Znani i nieznani

Znani i nieznani: Marek Szurawski

Pasjonat żeglarstwa i marynistyki, który pływał po morzach oraz oceanach m.in. opływając Przylądek Horn. Wraz z Ryszardem Muzajem, Jerzym Porębskim i Januszem Sikorskim założył grupę szantową Stare Dzwony. …

Znani i nieznani: Marek SzurawskiMarek szurawski arch pryw marka szurawskiegon
Galeria zdjęć (1) — zobacz wszystkie

Pasjonat żeglarstwa i marynistyki, który pływał po morzach oraz oceanach m.in. opływając Przylądek Horn. Wraz z Ryszardem Muzajem, Jerzym Porębskim i Januszem Sikorskim założył grupę szantową Stare Dzwony. Marek Szurawski opowiada o swoich początkach w żeglarstwie, swoich pasjach i marzeniach.

– Jak rozpoczęła się pana przygoda z żeglarstwem?

– Kiedy miałem 14 lat tata kupił mi książkę, którą mam do dzisiaj i stoi na honorowym miejscu. Jej tytuł to „Przez głębie i mielizny”, a napisał ją William Robinson, późniejszy znakomity żeglarz. Opisuje ona życie urzędnika państwowego w Nowego Jorku, który kupił za 500 dolarów starty jacht, za kolejne 500 wyremontował go, nauczył się nawigacji w bibliotece publicznej i popłynął w rejs. Zatrzymywał się w miejscach, które uznał za ładne, a kiedy brakowało mu pomiędzy to m.in. woził jachtem innych ludzi. I ja jako ten 14-latek, z wypiekami na twarzy śledziłem trasę jego podróży w szkolnym atlasie geograficznym. Czasem w życiu człowieka pojawiają się w takich sytuacjach silne, pozytywne emocje, podpowiadające, że jest to rzecz, która zamieni się później w prawdziwą pasję. I w moim przypadku rzeczywiście tak się stało.

– Szybko udało się panu rozpocząć rzeczywistą styczność z żaglami?

– Mieszkałem w Lublinie, czyli daleko od jezior oraz morza. Dopiero kiedy wyjechałem na studia do Warszawy, zacząłem poważniej myśleć o tym, żeby zainteresowanie żeglarstwem przełożyć na praktykę. W związku z tym przeszedłem różne kursy i uczestniczyłem w rejsach po Mazurach. W pierwszy rejs morski wypłynąłem na drewnianym jachcie „Wars” typu Opal i kiedy nocą mijaliśmy Hel, wychodząc na pełne morze, to już wiedziałem, że spełnił się pierwszy etap realizacji marzeń. Ta pasja rozwijała się coraz intensywniej, początkowo pływałem głównie po Bałtyku, a także po Morzu Śródziemnym i Północnym. Ukoronowaniem stało się opłynięcie w 1999 roku Przylądka Horn na Zawiszy Czarnym. Zawsze było tak, że bez względu na pracę zawodową, którą zacząłem coraz intensywniej się zajmować, starałem się przynajmniej miesiąc w ciągu roku poświęcić na żeglowanie w jakichś atrakcyjnych miejscach.

– Czy ma pan jeszcze jakieś żeglarskie marzenie?

– Powoli mam już coraz mniej sił, ale chcę jeszcze zaliczyć pływanie po Oceanie Indyjskim, bo tego mi brakuje. Po wodach pozostałych oceanów miałem już przyjemność żeglować. Nie mam jeszcze konkretnych planów co do tego rejsu, po prostu daję szansę losowi. Dbam o kondycję i chciałbym, aby wydarzyło się to w ciągu najbliższych pięciu lat. Mam wielu przyjaciół, którzy żeglują w tamtych miejscach, co jakiś czas zapraszając mnie do wspólnej podróży więc myślę, że to jeszcze się zdarzy.

Reklama · Znani i nieznaniReklama przy sylwetkach żeglarzyReklama i współpraca

– A jak to było z tymi szantami?

– Równolegle z rozwijającą się pasją żeglarstwa, rozpoczęła się moja przygoda z muzyką dawnego pokładu. Miałem wykształcenie muzyczne, ponieważ przez około 12 lat uczyłem się gry na pianinie więc podstawy muzyki były mi dobrze znane. Morze wymusza muzykę i na każdym rejsie zawsze ktoś miał gitarę więc często się śpiewało. Wtedy trafiłem na różne śpiewniki i zacząłem uczyć się gry na gitarze. Początkowo odkrywałem słowiańską piosenkę żeglarską, nie mając wtedy jeszcze żadnego pojęcia o szancie. Ale kiedy spotkałem na swojej drodze późniejszych wieloletnich przyjaciół m.in. Jerzego Porębskiego, który już niestety „odszedł”, doszło do założenia grupy Stare Dzwony i zetknęliśmy się wtedy z szantą w wydaniu morskim. Jeszcze później Janusz Sikorski zaprosił mnie do współrealizacji audycji „Kliper Siedmiu Mórz”. Koncepcja programu była taka, że pływaliśmy wyimaginowanym kliprem po tych siedmiu morzach, dopływaliśmy do różnych miejsc, opisywaliśmy je i przy okazji śpiewaliśmy nagrywane w studiu szanty. Mówiliśmy też dużo o tradycjach, ceremoniach i obyczajach żeglarskich. Początkowo graliśmy głównie hobbystycznie, ale z czasem zaczęliśmy to robić bardziej profesjonalnie i dostawaliśmy za nasze występy pieniądze. Równolegle z nami koncertowała też grupa Cztery Refy, również z ogromnym dorobkiem, a później powstało jeszcze wiele grup szantowych.

– Koncertowaliście nie tylko w Polsce.

– W 1985 roku ktoś położył na stole w rozgłośni harcerskiej małą broszurę w języku angielskim o tym, że w Liverpoolu odbywa się coroczny festiwal szantowy. Było to także zaproszenie więc zadzwoniliśmy do Tony’ego Davisa, głównego organizatora tego festiwalu, żeby poznać szczegóły. Początkowo jak usłyszał, że w Polsce są śpiewane szanty to pokładał się ze śmiechu. Jednak jak przesłałem im kasety wideo to zorientowali się, że wykonywane przez nas utwory są nieźle nagrane muzycznie, a do tego w języku polskim więc mocno się tym zainteresowali. W efekcie pojechaliśmy na ten festiwal w roku 1985. W najbardziej intensywnym czasie tamtych lat potrafiliśmy mieć 60 koncertów w roku.

– W naszym kraju byliście jednymi z głównych osób, które rozwinęły ruch szantowy.

– Nasz wyjazd do Liverpoolu zaowocował tym, że Anglicy rok później przyjechali na festiwal do Krakowa w liczbie 40 osób, a trzeba zaznaczyć, że w latach 80 to były ponure czasy jeszcze. Pisałem również do ówczesnego tygodnika „Wybrzeże” na temat szant oraz ekipy, która ma przyjechać do Polski. Impreza była bardzo udana i Anglicy potem pisali, że był to ich najlepszy wyjazd w życiu. Od tamtego roku (1986) festiwal Shanties stał się imprezą międzynarodową więc zaczęli przyjeżdżać do nas również ludzie z innych krajów, np. z Francji, Niemiec, Holandii czy nawet Stanów Zjednoczonych.

– Ja teraz wygląda zainteresowanie szantami?

Reklama · Znani i nieznaniPromuj swoją markęSprawdź ofertę

– Przed pandemią było organizowanych w Polsce ponad 50 imprez szantowych w roku. I spotykam już trzecie pokolenie ludzi, których to interesuje. Według mojej wiedzy, w żadnym innym kraju nie ma tak dużego zainteresowania muzyką morza jak w Polsce. Niestety powoli zaczyna zanikać śpiewanie szant w starym stylu i coraz częściej pojawia się powierzchowność, która polega na tym, że do jednego worka szantowego wrzuca się wszystko, co jest związane z piosenką żeglarską. A to przecież nie jest to samo, tyle że trudno dzisiaj z tym walczyć. Warto jednak pamiętać, że szanta to pieśń towarzysząca pracy na pokładzie, a spokojniejsza w nastroju pieśń kubryku stała się pierwowzorem współczesnej ballady i piosenki żeglarskiej. Ostatnio zacząłem organizowanie prywatnych warsztatów marynistycznych, stacjonarnych i online. W sierpniu pod Lublinem skończył się jeden z takich właśnie obozów. Młode pokolenie, które pojawia się na nich, słucha tych morskich opowieści z otwartymi ustami, bo nikt wcześniej im takich rzeczy nie mówił.

– Szanty niosą ze sobą pewną głębię.

– Uważam, że morze uczy prawd życia na wielu płaszczyznach i czasem warto dać mu się wychować na lądzie. Kiedyś, żeby popłynąć na morze to trzeba było mieć odpracowane godziny w szkutniach, pracując przy renowacji i konserwacji jachtów. Każdy marzył o tym, że jak będzie miał odpowiednią liczbę godzin to popłynie w rejs. Dzisiaj wystarczy mieć tylko kasę. Niestety często można spotkać się obecnie z podejściem, że wszystko się komuś należy, w efekcie zamiast załogantów mamy pasażerów. Gubi się w tym zdrowy aspekt wychowawczy i zanika szkoła charakteru. Boję się, że w przyszłości nie będzie komu przekazywać tych wartości. W piosenkach nieżyjącego już Jerzego Porębskiego zawsze jest zawarta jakaś prawda. Z kolei kilka tygodni temu odeszła także na wieczną wachtę Mira Urbaniak i jak widać powoli odchodzi to pokolenie, które może przekazać coś wartościowego na temat morza i wielkich żaglowców. Wracając na chwilę do szant, każda oryginalna szanta to też jakaś prawda o człowieku lub wydarzeniu.

– Był pan mocno zaangażowany także w dziennikarstwo.

– Kiedy w 1994 roku zmarł Janusz Sikorski, który zaraził mnie pracą przy mikrofonie, zmarł w 1994 roku to została we mnie ta radiowa adrenalina. W związku z tym postanowiłem kontynuować to dzieło przyjaciela i wymyśliłem audycję „Razem bracia do lin”, która trzymała się w eterze przez prawie 15 lat. Próbowałem poruszać treści związane z szeroko rozumianą kulturą morską. Nagrałem ponad 600 różnych audycji, gdzie można znaleźć dużą dawkę wiedzy o morzu, tradycjach czy pracy na pokładzie. W przeszłości sprzedawałem swoje audycje do blisko 30 rozgłośni w całej Polsce.

– Czuł pan potrzebę przekazywania wiedzy innym.

– Razem z audycją „Kliper siedmiu mórz” zrodziła się idea warsztatów marynistycznych w kręgach harcerskich, realizowana przez wiele lat zarówno latem jak i zimą w Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni. Jednak żeby dostać się na takie warsztaty, trzeba było się naprawdę postarać. Jednym z warunków było na przykład zorganizowanie w szkole poważnej imprezy marynistycznej, podczas której mówiło się o kulturze morskiej. Napisałem także książkę „Razem bracia do lin”, z której można dowiedzieć się jak tworzyć żeglarskie czy morskie radio. Pracuję nad drugą częścią tej książki, bo mam ciągle mnóstwo niewykorzystanych materiałów, oby tylko życia i sił starczyło.

Reklama · Znani i nieznaniArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet

– Mam rozumieć, że był pan związany z harcerstwem?

– Nigdy osobiście nie byłem harcerzem, ale jak zacząłem organizować warsztaty marynistyczne to doszło do zabawnej sytuacji, bo któryś z druhów powiedział do mnie, że nie jestem harcerzem, ale harcerzem się urodziłem. Byłem daleki od życia klubowego, ponieważ uważam się za indywidualistę, chociaż nie unikam towarzystwa. Miałem znajomych, przyjaciół i przecież założyliśmy grupę Stare Dzwony.

– Wygląda na to, że żeglarstwo sportowe pana nie interesowało.

– Nie do końca. Kilka razy brałem udział w regatach jako załogant i zawsze było to wciągające, ale nigdy nie pasjonowałem się wyścigami. Nie ciągnęła mnie też samotna żegluga, zawsze lubiłem płynąć z innymi ludźmi, żeby móc dzielić się tym wszystkim, co napotka się podczas rejsu czy zwyczajnie z kimś porozmawiać. Jerzy Porębski mówił, że pływa się dla ludzi – płyniesz z ludźmi w jednej załodze i płyniesz też do tych, spotykanych w portach. A kiedy wracasz z rejsu, to też do ludzi, bo masz ich w domu. Dużo w tym racji.

– Pańska rodzina też zaraziła się żeglarstwem?

– Żona jest żeglarką, a synowie żeglowali w przeszłości. Jednak obydwu żagle wciągały bardziej od strony muzycznej. Z jednym z nich prowadzimy na Facebooku audycję „Szantowe opowieści”.

– Czy dawno przeniósł się pan z Białogardu pod Lublin?

Reklama · Znani i nieznaniWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik

– Moja mama prowadziła zakład fotograficzny jako prywatny rzemieślnik w Białogardzie, ale w latach 50-tych władza ludowa zaczęła tak ograniczać prywatne inicjatywy, że trzeba było stamtąd uciekać. W Lublinie mieszkała z kolei jej mama, która zaproponowała nam mieszkanie i założenie zakładu więc w 1956 roku przeprowadziliśmy się. Następnie spędziłem ponad 20 lat w Warszawie. Jednak kiedy zmarł mój tata, a mama i siostra zaczęły chorować, wymagały opieki więc wróciłem do Lublina i prawdopodobnie już tu zostanę do końca życia.

– Jak to wyszło, że zmienił pan nazwisko z Siurawski na Szurawski?

– Nieporozumienie było skutkiem błędnego przepisywania zgubionych dokumentów po I wojnie światowej. Tata prosił mnie jeszcze przed śmiercią, żebym wrócił do rodowego nazwiska, kiedy będzie to możliwe. Za czasów komuny było to niewykonalne, ale później wystarczyło, że pokazałem zdjęcie rodzinnych nagrobków, krótkie podanie i opłata w wysokości 20 złotych.

– A czym pan się obecnie zajmuje?

– Moje życie zawodowe jest teraz związane głównie z treningami pamięci, treningami interpersonalnymi, rozwojem możliwości umysłu, kreatywnym myśleniem itd. Łączę to z marynistyką na obozach, ponieważ żeby szybko i dobrze zapamiętywać wydarzenia, fakty, nazwiska, dane liczbowe itp. trzeba to umieć. Kiedy zaczynałem swoją przygodę z dziennikarstwem to uważałem się za posiadacza fatalnej pamięci. O tym, że postanowiłem poświęcić się tej dziedzinie zaważył fakt, że w połowie lat 80-tych zacząłem jeździć na międzynarodowe targi książki, na których zobaczyłem mnóstwo książek w tej tematyce. Kupiłem kilka z nich i zafascynowałem się tematem. Bardzo szybko przekonałem się, że opisywane techniki działają. I po paru latach najpierw zacząłem tłumaczyć przedmiotowe książki innych autorów, a potem zacząłem pisać sam, co przełożyło się na seminaria, szkolenia, wykłady i obozy.

– Jak wygląda teraz pana aktywność dziennikarska?

– Dziennikarstwem zajmuję się na własną rękę. Piszę blogi, artykuły, prowadzę dalej szkolenia i webinary. Jestem w trakcie pisania kolejnych dwóch książek, które mam zamiar skończyć w ciągu najbliższego roku. No i koncerty, na których „lubię pogadać”, opowiadać o czasach „ludzi z żelaza na drewnianych statkach”.

Marek Szurawski, ur. 3 czerwca 1948 roku w Białogardzie, pasjonat żeglarstwa i marynistyki, dziennikarz, tłumacz i szkoleniowiec z zawodu. Ponadto wykonawca szant, współtwórca i animator polskiego ruchu szantowego. Razem z Ryszardem Muzajem, Jerzym Porębskim i Januszem Sikorskim założyli grupę szantową Stare Dzwony, która w 2017 r. obchodziła 35-lecie istnienia. Jego najbardziej znane utwory to m.in. „Antyplasterek cytryny”, „Śmiały Harpunnik”, „Brzeg Peru” czy „Do Lonwlands Low”. Z kolei do jednego ze znanych utworów Starych Dzwonów należą „Wielorybnicy”. Zajmuje się także treningiem interpersonalnym, zwłaszcza ćwiczeniem pamięci, sprawnego myślenia i rozwoju osobowości. Żona: Elżbieta. Ojciec dwójki synów: Marka i Filipa.
← Wróć do portalu

Czytaj również

Więcej artykułów
GRE 39Regaty23 lipca 202612:06ME Techno293 w Sopocie: kapryśna aura i zwroty akcji w drugim oraz trzecim dniu regatRedakcja · 3 min czytaniaFirst SparsBiznes23 lipca 202611:14Takielunek stały: niewidoczny strażnik bezpieczeństwa na jachcieRedakcja · 5 min czytaniaPolboat Yachting FestivalNasz patronatBiznes22 lipca 202619:58Polboat Yachting Festival rusza w Gdyni. Ponad 110 jednostek i blisko 30 premier na wodzieRedakcja · 3 min czytaniaMistrzostwa Polski klasy iQFOiLSport i regaty22 lipca 202619:47Foilowy tydzień w Mechelinkach. Mistrzostwa Polski iQFOiL i Puchar Polski WingFoil Race na początku sierpniaRedakcja · 2 min czytania75489567813679310521895874520404963021381489nTurystyka22 lipca 202619:06Ambasador przyjeżdża na regaty rowerem. Żeglarz jest nierozerwalnie związany z naturąRedakcja · 2 min czytaniaKadra PolskiSport i regaty22 lipca 202618:17Mistrzostwa Europy w klasie Optimist wracają na Zatokę Gdańską. 292 młodych żeglarzy i podwójna kadra PolskiRedakcja · 3 min czytaniaORP ISKRARejsy22 lipca 202615:48ORP Iskra już w czwartek w Szczecinie. Bezpłatne wejście na pokład przy Bulwarze ChrobregoRedakcja · 1 min czytania00alfamsterdam1983archjmarszalla e1651826301938 2 photoaidcom greyscaleHistoria21 lipca 202620:23Odszedł na wieczną wachtę kapitan Jarosław MarszałłRedakcja · 2 min czytaniaApollo 1Historia21 lipca 202615:52Astronauta znaczy żeglarz gwiazd. Ile kosmos zawdzięcza żeglarzom, 57 lat od lądowania na KsiężycuRedakcja · 4 min czytaniaWarszawska Liga ŻEGLARSKASport i regaty21 lipca 202610:26Legia Sailing awansuje o pięć pozycji i przejmuje prowadzenie w Warszawskiej Lidze ŻeglarskiejRedakcja · 4 min czytaniaXVI Regaty Ziółkowskiego o Puchar Burmistrza KoronowaSport i regaty20 lipca 202616:28XVI Regaty Ziółkowskiego o Puchar Burmistrza Koronowa: 93 żeglarzy na Zalewie KoronowskimRedakcja · 2 min czytaniaBałtycki Puchar Klas na jeziorze JamnoSport i regaty19 lipca 202621:17Bałtycki Puchar Klas na jeziorze Jamno. Prawie 80 załóg i trudne warunki w 12. edycji regatRedakcja · 2 min czytaniamedaliściRegaty19 lipca 202620:31Melzacka i Jankowiak drugie w Test Event, triumfują duńskie siostry i norwescy braciaRedakcja · 3 min czytaniaPodium Hansa 303 singleSport i regaty18 lipca 202622:03Piotr Cichocki podwójnym złotym medalistą Inkluzywnych Mistrzostw Europy EUROSAF w GdyniRedakcja · 3 min czytaniaDar MłodzieżyRejsy18 lipca 202615:19Dar Młodzieży wraca do Polski. Powitanie w Gdyni już 24 sierpniaRedakcja · 2 min czytaniaSerwerownia z superkomputerami wykorzystywanymi w projekcie MERMAIDBiznes18 lipca 202614:17Polscy naukowcy zbudują cyfrowego bliźniaka Bałtyku. Prognozy dla żeglugi, portów i offshoreRedakcja · 2 min czytaniaVucetti BonifacioSport i regaty17 lipca 202623:01Włosi Lisa Vucetti i Vittorio Bonifacio Mistrzami Świata Juniorów w klasie 470Redakcja · 3 min czytaniaregaty Long Beach Olympic Classes RegattaSport i regaty17 lipca 202619:33Szóste miejsce Pawła Tarnowskiego w Long Beach. Polacy walczą też w Salonikach i GdyniRedakcja · 1 min czytaniaEtap pośredni – port we WładysławowieRejsy17 lipca 202613:31SOLO do Łeby. Spełniam marzenie, żeby popłynąć samotnie gdzieś dalejRedakcja · 2 min czytaniaWarszawska Liga Żeglarska 1 rundaSport i regaty16 lipca 202619:45Rekordowa flota 20 załóg na 2. rundzie Mazda Odyssey Warszawskiej Ligi ŻeglarskiejRedakcja · 3 min czytaniaregaty Energa Nord Cup GdańskSport i regaty15 lipca 202618:15Żeglarz wśród gwiazd. Sławosz Uznański-Wiśniewski i jego droga z kadry narodowej na Międzynarodową Stację KosmicznąRedakcja · 4 min czytaniaMOPR MazuryRejsy15 lipca 202616:26Kosmiczna technologia na Mazurach. Jak aplikacja ŻEGLUJ! skraca czas dotarcia ratowników MOPROskar Wojciechowski · 7 min czytaniaRound Bornholm 2026Sport i regaty15 lipca 202609:11Round Bornholm 2026: samotny Polak na jachcie KING wygrywa grupę single-handedRedakcja · 4 min czytaniaHansa 303Sport i regaty14 lipca 202618:13Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Europy i Test Event. Żeglarski tydzień w GdyniRedakcja · 3 min czytania