< Powrót
30
września 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Pedro Martinez/Sailing Energy/World Sailing
Magdalena Kwaśna

Magdalena Kwaśna: Jestem skoncentrowana na mistrzostwach Europy

Magdalena Kwaśna (Chojnicki Klub Żeglarski) 8 października w Górkach Zachodnich rozpocznie walkę w mistrzostwach Europy w klasie Laser Radial. Reprezentantka Polski opowiedziała nam o trenowaniu podczas lockdownu, letnich startach i pływaniu na jachcie Volvo Ocean 65 „Sailing Poland”.

– Pod koniec lutego zajęła pani świetne 5 miejsce na mistrzostwach świata w klasie Laser Radial, wygrała punktową rywalizację o kwalifikację imienną na Igrzyska Olimpijskie i była na dobrej drodze do wyjazdu do Tokio. I wtedy wybuchła pandemia Covid-19, która postawiła wszystko na głowie. Jak odnalazła się pani w tym chaosie?

– Na pewno nie było łatwo. Nie tylko ze względu na sport i igrzyska, ale przez nagłe uziemienie i zagrożenie sytuacją, która dotyka nie tylko ciebie, ale wszystkich wokół. Najtrudniejsza była zwłaszcza niepewność w pierwszych tygodniach. Paradoksalnie jak pojawiła się informacja, że igrzyska olimpijskie zostaną przełożone, można było trochę odetchnąć i nie szukać desperacko każdej okazji, żeby zejść na wodę w sytuacji, kiedy mariny są zamknięte. Oczywiście nałożyły się na to kolejne niepewności dotyczące eliminacji i dalszej rywalizacji o kwalifikację imienną na igrzyska.

– Polski Związek Żeglarski kontaktował się z panią i Agatą Barwińską w tej sprawie?

– Spotkaliśmy się w szerszym gronie i otrzymałyśmy wytyczne. Wydaje mi się, że po zbliżających się mistrzostwach Europy temat będzie jaśniejszy, a PZŻ podejmie decyzję czy przedłużyć kwalifikacje o regaty w przyszłym sezonie, czy je zakończyć.

– Jak spędziła pani okres lockdownu?

– W rodzinnym domu w Chojnicach. To było ciekawe doświadczenie, bo po raz pierwszy od kilku lat byłam w domu na dłużej niż kilka dni. Byłam w o tyle komfortowej sytuacji, że mamy małą siłownię i duży ogród, więc w kontekście przygotowań fizycznych nie było wielkiego problemu. Mogłam wykonywać 80 procent ćwiczeń z pierwotnego planu i trzeba było zrobić tylko drobne adaptacje. Jak wróciliśmy na wodę okazało się, że kondycyjnie był to bardzo dobrze przepracowany okres. Wiadomo, że brakowało treningu specjalistycznego np. na balaście, ale to są rzeczy, które szybko wróciły.

–  Wiosną była pani też odcięta od trenera Jareda Westa, który jest Australijczykiem i nie mógł przyjechać do Polski. Udzielał zdalnych konsultacji?

– Kiedy siebie potrzebowaliśmy, byliśmy w kontakcie. Pierwszy raz od lutowych mistrzostw świata zobaczyliśmy się dopiero w lipcu. Czyli wyszło na to, że współpracujemy ze sobą osiem miesięcy, z czego cztery się nie widzieliśmy. Było to wyzwanie, żeby w trudnym okresie, kiedy relacje jeszcze się kształtują, znaleźć sposoby na dobrą komunikację. Wydaje mi się, że nam się udało. Bardzo się z tego cieszę, bo jest to współpraca na takim poziomie, którego wcześniej nie doświadczyłam.

– Efekty widać, a powrót na polskie akweny wypadł pomyślnie – wygrała pani regaty Nord Cup i zdobyła mistrzostwo Polski w klasie Laser Radial kobiet.

– W porównaniu do innych klas Laser był w komfortowej sytuacji, ponieważ flota w kraju jest duża i jesteśmy w stanie się ścigać. Polska też była ewenementem na tle innych krajów, bo regaty naprawdę się odbywały i mogliśmy rywalizować całe lato. To był dobrze spożytkowany czas, na tyle, na ile mógł, i cieszę się, że nawet w gorszej dyspozycji prezentowałam dobry poziom.

– Jedynym międzynarodowym testem było Kieler Woche, w którym zajęła pani 11 miejsce. Jest pani zadowolona z tego startu?

– Żartowałam, że to były regaty, w których ciągle brakowało mi jednej dobrej zmiany. Wszystko wyglądało ok, ale pod koniec halsówki nagle wyjeżdżała strona, po której mnie nie było. A w jednym wyścigu miałam nawet wywrotkę, co mi się nie zdarzyło od sześciu lat. Myślę, że zdecydowanie nie jest to wynik, który by mnie satysfakcjonował, ale też nie jest zły. Bardzo fajnie było znów się porównać z międzynarodową flotą i zobaczyć, gdzie jesteśmy z przygotowaniami w porównaniu do nich.

– Po konkurentkach było widać skutki przerw w treningach?

– Na pewno wszystkim brakowało ścigania się i polska ekipa była w trochę innej sytuacji, bo cały sierpień brała udział w regatach. Większość zawodniczek podchodziła na dużej świeżości i z ekscytacją. Wydaje mi się, że czołówka dalej jest na bardzo wysokim poziomie, bo doświadczenie procentuje. A na mistrzostwach Europy poziom będzie wysoki jak zawsze.

– 8 października rozpocznie pani rywalizację w tej imprezie. Jak się przed nią pani czuje?

– Nie jestem zestresowana, ale czuję w ciele lekką mobilizację. To fajne, bo miałam długą przerwę od takich emocji. Przypomina to, że jest się sportowcem i wraca w poważny tryb rywalizacji. To będzie też ciekawe doświadczenie, bo będziemy się ścigały w Górkach Zachodnich, na bardzo dobrze nam znanym akwenie. Trenujemy tam od lat, ścigamy się podczas mistrzostw Polski. Ciekawie będzie tam się zmierzyć z bardzo liczną i mocną flotą. Wydaje mi się, że jestem przygotowana do tych regat i zrobiliśmy z całym teamem wszystko najlepiej jak potrafiliśmy.

– Przewaga własnego akwenu pomoże?

– Tak, ale z drugiej strony to dodatkowy stres, bo rzadko nadarza się okazja, żeby startować u siebie w takiej imprezie. Wydaje mi się jednak, że doświadczenie zaprocentuje i będę wiedziała, czego się spodziewać.

– W ubiegłym roku po raz pierwszy pływała pani na jachcie regatowym „Sailing Poland”. Teraz na Nord Cup ponownie znalazła się pani w załodze. Wciągnęło panią ściganie na dużych maszynach regatowych?

– Trochę tak. Jest to bardzo fajna odskocznia od treningów na Laserze, ponieważ jest to zupełnie inny rodzaj żeglowania. Jest to bardzo odświeżające, sprawia, że lepiej żegluję na Laserze i daje wyzwania, których normalnie nie mam – np. komunikację w załodze czy trym kilku żagli naraz. Bardzo to lubię i bardzo się cieszę, że Maciek Marczewski i cała załoga „Saling Poland” od czasu do czasu mnie przygarnia. Mam nadzieję, że w przyszłości jeszcze nieraz uda się z nimi popłynąć. Póki co skoncentrowana jestem na mistrzostwach Europy i innymi rejsami się nie rozpraszam.

Magdalena Kwaśna, ur. 31 marca 1998 roku. Zawodniczka Chojnickiego Klubu Żeglarskiego i reprezentantka Polski w klasie Laser Radial. Jej trenerem klubowym jest Mirosław Laskowski, a reprezentacyjnym Jared West. Multimedalistka mistrzostw świata w klasie Laser 4,7 i Radial. 9 sierpnia 2018 roku na Mistrzostwach Świata w Aarhus zajęła dwunaste miejsce i zdobyła kwalifikację dla Polski na Igrzyska Olimpijskie w Tokio.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ