samych żaglowców jest mocno ograniczony.

Ponadto, zupełnie inaczej niż w Europie, teren zlotu zamykany jest na noc.  Co więcej, przez pierwsze dwa dni pobytu floty w porcie, osoba postronna w ogóle nie miała tam prawa wstępu. Wejść mogli wyłącznie przedstawiciele prasy, osoby z przepustkami, goście zgłoszeni wcześniej przez poszczególne jednostki i kilka wycieczek szkolnych.

Zlot żaglowców w Buenos Aires zakończy się w poniedziałek, 23 kwietnia. Ze stolicy Argentyny flota Velas Latinoamerica ruszy do portu Ushuaia – najdalej na południe wysuniętego miasta świata.   8 maja żaglowce mają stawić czoła wyzwaniom legendarnego przylądka Horn, a potem rozpocząć etap żeglugi do południowoamerykańskich portów wybrzeża Pacyfiku. Finał tej ogromnej imprezy zaplanowano na 2 września w Veracruz w Meksyku.