< Powrót
20
marca 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle, Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Dariusz Olejniczak
5.80
Janusz Maderski

Janusz Maderski konstruktorem międzynarodowej klasy Mini 5.80

Budowa taniego jachtu morskiego, założenie związku klasy, a w 2024 roku organizacja wokółziemskich regat Mini Globe Race – takie plany związane są z łódką Mini 5.80, której konstruktorem jest twórca „Setek” Janusz Maderski.

Klasa Mini 5.80 powstała z inicjatywy australijskiego żeglarza i podróżnika Dona McIntyre’a, który w 2018 roku zorganizował regaty Golden Globe Race, upamiętniające legendarny wokółziemski wyścig sprzed pół wieku. Założenia tej imprezy, czyli powrót do żeglarskich korzeni i pływanie na jachtach sprzed 1988 roku, bez GPS i innych współczesnych rozwiązań, postanowił powtórzyć w nowym przedsięwzięciu.

Według założeń Mini 5.80 ma właśnie iść pod prąd obecnym trendom i wyścigowi technologicznemu, które na dalszy plan spycha umiejętności żeglarskie, a generuje olbrzymie koszty. Nowy jacht ma być przystępny cenowo i w takiej wielkości, żeby można było go przewieźć na przyczepie zwykłym samochodem osobowym.

– Nawet najlepsi żeglarze szukają dla odmiany zabawy na prostej łodzi, gdzie czynnik ludzki jest ważniejszy od technologii – tłumaczy Don McIntyre. – Ten mały jacht z wielkim sercem dla nawet większych przygód ma z pewnością wspaniałą przyszłość przed sobą.

Popularność i rozgłos medialny nowej klasie mają zapewnić dwie imprezy. W listopadzie 2021 roku ma się odbyć Solo 5.80 Transatlantic Race, z Portugalii na Karaiby, a w 2024 roku wokółziemski, etapowy Mini Globe Race. Związek klasy Mini 5.80 ma wspierać również organizowanie lokalnych regat.

Za najważniejszą część projektu, czyli konstrukcję łódki odpowiedzialny jest Janusz Maderski. Ten polski konstruktor ma w dorobku m.in. Setkę, czyli niewielki jacht morski, na którym odbyły się już dwie edycje regat Setką przez Atlantyk, w których startował m.in. Szymon Kuczyński. Mini 5.80 ma długość całkowitą 5,8 metra, szerokość 2,3 metra i wagę 700 kilogramów. Główna struktura kadłuba będzie możliwa do zbudowania przez dwie osoby przy użyciu prostych narzędzi w około 550 godzin.

Z Januszem Maderskim rozmawiamy o nowej konstrukcji i jej szczegółach.

– Jak to się stało, że zaprojektował pan tę łódkę?

– Z propozycją skonstruowania nowej łódki zwrócił się do mnie Don McIntyre. Z tego co wiem, wcześniej kontaktował się z uczestnikami regat „Setką przez Atlantyk”. Chciał, żeby powstała łódka, która weźmie udział w regatach na 50-lecie MiniTransat w roku 2027. Z czasem jednak jego pomysł ewoluował i teraz jacht 5.80 miałby uczestniczyć w regatach transatlantyckich w przyszłym roku, a potem w regatach dookoła świata. Czy to się uda, zobaczymy.

– Czy wszystkie te regaty dojdą do skutku?

– To zależy przede wszystkim od zainteresowania żeglarzy tymi jachtami. No i od tego, jak rozwinie się sytuacja wynikająca z pandemii.

– Ale za budowę 5.80 zabrał się już Piotr Czarniecki…

– Tak, Piotr zaczyna dopiero budować, ale musiał na razie przerwać pracę. W związku z zamknięciem granic są problemy ze wszystkim, na przykład ze sprowadzeniem wymaganej przez zleceniodawcę projektu, Dona, sklejki z licencją Lloyda. W Polsce jej nie ma. Niestety, pewnych rzeczy nie przeskoczymy.

– Co to będzie za konstrukcja?

– Konstrukcja tego jachtu oparta jest na Setce. Będzie płynąć podobną trasą, na zachód. Wprawdzie w rejsie wokółziemskim będą to trzy oceany, a nie tylko Atlantyk, ale to wciąż strefa pasatowa.

– Czy Don McIntyre miał jakieś szczególne wymagania wobec tej łódki?

– Najważniejsze były wymiary łódki. Założeniem Dona było, żeby mieściła się w standardowym 20-stopowym kontenerze. Gdyby nie to, byłaby na pewno szersza.

– Konstrukcja 5.80 oparta jest na Setce, ale jednak będą różnice. Jakie?

– Będzie więcej żagla i większe zanurzenie. Większe żagle to oczywiście większe koszty. Musiałem zastosować takielunek z sailingami. Jestem zwolennikiem jak najprostszych rozwiązań, ale w tym przypadku, gdyby zastosować takielunek taki jak w Stekach, czyli dwie wanty i sztag bez sailingów, to kąt między wantami a masztem byłby za mały. Dlatego wanty trzeba było rozeprzeć no i to skomplikowało sprawę. Poza tym maszt będzie składany na potrzeby transportu kontenerowego, więc trzeba go lepiej uchwycić w miejscu, w którym będzie dzielony nad piętrem sailingów.

– Jakie jeszcze są różnice i podobieństwa?

– Będzie więcej balastu i głębsze zanurzenie, ale zachowywać się będzie podobnie do Setki. Będzie troszkę szybsza, od 8 do 10 procent, co na przelocie przez Atlantyk pozwoli zaoszczędzić około dwóch dni, zatem całkiem sporo. Poza tym konstrukcja jest podobna do setkowej – kadłub ze sklejki 10-milimetrowej, pas denny 20-milimetrowy. Pasy poszycia na wzdłużnikach i laminowane z drugiej strony, do tego laminowanie całego kadłuba. To w tym przypadku najlepsza technologia. Metoda szycia i klejenia jest dość brudna i nie sprawdza się w tego typu łódkach. Ster będzie wsparty na niewielkim skegu. Można dołożyć dwie płetwy stabilizacyjne, ale nie jest to konieczne, bo łódka i tak będzie dobrze utrzymywać kurs. To łódka do dalekiego oceanicznego rejsu, a nie do ścigania się wokół boi, więc trzeba było zredukować myszkowanie na fali przy samosterze wiatrowym. Wśród innych ciekawych elementów jest bezpieczne miejsce na przyklejenie panelu solarnego, na który nikt przypadkowo nie nadepnie. Kokpit jest nieco inny niż w łódkach regatowych – głęboki i wygodny z wysokim oparciem. Ma dać żeglarzowi ochronę przed ciężką pogodą i poczucie bezpieczeństwa. Trudno będzie z niego wypaść.

– Jak będzie wyglądało wnętrze łodzi?

– W tej konstrukcji zastosowałem cztery ramy wręgowe i jeden wręg otwarty. Dwie z tych ram są grodziami wodoszczelnymi. Forpik jest odcięty przez luk w grodzi, a do achterpiku jest dostęp od strony koi przez dwa szczelne luki. W wersji podstawowej są dwie koje, kuchenka, stół nawigacyjny i dużo miejsca na rzeczy przydatne żeglarzom. W forpiku jest toaleta i sporo miejsca na bagaż. Podłoga jest na tyle długa, że spokojnie może sobie tam urządzić legowisko nawet bardzo wysoki żeglarz. Na oceanie i tak spanie jest na podłodze, koje służą w porcie i przy krótkich rejsach.

– Czyli ktoś, kto przesiądzie się z Setki do 5.80 odczuje różnicę w powierzchni wnętrza.

– Setka nie jest wbrew pozorom taka ciasna. Wszystko zależy od tego, jak kto sobie zagospodaruje wnętrze. Na Wyspach Kanaryjskich ośmiu żeglarzy urządziło sobie w środku Wigilię. W przypadku 5.80 będzie ona 10 centymetrów wyższa i szersza, to da się odczuć, ale nie będzie to jakaś bardzo widoczna różnica.

– Wspomniał pan o wersji podstawowej, będzie jakaś wersja niestandardowa?

– Tak. Druga wersja, która ze względów marketingowych może być całkiem dobrym pomysłem, będzie wyposażona w dwuosobową koję. Gródź przesunie się pod maszt i zmniejszy się kambuz i stół nawigacyjny, nie będzie toalety. To taka wersja na kilkuosobowe rejsy weekendowe.

– 5.80 dopiero się buduje, ale środowisko żeglarskie już o tym wie. Czy ktoś pyta o możliwość zakupu dokumentacji?

– Zapytań o łódkę jest całkiem sporo. Oczywiście to nie jest to lawina maili, ale pewne zainteresowanie projektem jest. Jak na razie dokumentacja łódki nie jest jeszcze dostępna w sprzedaży. Będzie, kiedy powstanie pełen blog pokazujący budowę pierwszego egzemplarza z ilustracjami i dokładnymi opisami. To konieczne, bo często ludzie nie mają wystarczającej wiedzy w zakresie prostego majsterkowania, nie mówiąc o wiedzy szkutniczej.

– Czy będzie to klasa na każdą kieszeń?

– Łódka nie będzie bardzo droga, ale tak tania, jak Setka i myślę, że zainteresowani nią będą przede wszystkim żeglarze z bogatszych krajów.

Klasa 5.80
długość całkowita – 5.80
długość kadłuba – 5.70
waga – 700 kg
główny żagiel – 12,5/9,9/7,2/4,4 m²
fok – 7,6/4,7 m²
sztormfok – 1,6/0,9 m²
genaker – 23 m²

PODZIEL SIĘ OPINIĄ