< Powrót
22
lutego 2019
Tekst:
Paweł WILQ Wilkowski
Zdjęcie:
Paweł Wilkowski
WILQ morski przeliczniki

WILQ morski radzi: Regaty w klasach wyrównawczych – kto je wygrywa?

W poprzednim teście „Regaty morskie – po co komu przeliczniki?” pytałem, jakie są szanse, by wygrać z jachtem klasy IMOCA na małym jachcie? Odpowiedzią są właśnie przeliczniki. Konieczne, by znaleźć możliwość porównania jachtów o różnej wielkości i konstrukcji.

Pamiętajmy, że znakomita większość jachtów startujących w regatach morskich, to nie są bolidy sportowe, a  raczej jachty turystyczne, turystyczno-regatowe, regatowo-turystyczne, czy jak tam je jeszcze podzielić…

Historycznie rzecz ujmując, gdy żeglarze zauważyli, że ściganie sprawia im frajdę, a regaty morskie zyskały popularność, najpierw powstały próby porównania różnych jachtów (sprowadzenia ich własności „do wspólnego mianownika”), a dopiero później, w dobie produkcji seryjnej jachtów, zaczęły powstawać morskie klasy monotypowe.

I te właśnie próby, bardziej lub mniej dokładne, zaowocowały opracowaniem formuł przelicznikowych, o których była mowa w poprzednim tekście. Trzeba przyznać, że te najbardziej rozpowszechnione formuły są ubrane w międzynarodowe organizacje, korzystają z najnowszych zdobyczy naukowych i posiadają budżety, które byłyby w stanie sfinansować bogaty program olimpijski niejednego państwa. A to wszystko w imię sprawiedliwej oceny możliwości nautycznych różnych jachtów, których właścicielom akurat zachciało się pościgać…

„Wild Oates XI” – pierwszy na mecie Rolex Sydney Hobrt Yacht Race 2018, zajął w regatach 11 miejsce.
Fot. Fb/ Salty Dingo.

Co mierzą przeliczniki?

Odpowiedź na pytanie co przedstawiają współczynniki wyrównawcze padła już wyżej – przedstawiają możliwości nautyczne danego jachtu, czyli jego teoretyczną prędkość w danych warunkach. W zależności od stopnia zaawansowania formuł wyrównawczych może to być jeden wskaźnik ogólny, mówiący o oczekiwanej prędkości jachtu w z góry określonych warunkach wiatrowych i na ustalonych standardowych kursach. Taki wskaźnik nie jest szczególnie dokładną miarą porównawczą dla jachtów o różnych konstrukcjach.

Dlatego w regatach na najwyższym poziomie  – mistrzostwach kontynentalnych, mistrzostwach świata, czy innych ważnych imprezach – stosuje się cały zestaw wskaźników wyliczonych dla wielu różnych warunków żeglowania i wybiera się te najbardziej odpowiadające aktualnym warunkom. Również metody obliczania czasu skorygowanego ewoluują od zwykłego przemnożenia czasu na trasie przez jeden wskaźnik, do skomplikowanych metod biorących pod uwagę kursy do wiatru i jego prędkości w poszczególnych częściach trasy wyścigu.

Ostatecznie jednak można powiedzieć, że przeliczniki obrazują oczekiwaną prędkość danego jachtu w danych warunkach.

Kto wygrywa w klasach przelicznikowych?

Przyjmując powyższe za prawdę oraz zakładając, że zastosowane w regatach przeliczniki idealnie odwzorowują rzeczywiste możliwości żeglugowe startujących jachtów, można powiedzieć, że uzyskujemy sytuację identyczną, jak w klasie monotypowej. Co wtedy stanowi o zwycięstwie?

JAKOŚĆ ŻEGLOWANIA, czyli to wszystko, co może dać z siebie załoga – strategię, taktykę i technikę żeglugi.

Skoro tak, to w klasach przelicznikowych liczą się jedynie żeglarze i ich umiejętności, bo sprzęt został sprowadzony do wspólnego mianownika. W rzeczywistości nie jest tak słodko, bo formuły przeliczeniowe nie są idealne, a konstruktorzy jachtów wciąż wymuszają doskonalenie tych formuł. I dlatego przeliczniki zmieniają się co rok – wynika to z okresowej aktualizacji programu obliczeniowego, gdzie uwzględnia się coraz to nowe wyniki badań, a wszystko po to, by formuła była możliwie dokładna i uniwersalna przez kolejny rok.

Kiedy powrócimy, choć na chwilę, do rzeczywistości, okaże się, że nie tylko umiejętności załogi mają istotny wpływ na wynik w regatach – sprzęt odgrywa również bardzo ważną rolę. O ile dla danego jachtu nie mamy wielkiego pola do popisu jeśli chodzi o konstrukcję kadłuba, o tyle takielunek stały i ruchomy, płetwy pod wodą, rozmieszczenie ciężarów oraz przygotowanie sprzętu – to są pola ewentualnej optymalizacji jachtu.

Zainteresowanych bliższymi szczegółami zachęcam do zapoznania się z materiałami Akademii Regatowej z ubiegłego i bieżącego roku – zajęcia prowadzone przez Eugeniusza Gintera o optymalizacji oraz Piotra Adamowicza o aero- i hydrodynamice.

„Alive” – zwycięzca Rolex Sydney Hobrt Yacht Race 2018.
Fot. Fb/ Alive Yachting

Na koniec – przykład odpowiadający na pytanie postawione w tytule. W znanych regatach Rolex Sydney Hobrt Yacht Race, rozegranych pod koniec ubiegłego roku pierwszy na mecie był 100-stopowy maxi-racer „Wild Oates XI”. Jednak to nie on zdobył główne trofeum, przyznawane za miejsce po przeliczeniu w formule IRC. Zwycięzcą okazał się 66-stopowy mini-maxi Alive (piąty na mecie), podczas gdy „Wild Oates XI” zajął w tej kategorii dopiero 11 (jedenaste!) miejsce. Tak więc wygrała załoga jachtu mniejszego, która lepiej wykorzystywała możliwości jachtu, wyliczone według formuły przelicznikowej.

Oczywiście, najbardziej widowiskowe i medialne będzie zwycięstwo w czasie rzeczywistym, lecz to nie zawsze jest tak, że główna nagroda jest przyznawana w tej kategorii.

Za tydzień opowiem nieco więcej o dominującej w Polsce formule ORC i pokażę, że rozpoczęcie przygody z regatami w przelicznikach wcale nie jest trudne.

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ