90 uratowanych osób w siedem miesięcy. Bezpieczeństwo na wodzie zaczyna się na brzegu
Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa podsumowała siedem miesięcy 2026 roku: 318 działań i 90 uratowanych osób. To dobry moment, by przypomnieć, na czym w praktyce polega bezpieczeństwo na wodzie: który numer alarmowy wybrać, czym różni się kamizelka ratunkowa od asekuracyjnej, co sprawdzić przed wyjściem z portu i jak zachować się, widząc tonącego.
Bezpieczeństwo na wodzie · fot. materiały prasowe
Bezpieczeństwo na wodzie · fot. materiały prasowe
Bezpieczeństwo na wodzie · fot. materiały prasowe
Bezpieczeństwo na wodzie · fot. materiały prasowe+2Trzysta osiemnaście działań, sto dwadzieścia dwie akcje ratowania życia, trzydzieści osiem ewakuacji medycznych i dziewięćdziesiąt uratowanych osób. Tak wygląda bilans siedmiu miesięcy pracy Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa w 2026 roku. Za każdą z tych liczb stoi konkretne zdarzenie i całodobowa gotowość ratowników, załóg statków ratowniczych i Brzegowych Stacji Ratowniczych. Ale jest też druga strona tego bilansu, o której trzeba mówić głośno: większości wypadków na wodzie da się zapobiec, a kluczowe decyzje zapadają jeszcze na brzegu.
Co mówią liczby
Statystyki policji pokazują dwie rzeczy naraz. Z jednej strony trend jest dobry: w 2024 roku w Polsce utonęły 444 osoby, w 2025 roku 292, a od 1 stycznia do 31 maja 2026 roku odnotowano 65 przypadków. Z drugiej strony sezon letni pozostaje najtrudniejszym okresem. Od początku czerwca do połowy sierpnia tego roku Komenda Główna Policji odnotowała 114 utonięć.
Ważniejsze od samych liczb są okoliczności. Analizy policyjne z 2025 roku wskazują, że ofiarami są w zdecydowanej większości dorośli mężczyźni, a wśród najczęstszych okoliczności powtarzają się: kąpiel w miejscu niestrzeżonym, kąpiel w miejscu zabronionym oraz nieostrożność podczas wędkowania i przebywania nad wodą. W 58 przypadkach jako przyczynę wskazano alkohol.
To ważny sygnał także dla nas, żeglarzy. Statystyki utonięć nie dotyczą wyłącznie plażowiczów: obejmują również ludzi, którzy wypadli z pokładu, wywrócili się na małej jednostce albo weszli do wody z burty na postoju.

Który numer alarmowy? To zależy od akwenu
To jedna z najczęściej mylonych rzeczy, a w sytuacji zagrożenia liczy się każda sekunda. W Polsce funkcjonują równolegle dwa wyspecjalizowane numery ratunkowe dla wody, obsługiwane przez różne służby.
Numer | Kto odbiera | Kiedy dzwonić |
|---|---|---|
985 | Morska Służba Poszukiwania i Ratownictwa | zdarzenia na polskich obszarach morskich |
601 100 100 | WOPR i MOPR | jeziora, rzeki, kąpieliska, wody śródlądowe |
112 | Centrum Powiadamiania Ratunkowego | zawsze, gdy nie masz pewności |
kanał 16 VHF | wszystkie jednostki w zasięgu i służby | jeśli masz radio na pokładzie, na morzu to podstawowy kanał wywoławczy |
Numer 985, historycznie związany z ratownictwem, od maja 2026 roku ponownie obsługuje Morskie Ratownicze Centrum Koordynacyjne. Na wodach śródlądowych działa numer 601 100 100, obsługiwany przez sieć centrów koordynacji ratownictwa wodnego. Jeśli wahasz się, który wybrać, zadzwoń na 112: operator przekaże zgłoszenie właściwej służbie. Warto też zawczasu zainstalować aplikację Ratunek, która przy wzywaniu pomocy automatycznie przesyła ratownikom dokładną lokalizację.
Gdy dzwonisz, podaj cztery rzeczy: co się stało, gdzie jesteś (pozycja, nazwa akwenu, charakterystyczne punkty), ile osób jest zagrożonych i jaki masz sprzęt na pokładzie. Nie rozłączaj się pierwszy.

Kamizelka ratunkowa a asekuracyjna: różnica, która ratuje życie
To rozróżnienie bywa lekceważone, a jest fundamentalne. Jak wyjaśnia Polski Związek Żeglarski, kamizelka ratunkowa, o poziomie użytkowania 100, 150 lub 275, ma jedną kluczową cechę: samoczynnie odwraca człowieka twarzą do góry i utrzymuje drogi oddechowe nad wodą, nawet jeśli osoba jest nieprzytomna. Środek asekuracyjny o poziomie 50 tego nie zrobi. Aby utrzymać się w nim nosem nad wodą, trzeba wykonywać ruchy pływackie, dlatego jest przeznaczony dla dobrze pływających, na akwenach, gdzie ratownicy są już na wodzie i wyciągną człowieka w kilkanaście minut, czyli praktycznie podczas regat, treningów i szkoleń.
Trzy zasady, które warto zapamiętać:
Dobierz indywidualnie i dopasuj przed wyjściem z portu. Kamizelka działa tylko wtedy, gdy pasuje do wzrostu i masy użytkownika, a wszystkie paski i sprzączki są wyregulowane.
Dzieci do 12 lat mają obowiązek nosić kamizelkę ratunkową na jednostce, niezależnie od umiejętności pływackich. Za brak grozi mandat, ale nie o mandat tu chodzi.
Kamizelka ratuje życie tylko wtedy, gdy ją założysz. Przewodnik dla żeglarzy Urzędu Morskiego wskazuje, że indywidualne środki wypornościowe powinny nosić na stałe osoby nieumiejące pływać, a wszyscy na małych jednostkach mieczowych, w porze nocnej i w trudnych warunkach. Nie zakłada się ich pod pokładem.
Jeśli używasz kamizelki pneumatycznej, przed sezonem sprawdź nabój z dwutlenkiem węgla i mechanizm aktywacji. To pięć minut pracy raz w roku.

Co zrobić, zanim odbijesz od kei
Najskuteczniejsze ratownictwo to takie, którego nie trzeba uruchamiać. Przed wyjściem warto przejść przez krótką, powtarzalną listę.
Krok | Dlaczego to ważne |
|---|---|
Sprawdź prognozę i ostrzeżenia | na Bałtyku i dużych jeziorach warunki potrafią się zmienić w godzinę |
Powiedz komuś, dokąd płyniesz | znany plan rejsu skraca czas poszukiwań |
Przejrzyj sprzęt ratunkowy i sygnałowy | kamizelki, koło, rakiety, apteczka, radio, latarka |
Naładuj telefon i zabezpiecz go przed wodą | bez zasięgu i baterii nie wezwiesz pomocy |
Ustal zasady na pokładzie | kto nosi kamizelkę, kto steruje, co robimy przy człowieku za burtą |
Sprawdź, czy każdy wie, gdzie leży sprzęt | w sytuacji awaryjnej nie ma czasu na szukanie |
Alkohol na jachcie: to nie jest szara strefa
Prowadzenie jachtu po alkoholu jest w Polsce zabronione i traktowane tak samo poważnie jak prowadzenie pojazdu. Stan po użyciu alkoholu, czyli od 0,2 do 0,5 promila, podlega Kodeksowi wykroczeń, a przekroczenie 0,5 promila to już stan nietrzeźwości kwalifikowany z Kodeksu karnego. Jeśli na pokładzie nie ma trzeźwej osoby z uprawnieniami, policja może zdecydować o odholowaniu jednostki do najbliższego strzeżonego portu na koszt armatora. Szczegółowo pisaliśmy o tym w poradniku Alkohol i środki odurzające na jachcie.
Warto pamiętać o mniej oczywistej stronie tej zasady. Alkohol przyspiesza wychłodzenie organizmu, osłabia ocenę sytuacji i odruch wstrzymania oddechu przy nagłym kontakcie z zimną wodą. Na wodzie działa więc podwójnie: zwiększa szansę wypadku i zmniejsza szansę przeżycia, jeśli już do niego dojdzie.

Gdy widzisz tonącego: nie wchodź do wody odruchowo
To jedna z najtrudniejszych sytuacji, w jakich można się znaleźć, a najczęstszy błąd polega na wskoczeniu do wody bez zabezpieczenia. Ratownicy powtarzają prostą kolejność: najpierw krzyknij i wezwij pomoc, potem podaj coś, co utrzyma się na wodzie (koło ratunkowe, bojka, wiosło, lina), a dopiero na końcu, jeśli naprawdę nie ma innego wyjścia i sam dobrze pływasz, wchodź do wody z czymś wypornościowym w ręce. Osoba tonąca panikuje i instynktownie chwyta ratującego, co często kończy się dwiema ofiarami zamiast jednej.
Na jachcie warto mieć przećwiczony manewr człowieka za burtą i zasadę, że jedna osoba nie spuszcza z oczu poszkodowanego i cały czas go wskazuje. To banalnie prosta procedura, która w praktyce decyduje o powodzeniu.
Bezpieczeństwo na wodzie to nawyk, nie sprzęt
Kamizelka w bakiście nikogo nie uratuje, tak samo jak radio, którego nikt nie umie obsłużyć. Najlepiej wyposażony jacht jest bezpieczny dopiero wtedy, gdy załoga wie, gdzie co leży i co robić w pierwszych sekundach po wypadku. Dlatego wśród naszych tekstów o bezpieczeństwie warto zajrzeć też do materiału o nowoczesnych narzędziach lokalizacji osób wzywających pomocy oraz do relacji o wodowaniu fregaty Wicher, pokazującej, jak rozbudowuje się dziś polska flota.
Ratownicy są w gotowości przez całą dobę, siedem dni w tygodniu. Naszym zadaniem jest zrobić wszystko, żeby nie musieli po nas wypływać.
Czy nosicie kamizelkę podczas żeglugi?























