< Powrót
20
lipca 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
Hanna Kajeta

Znani i nieznani: Hanna Kajeta

Mówi o sobie, że jest człowiekiem-orkiestrą i nie ma w tym wiele przesady. Hanna Kajeta od 15 lat prowadzi UKŻ Lamelka Kartuzy – jeden z najprężniejszych klubów żeglarskich na Pomorzu.

– Jak trafiła pani do żeglarstwa?

– Zadecydował przypadek. W 2003 roku rozpoczęłam pracę w sektorze organizacji pozarządowych w Kartuzach – najpierw w Centrum Wspierania Biznesu, a następnie Wojewódzkim Zrzeszeniu Handlu i Usług. Wśród przedsiębiorców byli także żeglarze – m.in. Mirek Plichta. Podczas jednego ze spotkań powiedział, że chętnie reaktywowałby żeglarstwo w Kartuzach i spytał, czy bym mu nie pomogła. I tak w roku 2006, przy Szkole Podstawowej nr 1 powstał Uczniowski Klub Żeglarski Lamelka Kartuzy. Mirek Plichta – prezes klubu – zapewnił mu środki finansowe. Pierwsze szkolenia odbywały się ze wsparciem doświadczonego trenera Teofila Kaczmarka, a ja Lamelką współzarządzałam – początkowo jako wiceprezes, a od 2010 roku komandor-koordynator.

– Przed Lamelką miała pani kontakt z żeglarstwem?

– W latach 90. koleżanka – instruktorka żeglarstwa – zaprosiła mnie do Garczyna i wtedy po raz pierwszy siedziałam na łódce. Ale dopiero kiedy powstała Lamelka i miałam żeglarstwem zająć się na poważnie, zrobiłam patent żeglarza jachtowego. Początki nie były łatwe, ponieważ kompletnie się na tym nie znałam. Na szczęście kilka osób, którym leżał na sercu rozwój żeglarstwa w naszej gminie, mnie wspierało. Byli to dawni uczniowie klasy wodniackiej w Szkole Podstawowej nr 1, m.in. Sławek Dunst, Tadeusz Marszałkowski, Artur Kozłowski, Stanisław Zieliński.

– Jak rozwijała się Lamelka?

– Z początku nastawiliśmy się na upowszechnianie żeglarstwa. Zaczęliśmy od używanego sprzętu – jedenastu Optimistów, Omegi, pontonu i Cadeta. Później Mirek Plichta za namową Teofila Kaczmarka dokupił jeszcze dwa Vaurieny, by rozwijać tę klasę w Polsce. W 2008 roku postanowiliśmy o dalszym rozwoju klubu. Mogliśmy dostać środki np.  z gminy Kartuzy, pod warunkiem aktywowania rywalizacji sportowej. Decyzją Mirka Plichty zaczęliśmy szukać trenera. Wtedy pojawił się u nas Adam Mickiewicz. Zaczął rozwijać Optimista w grupie B, a następnie Cadeta.

– Gdzie pływaliście?

– Nasza pierwsza baza była nad Jeziorem Klasztornym Dużym w Kartuzach – mieliśmy pływający pomost i tymczasowy metalowy hangar, zorganizowany przy wsparciu firmy Lamel Rozdzielnice. W 2010 roku przenieśliśmy się do bazy przy Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu w Brodnicy Górnej, wybudowanym przez gminę Kartuzy. A w 2018 roku do Zespołu Kształcenia i Wychowania w Brodnicy Górnej. Tam realizujemy projekty związane z edukacją morską i szkoleniem nad jeziorem Brodno Wielkie. Niemniej Kartuzy pozostały w nazwie klubu.

– Jest pani koordynatorką Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu w Brodnicy Górnej, gdzie klub miał bazę. Od kiedy?

– Od czasu budowy w 2010 roku. Byłam wówczas pracownikiem urzędu i podjęłam próbę prowadzenia CSWiPR. Pracuję tam do dzisiaj. Zaprocentowało moje ekonomiczne wykształcenie, obycie we współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz wieloletnie doświadczenie na stanowisku kierowniczym w Centrum Handlowym Kaszebe i Wojewódzkim Zrzeszeniu Handlu i Usług.

– Który moment w historii Lamelki wspomina pani najlepiej?

– Początki – budowanie klubu, pierwsze wyjazdy na regaty klasy Optimist do Gowidlina i Gdyni. Pamiętam też pierwsze powołanie do kadry Polskiego Związku Żeglarskiego – Bartłomieja Szliji i Marcela Kurjańczyka oraz pierwszy medal na poziomie mistrzostw Polski w klasie Cadet – zdobyty przez Izabelę Satrjan i Zofię Wolską na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Pucku w 2016 roku.

– Żeglarzem został pani syn, Paweł – obecnie pływający w klasie 470. Czyja to była inicjatywa?

– Kiedy powstawała Lamelka Paweł miał cztery lata, a ponieważ klub znajdował się blisko domu, siłą rzeczy często zabierałam go na przystań. Kiedy dwa lata później dołączył do Lamelki trener Adam Mickiewicz, spytał, czemu mój syn jeszcze nie pływa. Zdziwiłam się, bo sądziłam, że jest za mały, ale trener stwierdził, że ma predyspozycje nawet na mistrza świata. Na swoich pierwszych regatach, po zaledwie trzech treningach, zajął drugie miejsce. I tak się zaczęła jego przygoda z żeglarstwem w klasie Optimist. Później za moją namową zaczął pływać w klasie Cadet, w której został mistrzem Polski w sprincie, wicemistrzem Polski juniorów oraz brązowym medalistą mistrzostw świata. Teraz nowym wyzwaniem jest klasa 470.

– Przy tak wielu żeglarskich obowiązkach ma pani czas na pływanie rekreacyjne lub inne zajęcia?

– Pływam sporadycznie – na przykład ostatnio testowałam nowe klubowe łódki. Jeżeli chodzi o inne zajęcia, jestem prezesem Fundacji „Nasze Dzieci” z Przodkowa. Zajmuje się ona aktywizacją zdrowotną, ale prowadzi też szeroką działalność związaną z rozwojem regionu i wspieraniem innych organizacji działających w powiecie kartuskim. Jednym z nowych projektów jest skierowany do kobiet Bieg o Zdrowie Różowego Goździka, który realizujemy wspólnie m.in. z Fundacją Aktywnie i Zdrowo. Ambasadorką Biegu jest psycholog Milena Lachowicz, zajmująca się pomocą osobom zmagającym się z chorobami onkologicznymi. Ponadto część sprzętu, która została pozyskana przez Lamelką to zasługa Fundacji „Nasze Dzieci”.

– Jaki ma pani plan na kolejne 15 lat działalności klubu?

– Coraz bardziej widzimy, że nie wszyscy chcą uprawiać sport, dlatego mamy plany związane z upowszechnianiem żeglarstwa. Do tej pory nie mieliśmy oferty dla zawodników kończących pływanie na Cadecie i nie planujących startów w kolejnych klasach sportowych. Teraz, na bazie nowych łodzi pięcioosobowych, planujemy stworzyć młodzieżową ligę, żeby tę lukę wypełnić. Swego czasu weszliśmy też mocno w edukację morską i współpracę ze szkołami – i te działania zamierzamy kontynuować.

– Z panią za sterem?

– Po tych 15 latach mówię, że jestem człowiekiem-orkiestrą i dobrze się czuję w zarządzaniu, ale powoli jestem na etapie cedowania działań na młodszych. Lamelka zawsze miała szczęście do świetnych mentorów i instruktorów, więc mam na kogo liczyć. Zawsze też podkreślam, że na sukcesy klubu wpłynęło wiele osób – prezes Plichta i cały zarząd, rodzice, zawodnicy i sponsorzy.

Hanna Kajeta, ur. w 1968 roku w Gdańsku. Absolwentka ekonomii i zarządzania, studiów podyplomowych w zakresie zarządzania instytucjami kultury oraz studium marketingu. Posiada patent żeglarski i motorowodny. Od 2006 roku współkieruje Uczniowskim Klubem Sportowym Lamelka Kartuzy, od 2010 roku jest koordynatorką Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu w Brodnicy Górnej, a od 2020 roku sekretarzem Zarządu Pomorskiego Związku Żeglarskiego. Piastuje także stanowisko prezesa Fundacji „Nasze Dzieci” z Przodkowa.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ