< Powrót
15
grudnia 2021
Tekst:
Leopold Naskręt
Leopold Naskręt
Zdjęcie:
Jan Korpal / MMG/HM/II/3684; CC BY-NC-ND 3.0 PL
gawędy
Widok z Kamiennej Góry na port – basen Żeglarski i molo Południowe w 1968 roku.

Żeglarska gawęda: Lepsze wrogiem dobrego

Gawędy, anegdoty, wspomnienia – przenoszą nas najczęściej do świata, którego już nie ma, ale który warto pamiętać. Zapraszamy na opowieści o miejscach, ludziach, zwyczajach, czasach minionych i tych całkiem bliskich. „Żeglarskie gawędy” będzie snuł kpt. Leopold Naskręt*.

W latach 60. ubiegłego wieku, zbliżającego się do Gdyni żeglarza witała – widoczna z prawej strony – Kępa Oksywska, spokojnie przechodząca w ciemnoszary pas portu wojennego, następnie falochron, port handlowy, budynek MIR-u i falochron basenu jachtowego, zza którego wyłaniał się budynek przedwojennego Domu Żeglarza.

Dalej była plaża, Bulwar Szwedzki (obecnie Bulwar Nadmorski im. F. Nowowiejskiego i Polanka Redłowska. Masyw Kamiennej Góry szczelnie oddzielał miasto od morza. Gdzieniegdzie rzadkie budowle przyczepione do jej stoku, z charakterystycznym akademikiem WSM (aktualnie Uniwersytet Morski).

Widok z czasem zmieniał się. Przybywało budowli na stokach Kamiennej Góry, nad którą 77 m n.p.m. od 1935 roku widnieje krzyż z piękną historią. W tym miejscu, w okresie międzywojennym miała stanąć Bazylika Morska, która poza zaspokajaniem potrzeb duchowych, miała służyć żeglarzom w dzień jako znak nawigacyjny, a w nocy – starannie oświetlona – miała być punktem orientacyjnym.

Dziś ponad obrys Kamiennej Góry i Polanki Redłowskiej wystrzeliły wysokościowce. Spokój panoramy basenu Prezydenta zakłóciły grafitowe sylwetki Sea Towers.

Wydłużony falochron wschodni, w zamyśle projektantów i marynarzy miał zabezpieczać wejście do basenu im. Mariusza Zaruskiego, spokojny postój jachtów, osłaniać je od naporu fal przy wschodnich wiatrach.

W ostatecznym rachunku spowodował niekorzystny ruch rumowiska dennego, zwężanie farwateru i spłycenie wejścia do portu jachtowego. Dlatego dziś stały się niemożliwe manewry, jakich podczas podchodzenia do kei dokonywali kapitanowie „Zewu Morza”, „Janka Krasickiego”, „Generała Zaruskiego”.

Nie powtórzą się  odejścia od nadbrzeża jakich dokonywał  kpt. Jan Sauer pod żaglami „Zawiszy Czarnego”. To wszystko pokryte patyną zapomnienia odeszło już do historii. A na nadbrzeżu stoi stacja paliwowa.

* Leopold Naskręt – kapitan jachtowy i motorowodny. Instruktor żeglarstwa i instruktor wykładowca PZŻ., dyrektor w Pomorskiej Szkole Żeglarstwa i Edukacji Morskiej Pomorskiego Związku Żeglarskiego. Założyciel Polskiego Stowarzyszenia Klasy „Puck”. Kapitan rejsów morskich i pomysłodawca wielu inicjatyw żeglarskich. Autor artykułów o żeglarstwie i morzu. Wiceprezes ds. organizacyjnych PoZŻ i członek Zarządu PZŻ.