< Powrót
5
grudnia 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Arkadiusza Pawełka

Arkadiusz Pawełek: Buduję nową łódkę

O nowym projekcie Arka Pawełka pisaliśmy pół roku temu. Dziś sprawdzamy, co słychać u żeglarza i na jakim etapie są jego przygotowania do wokółziemskiego rejsu non stop w setną rocznicę zaślubin Polski z morzem.

– Kiedy rozmawialiśmy pół roku temu, deklarowałeś, że w nowy rejs popłyniesz Setką – łódką, na której samotnie pokonałeś Atlantyk. Zdaje się, że te plany uległy zmianie…

– Tak. Zabieram się do budowy nowej łódki. W najbliższym czasie dostanę plany konstrukcyjne i od stycznia czeka mnie dużo pracy szkutniczej.

– Co to za jacht? Dlaczego zrezygnowałeś z Setki?

– Nowa konstrukcja jest krótsza od Setki o kilka centymetrów, czyli ma mniej niż pięć metrów. Jest za to trochę szybsza i lepiej chodzi na wiatr. A istotną przyczyną zmiany jest fakt, że popłynę na zachód, a nie na wschód. Ten jacht jest optymalnie obliczony na przetrwanie w trudnych warunkach. Nie jest to zatem konstrukcja regatowa. Chodzi między innymi o to, żeby nie uszkodzić takielunku podczas przewrotki i żeby w miarę możliwości swobodnie poruszać się po pokładzie. Będzie on zatem pomniejszony, a nie powiększony. Janusz Maderski właśnie finalizuje prace nad projektem odpowiednich modyfikacji.

– Czyli mimo rezygnacji z Setki nadal współpracujesz z Januszem?

– To sprawdzony konstruktor, który robi dobre jachty. A ten nowy projekt to także jego dzieło.

– Miałeś już okazję testować ten jacht? Ktoś już pływa na tych łódkach?

– Ja sam jeszcze na takim nie pływałem. Konstrukcja nie jest tak popularna jak Setka, ale widziałem ich kilka i wiem, że były opływane i się sprawdziły.

– Kiedy skończysz budowę?

– Pracę zacznę w styczniu i myślę, że w połowie przyszłego roku jacht będzie gotowy do wodowania.

– W rejs wyruszysz zgodnie z planem w 2020 roku?

– Tak, jesienią. Przedtem będę testował jacht. Jako że pierwszym przylądkiem mijanym przeze mnie w tym rejsie będzie Horn, warto popływać na Bałtyku, nie tylko latem, ale też jesienią. Możliwe, że będę testował łódkę także gdzieś na południu. Mam na to sporo czasu, a od czasu i pieniędzy bardzo wiele zależy.

– No właśnie! Czasu masz co nieco, a jak z budżetem?

– Po pierwsze sprzedaję „Quarka”, więc już część finansowania mam zapewnioną. Poza tym rozmawiam z potencjalnymi sponsorami, w tym rodzinnym miastem Wrocławiem. Mam nadzieję, że uzyskam ich wsparcie. Takie rozmowy będą łatwiejsze, kiedy sfinalizuję umowę ze stacją TVN i Travel Channel, które należą do jednej grupy medialnej. Telewizja jest zainteresowana moimi relacjami z rejsu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, na pokład zabiorę ze sobą kamerę. Kwestią techniczną jest, czy będzie możliwe przesyłanie relacji video na bieżąco, czy powstanie film dokumentalny już po zakończeniu rejsu.

– Nadal podtrzymujesz, że chcesz pobić rekord trasy dla łódek poniżej 6,5 metra i opłynąć glob w czasie krótszym niż 268 dni?

– Zobaczymy, jak się uda. Chciałbym przynajmniej zmieścić się poniżej 300 dni. Ale to i tak będzie rekordowy rejs, bo na tak małej łódce nikt jeszcze w takim czasie ziemi nie opłynął. Tym bardziej, że będę płynął ze wschodu na zachód. Przeciwny kierunek jest „popularniejszy”. Wybrało go już około 300 żeglarzy i żeglarek. W drugą stronę z sukcesem popłynęło chyba mniej niż dwudziestu.

Arkadiusz Pawełek –  żeglarz, podróżnik, instruktor nurkowy, autor książek, uczestnik off-roadowych rajdów samochodowych. Jako drugi człowiek na świecie, po francuskim żeglarzu Alainie Bombard, przepłynął w 1998 r. Atlantyk na pontonie „Cena Strachu”. Uczestniczył w regatach Sydney-Hobart 2001 jako stały członek załogi jachtu „Sport” (dawniej „Łódka Bols”). Otwartą łodzią pontonową opłynął samotnie Przylądek Horn. Uczestnik regat Setką przez Atlantyk 2016-17 na jachcie „Quark”.

Rekord wokółziemskiego rejsu non stop na najmniejszym jachcie należy dziś do Szymona Kuczyńskiego, który okrążył świat na łódce typu Maxus 22 – „Atlantic Puffin” o długości 6,36 m w czasie 271 dni, trasą z zachodu na wschód.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ