Adriatyk we wrześniu i październiku: cieplejsza woda, inny wiatr, krótszy dzień
Pierwszy tydzień września wygląda na Adriatyku prawie tak samo jak ostatni tydzień sierpnia. Różnica robi się widoczna dopiero po kilkunastu dniach i dotyczy trzech rzeczy: temperatury wody, charakteru wiatru i długości dnia. Dla załogi planującej trasę z wyprzedzeniem każda z nich znaczy więcej niż prognozowana temperatura powietrza, a jedna z nich działa na naszą korzyść.
Żeglarski Adriaty · fot. materiały partneraWoda trzyma ciepło dłużej niż powietrze
Morze nagrzewa się przez całe lato i maksimum osiąga z kilkutygodniowym opóźnieniem względem lądu. W środkowej Dalmacji powierzchnia trzyma we wrześniu około dwudziestu czterech stopni, czyli mniej więcej dwa więcej niż w czerwcu, mimo że czerwcowe popołudnia bywają cieplejsze. Do połowy października woda schodzi w okolice dwudziestu jeden stopni i kąpiel nadal jest przyjemna, tyle że po wyjściu na pokład wieje już chłodniej.
Wiatr przestaje być przewidywalny
Latem pogodę na Adriatyku robi termika. Maestral wchodzi koło południa, słabnie przed zachodem słońca, w nocy jest cisza. Od drugiej połowy września ten schemat się rozjeżdża, bo o wietrze coraz częściej decydują układy synoptyczne, a nie nagrzewanie lądu.
W praktyce oznacza to dwie zmiany. Bura pojawia się częściej i mocniej, przede wszystkim w kanale Velebickim, w rejonie Senja i pod Biokovem, gdzie potrafi zbudować się w kilkadziesiąt minut. Wraca też jugo, które latem prawie nie występuje: wieje z południowego wschodu, ciągnie deszcz i, w odróżnieniu od bury, rozpędza falę na długim rozbiegu. Dla załogi na przelocie wzdłuż wybrzeża to zwykle bardziej uciążliwy przeciwnik niż krótkie, ostre uderzenie bury.
Konsekwencja jest prosta. Prognoza chorwackiej służby meteorologicznej DHMZ i komunikaty kapitanatów przestają być formalnością przed dłuższym etapem, a stają się codzienną lekturą przed każdym wyjściem z portu.
Dzień robi się krótszy, i to szybciej, niż się wydaje
Pod koniec września słońce w Dalmacji zachodzi tuż przed dziewiętnastą. W połowie października już koło wpół do siódmej. Trzydzieści kilka minut mniej co dwa tygodnie zmienia planowanie etapów bardziej niż niejedna prognoza: to, co w sierpniu było spokojnym popołudniowym przelotem, w październiku kończy się wejściem do portu po ciemku. Wyspę z wąskim, słabo oświetlonym wejściem lepiej ustawić na wcześniejszą część dnia.
Reklama · TurystykaTwoja reklama tutajReklama i współpraca →Mariny i ceny
Po pierwszym tygodniu września stawki czarterowe wyraźnie spadają, a jednostki, o które w lipcu trzeba się było starać pół roku wcześniej, są nagle wolne. Podobnie z miejscami przy kei: w szczycie sezonu wejście do popularnej mariny po siedemnastej bywa loterią, we wrześniu w większości portów przestaje być problemem.
Cena to jedno, dostępność zaplecza drugie. Część mniejszych przystani, sklepów na wyspach i sezonowych połączeń promowych kończy pracę w połowie października i przechodzi na rozkład zimowy. Przy trasie poza główny szlak trzeba to potwierdzić wcześniej, bo brak czynnej stacji paliw albo zamknięty sklep na trzy dni przed zdaniem jachtu potrafi przemeblować cały plan. Rozkład temperatur i warunków w kolejnych miesiącach, region po regionie, zebrano w zestawieniu opisującym, kiedy pływać po Adriatyku.
Dojazd, czyli pozycja, o której zapomina się przy liczeniu kosztów
Przy czarterze w kilka osób rachunek za dojazd potrafi dorównać udziałowi w jednostce. Trasa z Polski przechodzi przez kilka systemów opłat i każdy działa inaczej, a chorwackie autostrady rozliczają się przy bramkach za faktycznie przejechany odcinek, nie ryczałtem jak winieta. Stawki na poszczególnych odcinkach i zasady działania transpondera ENC opisano w materiale o tym, jak wygląda dojazd nad Adriatyk autem.
Alternatywą jest lot do Splitu, Zadaru albo Dubrownika i transfer do bazy. Przy dwóch osobach z lekkim bagażem zwykle wychodzi taniej, przy pełnej załodze ze sprzętem przewaga własnego auta rośnie z każdym kilometrem.
Co zmienić w planie
Jesienne układy potrafią przytrzymać jednostkę w porcie na dobę albo dłużej, więc lot zaplanowany nazajutrz po zdaniu jachtu bywa kosztowną decyzją. Do worka trzeba dołożyć cieplejsze warstwy niż w sierpniu, bo poranki na kotwicy są już zimne, a jeśli w planie jest odprawa, godziny pracy kapitanatu lepiej sprawdzić dzień wcześniej.
Dla kogo ten termin się nie nadaje
Dla załóg, które jadą na Adriatyk po ciepłe wieczory na pokładzie i porty żyjące do późna. To zostaje w lipcu i sierpniu. Wrzesień i październik są dla tych, którzy wolą pływać, niż stać w marinie, i którzy potrafią odpuścić etap, gdy prognoza mówi, żeby zostać w porcie.























