Wicher wrócił na Bałtyk. Na Zatoce Gdańskiej zwodowano największy okręt bojowy zbudowany w Polsce
Pierwsza fregata programu Miecznik jest już na wodzie. W czwartek 13 sierpnia 2026 roku, chwilę po godzinie 15:00, na Zatoce Gdańskiej zakończyła się operacja wodowania fregaty Wicher, największego okrętu bojowego, jaki kiedykolwiek zbudowano w Polsce. Marynarka Wojenna RP ma przejąć okręt w 2029 roku.
Wicher na wodzie - wodowanie · fot. Ministerstwo Obrony Narodowej
Kadłub fregaty Wicher w PGZ Stoczni Wojennej na kilka dni przed wodowaniem · fot. PGZ Stocznia Wojenna
Fregata Wicher podczas ostatnich przygotowań do zejścia na wodę w Gdyni · fot. PGZ Stocznia Wojenna
Prace przy kadłubie pierwszej fregaty programu Miecznik w gdyńskiej stoczni · fot. PGZ Stocznia Wojenna+3Zatoka Gdańska, na co dzień arena regat, szkoleń i turystycznych rejsów, w czwartek 13 sierpnia 2026 roku stała się sceną operacji, jakiej polski przemysł okrętowy nigdy wcześniej nie przeprowadził. Kilka mil od gdyńskiego portu, na specjalnie wyznaczonym akwenie, barka półzanurzalna Boabarge 33 metr po metrze schodziła pod wodę, a spoczywający na jej pokładzie stalowy kolos nabierał pływalności. Chwilę po godzinie 15:00 PGZ Stocznia Wojenna ogłosiła: Wicher, pierwsza z trzech fregat programu Miecznik, jest na wodzie.
Jak przebiegło wodowanie fregaty Wicher
Wodowanie fregaty Wicher przeprowadzono na Zatoce Gdańskiej metodą kontrolowanego zanurzenia barki, a nie klasycznie z pochylni. Wczesnym rankiem zespół holowniczy, w składzie Fairplay VII, Multratug 3 i pchacz Tur-W-01, wyprowadził Boabarge 33 z fregatą na pokładzie z Portu Gdynia na akwen o głębokości około 26 metrów. Tam rozpoczęło się stopniowe napełnianie zbiorników balastowych barki o łącznej pojemności 37 750 metrów sześciennych.
Zanurzanie trzykrotnie wstrzymywano na przystankach kontrolnych, tak zwanych Hold Points, podczas których technicy fizycznie sprawdzali przedziały wodoszczelne kadłuba w poszukiwaniu choćby najmniejszych nieszczelności. Około południa kadłub dotknął tafli całą powierzchnią dna, a gdy pokład barki opadł wystarczająco głęboko, okręt uniósł się o własnej wyporności, z zanurzeniem około 3,8 metra. Po rozłączeniu jednostek fregatę przejęły holowniki, które odprowadzą ją do Nabrzeża Gościnnego PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni. Cała operacja mogła ruszyć wyłącznie w oknie pogodowym zatwierdzonym dobę wcześniej.
Od hali w Gdyni na pokład barki Boabarge 33
Czwartkowe zejście na wodę zamknęło pięciodniową sekwencję rozpisaną niemal co do godziny. W niedzielny wieczór 9 sierpnia podświetlony kadłub o masie około 6000 ton po raz pierwszy częściowo wysunął się z hali kadłubowej gdyńskiej stoczni. Następnie zestawy samobieżnych, wieloosiowych platform transportowych SPMT przewiozły go na pokład zacumowanej przy nabrzeżu barki. Najbardziej newralgiczny moment przypadł, gdy połowa długości kadłuba minęła krawędź nabrzeża i ciężar zaczęła stopniowo przejmować Boabarge 33.
W środę 12 sierpnia przy Nabrzeżu Południowym odbyła się uroczystość chrztu z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego i premiera Donalda Tuska. Jednostka otrzymała imię Wicher oraz numer burtowy 274.
Nadając imię okrętowi wkładamy w kadłub duszę.
Tak wydarzenie podsumował podczas uroczystości inspektor Marynarki Wojennej wiceadmirał Jarosław Ziemiański.
Sama metoda zejścia na wodę z barki nie była improwizacją. Zapisano ją w studium wykonalności programu Miecznik, a rozwiązanie opracował brytyjski Babcock. Dla nasyconego elektroniką okrętu to wariant bezpieczniejszy niż pochylnia, bo kadłub przez cały czas pozostaje w poziomie i nie doświadcza przeciążeń. Z tego samego powodu Wicher zszedł na wodę bez dziobowej opływki sonaru, która wystaje poniżej obrysu dna. Hydroakustyka trafi na okręt później, podczas prac w doku.
Trzeci Wicher: imię wraca na Bałtyk
Nowa fregata jest trzecią jednostką o tym imieniu w dziejach polskiej floty. Pierwszy Wicher, niszczyciel przyjęty do służby w 1930 roku, był pierwszym nowoczesnym okrętem wojennym odrodzonej Rzeczypospolitej i przez lata pełnił rolę okrętu flagowego. We wrześniu 1939 roku, gdy pozostałe niszczyciele odeszły do Wielkiej Brytanii, to on samotnie bronił polskiego wybrzeża. Został zatopiony przez niemieckie lotnictwo 3 września 1939 roku pod Helem.
Drugi Wicher, niszczyciel projektu 30bis, nosił numer burtowy 274 i służył w polskiej flocie do lat siedemdziesiątych. Dokładnie ten sam numer wymalowano teraz na burcie fregaty, a PGZ Stocznia Wojenna cały sierpniowy cykl wydarzeń prowadziła pod hasłem Powrót Wichra. Symbolika sięga zresztą dalej: druga fregata serii odziedziczy imię po Burzy, siostrzanym niszczycielu pierwszego Wichra.

Największy okręt bojowy zbudowany w Polsce
Fregata o długości 138,7 metra i szerokości maksymalnej 20,26 metra osiągnie docelową wyporność około 7000 ton. To największy okręt bojowy, jaki kiedykolwiek powstał w polskiej stoczni, a po wejściu do służby będzie największym okrętem bojowym w całej historii Marynarki Wojennej RP. Skalę przeskoku dobrze pokazuje jedno porównanie: poprzednio okręt bojowy schodził na wodę w Polsce w 2015 roku i był to patrolowiec ORP Ślązak, jednostka blisko czterokrotnie mniejsza od Wichra.
Na uzbrojeniu znajdą się między innymi cztery pionowe wyrzutnie Mk 41 z pociskami przeciwlotniczymi rodziny CAMM, pociski przeciwokrętowe NSM, armata kalibru 76 mm w wersji Strales, którą Wicher otrzyma jako pierwszy polski okręt, oraz sonary Thales: kadłubowa stacja Blue Hunter i holowana CAPTAS-2. Sercem jednostki będzie system zarządzania walką TACTICOS, integrowany z udziałem polskiego OBR CTM. Cztery silniki wysokoprężne MTU o mocy 8400 kW każdy rozpędzą fregatę do 28 węzłów, a załogę stanowić będzie 120 marynarzy, z miejscami dla około 60 dodatkowych osób.
Zadania Mieczników wykraczają daleko poza obronę wybrzeża. Fregaty mają chronić szlaki żeglugowe i infrastrukturę krytyczną na Bałtyku, w tym gazociąg Baltic Pipe i morskie farmy wiatrowe, zwalczać cele powietrzne, nawodne i podwodne oraz działać w zespołach NATO. Szczegółowy raport techniczny o okręcie opublikował serwis Defence24.

Co dalej z Wichrem, Burzą i Huraganem
Przed Wichrem najdłuższy i najbardziej złożony etap budowy. Przy nabrzeżu wyposażeniowym rozpocznie się instalacja i integracja systemów walki, sensorów i uzbrojenia, a po niej przyjdą próby portowe i morskie. Jak informuje PGZ Stocznia Wojenna, przekazanie okrętu Marynarce Wojennej RP planowane jest na 2029 rok.
Prefiks ORP i bandera wojenna pojawią się dopiero w dniu wejścia okrętu do służby. Do tego czasu jednostka nazywa się po prostu Wicher, podobnie jak ORP Iskra formalnie została okrętem dopiero z chwilą podniesienia bandery w 1982 roku.
Zejście prototypu na wodę otwiera drogę kolejnym jednostkom serii. Zwolnione miejsce w hali kadłubowej pozwoli przyspieszyć scalanie bloków Burzy, budowanej od maja 2025 roku, ze stępką już położoną. Trzecia fregata, Huragan, powstaje od kwietnia 2026 roku i nosi imię, którego żadna jednostka pod polską banderą nigdy nie nosiła: niszczyciel Huragan miał powstać tuż przed wybuchem II wojny światowej, ale prace przerwał wrzesień 1939 roku.
Fregata | Początek budowy | Wodowanie | Przekazanie MW RP |
|---|---|---|---|
Wicher | sierpień 2023 | 13 sierpnia 2026 | plan: 2029 |
Burza | maj 2025 | plan: 2027 | plan: 2030 |
Huragan | kwiecień 2026 | plan: 2028 | plan: 2031 |
Cały program Miecznik, realizowany na mocy umowy z 2021 roku przez konsorcjum PGZ-MIECZNIK w oparciu o projekt Arrowhead 140 brytyjskiego Babcocka, jest wart po aneksach około 15 miliardów złotych i ma się zakończyć do końca 2031 roku. Polska Grupa Zbrojeniowa prowadzi już rozmowy o możliwości zamówienia czwartej fregaty.
Czy Polska powinna zamówić czwartą fregatę programu Miecznik?























