< Powrót
27
sierpnia 2020
Tekst:
mat. prasowe PZŻ
Zdjęcie:
Robert Hajduk ShutterSail
wyścigi w Pucharze Europy w ramach VGSD 2020

VGSD 2020: klasa Micro ściga się w Pucharze Europy

W czwartek 27 sierpnia w regatowe szranki w ramach 21. edycji Volvo Gdynia Sailing Days stanęli żeglarze w klasie Micro. Po trzech wyścigach Pucharu Europy na czele znajduje się dziewięciokrotny mistrz świata Piotr Tarnacki (77 Racing Club Gdańsk), który pływa razem z Bartoszem Makałą i Grzegorzem Banaszczykiem.

Pierwszego dnia regat w klasie Micro ekipa 77 Racing Club Gdańsk wygrała komplet trzech wyścigów, ale Bartosz Makała przekonuje, że te zwycięstwa nie przyszły im łatwo.

– Żeglowaliśmy dość „ciasno”, do tego doszły też przewrotne warunki – mówi Bartosz Makała. –  W ostatnim wyścigu przez trzy czwarte jednego boku trasy prowadził Rafał Sawicki i byliśmy przekonani, że karty zostały rozdane, tymczasem przyszła zmiana kierunku wiatru i udało nam się wygrać. Za sprawą kilku chmur burzowych wiatr był zmienny, a warunki ciekawe, ale też trudne. To co się dzisiaj działo określamy mianem „od zera do bohatera”, bo doświadczyliśmy wszystkiego. Zarówno słabego wiatru, jak i dochodzącego w szkwałach do 20 węzłów, a także deszczu i słońca. Pod kątem trymerskim trzeba było bardzo czujnie pływać, przygotować ustawienia zarówno na słaby, jak i silny wiatr.

W klasie Micro Tarnacki to absolutny top. 39-letni żeglarz dziewięć razy stawał na najwyższym podium mistrzostw świata, co nie znaczy, że czuje się już triumfatorem gdyńskiej imprezy.

– Przed nami jeszcze dwa dni regat i sześć wyścigów do rozegrania – wyjaśnia Tarnacki. – Reszta stawki też pływa ciasno i mądrze, dlatego trzeba uważać na wszystkich konkurentów. W tej klasie Polacy prezentują bardzo dobry poziom. Sami wzajemnie wysoko zawieszamy sobie poprzeczkę i napędzamy rywalizację.

Są to również pierwsze w tym roku w Polsce zawody w klasie Micro na morzu. Wcześniej żeglarze rywalizowali w Olsztynie, Poznaniu i Włocławku.

– Na Zatoce Gdańskiej żegluje się inaczej niż po jeziorze i w Gdyni trzeba było się przestawić – dodaje Grzegorz Banaszczyk. – Trochę inne są ustawienia żagli i masztu.

Te regaty miały mieć pierwotnie rangę mistrzostw świata, ale ze względu na utrudnienia w ruchu granicznym spowodowane pandemią koronawirusa, do Polski nie przyjechało wielu zagranicznych żeglarzy. W tej sytuacji organizatorzy zmienili rangę imprezy i zamiast mistrzostw świata w Gdyni rozgrywane są, w krajowej obsadzie, regaty cyklu Euro Micro, czyli Pucharu Europy.

– Do każdych zawodów, bez względu na rangę, podchodzimy tak samo – podsumowuje Bartosz Makała. – Zawsze trzeba wyciągnąć jak najwięcej wniosków i popełnić jak najmniej błędów. Poza tym do momentu, w którym trwa wyścig, można go zakończyć zarówno na pierwszym jak i ostatnim miejscu. Musimy się mieć na baczności, bo dzisiaj kilka załóg pokazało lwi pazur i spory potencjał.

Na drugiej pozycji plasują się Piotr Mańczak, Jan Sibilski i Filadelfia Bachorz (Polski Związek Klasy Słonka), a na trzeciej Rafał Sawicki, Joanna Mariańska i Krzysztof Mariański (YKP Gdynia).

Regaty potrwają do soboty, natomiast od piątku do niedzieli zaplanowano mistrzostwa Polski w kolejnych olimpijskich klasach – Laser Radial i Laser Standard oraz Finn. Obsada będzie międzynarodowa, bo swój udział potwierdził m. in. mistrz olimpijski w klasie Finn z Rio de Janeiro sprzed czterech lat, Brytyjczyk Giles Scott. Zapowiada się również kilka interesujących powrotów – w klasie Laser Radial wystartuje uczestniczka igrzysk w Londynie w 2012 roku Anna Weinzieher, a w Standardzie trzykrotny olimpijczyk Maciej Grabowski.

Wyniki

PODZIEL SIĘ OPINIĄ