< Powrót
28
lutego 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Wojcieha Wejera
Wojciech „Victor” Wejer
Wojciech Wejer (po lewej) i Jimmy Cornell.

Wojciech „Victor” Wejer z nagrodą PZŻ

Wojciech „Victor” Wejer – polonijny żeglarz z Kanady jak mało kto zna najodleglejsze, trudno dostępne rejony tego kraju, a jego „specjalnością” jest Przejście Północno-Zachodnie. Wielokrotnie pomagał polskim jachtom pokonać trudną Drogę Północną. Za te i wiele innych zasług dla naszego żeglarstwa został uhonorowany Nagrodą Specjalną Polskiego Związku Żeglarskiego, która zostanie wręczona podczas Gali nagród Rejs Roku Srebrny Sekstant 2017.

Wojciech „Victor” Wejer należy do Polsko-Kanadyjskiego Klubu Żeglarskiego „Biały Żagiel”. Pomaga żeglarzom – nie tylko polskim – od lat. Na bazie własnych doświadczeń opracował specjalny przewodnik-locję „Yachtsmen Routing Guide to the NW Passage”. W swej działalności na rzecz społeczności żeglarskiej i bezpiecznej północnej żeglugi współpracuje z wieloma instytucjami i organizacjami. Tak naprawdę on sam może być nazywany człowiekiem-instytucją. Służy pomocą każdemu, kto jest w potrzebie.

– Na wiadomość o przyznaniu mi nagrody skoczyłem do arktycznej wody wraz ze znajomym niedźwiedziem polarnym, aby wyłowić najbliższą
fokę za majtki – mówi z humorem o swojej reakcji na wiadomość o przyznaniu mu nagrody. – Ale to tylko żart. Pewnie, że coś takiego dostaje się chyba tylko raz w życiu. W ostatnich latach polskich wypraw było w Arktyce niewiele, natomiast w tym roku ma pojawić się w rejonie północnym Michał Palczyński na jachcie „Crystal”.

Jak działa nasz rodak? Jak się okazuje on sam nigdy przejścia Północno-Zachodniego nie przepłynął, natomiast wie o nim wszystko. Od lat zbiera i analizuje wszystkie informacje i dane na temat żeglugi w Arktyce. Dzieli się ta wiedzą z przepływającymi w tym rejonie załogami i pilotuje jachty dzięki łączności satelitarnej. Był m.in. stałym konsultantem Selma Expeditions.

Polskie załogi w Przejściu Północno-Zachodnim wspomagane przez Wojciecha Wejera

2006
1. Nekton (POL), Tadeusz Natanek – kontakt poprzez Roberta Krasowskiego w czasie rejsu. Widzi się z całą załogą na co dzień.
2. Stary (POL), Dominik Bac, Jacek Wacławski, Sławek Skalmierski, Tomasz Szewczyk– Kontakt w czasie rejsu i po rejsie. Spotkał się osobiście z Jackiem Wacławskim w Toronto.

2010
8. Solanus (POL), Bronisław Radliński – Kontakt przed i w czasie rejsu poprzez Monikę Witkowską. Opis na Internecie oraz w książce. Spotkał Monikę Witkowską w Warszawie.

2011
9. Anna (SWE), Börje Ivarsson, NWP and Northern Sea Route to Pevek (RUS). – Kontakt poprzez Monikę Witkowską która też brała udział w rejsie. Opisy na Internecie.

2012
19. Jonathan III (NED), Mark van de Veg –  bezpośredni kontakt przed rejsem w Grenlandii. Codzienny kontakt w czasie  rejsu. Obecność Mirosława Cześniaka (POL) w czasie rejsu. Podziękowanie za pomoc. Kontakty przez wiele lat po rejsie.
20. Katharsis II (GBR), Mariusz Koper – kontakt przez Gerarda Natanka. Przygotowanie jachtu do rejsu i kontakty pocztowe w czasie pilotowania jachtu. Opisy na Internecie.
Organizacja spotkania żeglarskiego na zakończenie rejsu w Polskim Kubie Żeglarskim w Toronto z udziałem załogi jachtu.
21. Marguerite 1 (FRA), Janusz Kurbiel – Niezależny kontakt pocztowy w czasie rejsu i późniejszych latach.

2014
30. Lady Dana 44 (POL), Ryszard Wojnowski – kontakt telefoniczny poprzez Iridium w 2013. W 2014 spotkanie w Toronto z częścią załogi przed rejsem. Wskazówki nawigacyjne. Kontakt satelitarny w czasie rejsu. Opisy w Internecie.

2015
38. Selma (POL), Piotr Kuźniar – znalezienie miejsca na szybkie pod-remontowanie jachtu w Halifax, Nova Scotia przed rejsem. Wymiana wskazówek podczas rejsu, ok. 300 poczt. Opisy w Internecie oraz referencje dla innych jachtów.

Żeglarze z „Nektona”, „Starego”, „Solanusa”, „Lady Dany 44” i „Selmy” zostali nagrodzeni nagrodą Rejs Roku, a „Katharsis” otrzymał wyróżnienie.

Wojciech Wejer

Daniel Michalski, Józef Garczarczyk i Wojciech „Victor” Wejer podczas omawiania planów rejsu „Lady Diana 44”.

Ogólnie, w latach 2006-2017, Wojciech „Victor” Wejer wspomagał 55 jachtów żaglujących przez Northwest Passage. Wśród żeglarzy korzystających z jego wsparcia był też Jimmy Cornell. Za swoją bezinteresowną działalność na rzecz społeczności żeglarskiej nasz rodak z Toronto został nagrodzony Nagrodą Honorową Ocean Cruising Club roku 2016. Nagrodę wręczono mu 2 kwietnia 2017 r podczas dorocznej gali w Wielkiej Brytanii. Jak podkreślono w uzasadnieniu do tej nagrody Wojtek Wejer został nominowany podwójnie. Po pierwsze za szerokie, zdalne wspieranie jachtów żeglujących przez NWP, kiedy w latach 2006-2016 dostarczał wielu jachtom bezinteresowne rady dotyczące pogody, zalodzenia i wyboru trasy; a po drugie za przyczynienie się do bezpiecznego i pomyślnego pokonania NWP przez wiele jachtów, oraz dostarczanie bezinteresownie wyważonych informacji i ekspertyz wszystkim, którzy prosili go o pomoc, a także za ostrzeganie marzycieli i lekkomyślnych żeglarzy przed podjęciem niebezpiecznych decyzji.

W mailu nadesłanym do redakcji Żeglarski.info Wojciech „Victor” Wejer tak opisuje swój żeglarski życiorys i przygodę z Przejściem Północno-Zachodnim:

Moje doświadczenie żeglarskie zaczęło się w Szczecinie, gdy miałem 16 lat i trwa ono już 60 lat. Pływałem w klasie Cadet, Słonka, Omega, Finn i półtora tony w pierwszych regatach, wygrywając regionalne mistrzostwa. Pływałem po Morzu Bałtyckim, Morzu Północnym, Morzu Celtyckim i Irlandzkim, a także Oceanie Atlantyckim. To nie czyni mnie nadzwyczajnym w dzisiejszych czasach. Moje pierwsze spotkania z Arktyką Kanadyjską powstały na początku lat 70, kiedy zostałem oddelegowany jako inżynier do nadzorowania budowy projektów petrochemicznych. W tamtych czasach nie widziałem ani nie wyobrażałem sobie żadnego praktycznego sposobu żeglugi w arktycznych wodach, ponieważ wszystko było zamarznięte. Lodołamacze miały poważny problem z dostaniem się z miejsca na miejsce.

W tamtych czasach transport wodny był bardzo ograniczony, ale pozwolił mi podróżować barką do pobliskich miejscowości. Dało mi to praktyczny obraz lodu i nawigacji oraz trudności z odnalezieniem właściwej trasy, w czasach, kiedy GPS był dostępny. Znajomość arktycznych pilotów i wiedzy Inuitów uświadomiła mi możliwości wykorzystania ich metod i umiejętności do nawigacji. Żeglując w tym czasie z niewiarygodnym odczytem kompasu i sekstantu, gdy słońce świeciło tylko kilka minut między chmurami i to nie każdego dnia, uświadomiłem sobie konieczność korzystania z różnych rodzajów nawigacji. Dowiedziałem się o wczesnych yranzytach Przejścia Północno-Zachodniego dokonanych przez „St. Roch” w 1940 i 1944 roku. Potem poznałem historię pierwszego przejścia Amundsena.

W 1973 roku przeniosłem się z Edmonton, który był centrum wszystkich działań Arktyki, do Toronto. Moje zainteresowanie żeglarstwem w Arktyce na kilka lat zanikło. Powróciło to w 1977 roku, kiedy Willy de Roos przekroczył Przejście Północno-Zachodnie na pokładzie „Williwaw”, co spotkało się z szerokim zainteresowaniem mediów. (…)

W 1985 r. mój żeglarski mentor W. Jacobson rozpoczął rejs w kierunku wschodnim Northwest Passage pod dowództwem J. Kurbiela na pokładzie francuskiego „Vagabond’ex”. W tamtych czasach arktyczne warunki żeglarskie bardzo przypominały ekspedycjęFranklina sprzed blisko 150 lat. W pierwszym roku przybyli do Tuktoyaktuk i zimowali tam, aby kontynuować do Gjoa Haven z dużym cofaniem się z powodu ciężkiego lodu w 1986 roku. W tym czasie spotkali amerykański jacht „Belvedere”, do którego Piotr Semotiuk dołączył jako załoga.

Piotr w tamtym czasie odegrał kluczową rolę w zbieraniu informacji przydatnych podczas przemierzania tego trudnego etapu. Uzyskał pomoc od lokalnych pilotów samolotów w celu zbadania warunków lodowych. Kontakty Piotra w tym czasie były najbardziej decydujące i cenne, ponieważ był zatrudniony przez wojskową linię obronną Distant Early Warning w Cambridge Bay, która bardzo pomogła. Dziś Piotr ma swoją siedzibę w Winnipeg i brakuje mu bezpośredniego kontaktu z żeglarzami w Cambridge Bay, ale nadal pomaga im. Obaj nawzajem się kontaktujemy w ostatnich latach pomagając żeglarzom na N-WP tworząc mały, ale potężny zespół.

Przez kolejne dwie zimy „Vagabond’eux” zimował w Gjoa Haven, zanim ostatecznie przekroczył James Ross Str. i Bellot Str. do Zatoki Baffina i na Grenlandię w 1988 r. pod wyłącznym dowództwem Jacobsona, który pokonał 4 sezony w Arktyce. Wszystko to wywołało moją wyobraźnię, pomagając arktycznym żeglarzom w bezpiecznym tranzycie. W 1998 roku komunikacja internetowa z Sail-Mail zaczęła być najlepszą opcją dla rozszerzonej komunikacji satelitarnej z wykorzystaniem Inmarsat. To była gigantyczna poprawa w prowadzeniu działań pomocnych żeglarzom w Arktyce.

W 2015 roku znany żeglarz Jimmy Cornell napisał na swojej stronie internetowej: „Wszystko dobre, co się dobrze kończy. A teraz chciałbym podziękować tym, którzy zapewnili wsparcie lądowe podczas całego mojego rejsu Northwest Passage. Kanadyjczycy Peter Semotiuk, i Victor Wejer, obaj spędzili większość swojego życia w Arktyce i od wielu lat doradzają żeglarzom rozpoczynającym tranzyt Przejścia Północno-Zachodniego. Od dłuższego czasu Peter pracował w Cambridge Bay, a stamtąd udzielał informacji i porad o warunkach pogodowych i lodowych za pośrednictwem radia lub przez maile. Victor był zaangażowany w różne projekty w Kanadzie arktycznej i ma ogromną wiedzę praktyczną na temat tego obszaru. Chciałbym podziękować Piotrowi i Viktorowi, zarówno w moim imieniu, jak i w imieniu wszystkich żeglarzy, którzy przez te lata bardzo skorzystali z ich hojnej pomocy.”

Przez wiele lat spotkałem wielu przygotowanych i nieprzygotowanych żeglarzy, którzy próbowali przekroczyć Przejście Północno-Zachodnie. Każda załoga była nieco inna w swoim podejściu do tego zagadnienia. Niektórzy udali się na zachód z Grenlandii a po zobaczeniu pierwszych gór lodowych, zmieniali zdanie i wracali na cieplejsze morza południowe. Niektórzy zaczęli zbyt wcześnie i napotkali niemożliwe lodowe bariery, a potem zawracali. Lód jest oczywistą barierą w Arktyce, ale pogoda może być równie zła, jak huragany na Atlantyku.

W jednym przypadku, w centralnej Arktyce, jacht ciągnął w rosnącym sztormie swoją kotwicę na skalistą nawietrzną plażę, gdzie sztradował. Po zapoznaniu się z tym wydarzeniem powiadomiłem SAR Kanadyjski Departament Obrony Narodowej. Skontaktowali się ze sternikiem i poradzili mu, że w razie potrzeby będą mogli do niego dotrzeć w ciągu dwóch do czterech dni. Sternik poinformował ich, że nie są w bezpośrednim niebezpieczeństwie i że nie jest konieczny żaden ratunek, lecz wyciągnięcie jachtu. SAR odmówił. Miejsce schronienia było oddalone o kilka mil i można było do niego dotrzeć w razie potrzeby. Zaleciłem podczas krótkiej ciszy w sztormie, aby sternik był przygotowany wyciągnąć zapasowe kotwice na głębsze wody. Gdy pływ się podnosił, wyniósł unieruchomiony jacht w bezpieczne miejsce. Następnego dnia kotwica, która puściła, została odzyskana, a rejs trwał nadal, jak gdyby nic się nie stało. Poczułem ulgę z powodu pomyślnego wyniku akcji.

Później to właśnie ten sternik otrzymał najwyższą nagrodę żeglarską Blue Water od Cruising Club of America.

Z Polskich jachtów wspomagałem i prowadziłem, w mniejszym lub większym stopniu, wszystkie od 2006 roku. W czasie rejsów Polacy wykazywali sumienność i dobrą praktykę żeglarską górując wielokrotnie nad innymi, pokazując swój pozytywny wizerunek wobec całego świata. Zdarzały się jakieś kolizje z płytkim morzem, ale tego może oczekiwać każdy i w każdej chwili, bo mapy morskie Arktyki są bardzo niedokładne. Wszyscy z nich otrzymali najwyższe trofea Rejsu Roku.

Do tej pory wspomagałem 55 jachtów żaglowych na Northwest Passage. Dlatego cieszę się, że mogę dalej wspierać żeglarzy w ich staraniach na tych trudnych wodach.

Niestety, Wojciech „Victor” Wejer nie będzie mógł uczestniczyć w gali wręczenia nagród, która odbędzie się w piątek 2 marca, w gdańskim hotelu Mercure o godz. 17. W jego imieniu nagrodę odbierze żeglarka i podróżniczka Monika Witkowska.

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ