< Powrót
24
lutego 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
wypadków

„Mayday, mayday, mayday”, czyli rzecz o żeglarskich wypadkach

Jakie są najważniejsze przyczyny wypadków morskich polskich jachtów? Ile jest takich zdarzeń? Na te i inne pytania odpowiada Andrzej Kowalczyk w książce „Mayday, mayday, mayday”.

Wypadki, co oczywiste,  są w kręgu zainteresowań żeglarzy. To temat często podejmowany przez tych z zacięciem pisarskim. Tylko w ubiegłym roku ukazała się książka „Wypadki jachtów morskich” Małgorzaty Czarnomskiej, a stronę internetową im poświęconą założył Janusz Zbierajewski. Również polonijny dziennikarz i żeglarz Andrzej Kowalczyk, w ramach wydawanego przez siebie cyklu „Miniatury Żeglarskie”, poświęcił wypadkom książkę.

wypadkówJak pisze na wstępie, celem „Mayday, mayday, mayday” jest pokazanie zjawiska, uczulenie młodych żeglarzy na zagrożenia oraz przekonanie czytelników, że żeglarstwo morskie mimo wszystko nie jest specjalnie niebezpieczne. I z tych zadań Andrzej Kowalczyk się wywiązuje.

Publikację otwiera krótki rys historyczny ratownictwa morskiego, w tym i tytułowego wezwania pomocy „mayday”, oraz garść statystyk dotyczących wypadków. Dzięki temu czytelnik może się na przykład dowiedzieć, że w 2017 roku w Polsce odnotowano 39 wypadków jachtów morskich, w których zginęło 6 osób, a najczęstszym powodem wypadków w latach 1946-2020 były awarie sprzętu.

W dalszej części „Mayday, mayday, mayday” autor omawia poszczególne rodzaje zdarzeń – m.in. niewłaściwą nawigację, błędy przy manewrowaniu, kolizje z innymi jednostkami i sytuacje, w których żeglarz znalazł się za burtą jachtu. Najczęściej posiłkuje się znanymi wypadkami, np. tajemniczym zaginięciem „Janosika” lub zatonięciem „Bieszczad” na Morzu Północnym po zderzeniu ze statkiem „Lady Elena”.

„Mayday, mayday, mayday” można kupić bezpośrednio u autora – an.ko@hotmail.fr. Cena to 15 zł plus koszty przesyłki.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ