< Powrót
1
października 2021
Tekst:
Maciej Frąckiewicz
Zdjęcie:
Sailing Energy / World Sailing
Zofia Klepacka ma już w dorobku brązowy medal olimpijski z igrzysk w Londynie w 2012 roku

Niektórzy nasi olimpijczycy spróbują nowych wyzwań

Na igrzyskach olimpijskich w Paryżu w 2024 roku nie zobaczymy m.in. klas Finn, RS:X czy dwóch konkurencji w klasie 470. W związku z tym część z naszych reprezentantów stanęła przed ważnymi decyzjami, co do swojej przyszłości. Jedni zdecydowali się zakończyć karierę, ale niektórzy postanowili spróbować nowych wyzwań.

Dla niektórych reprezentantów Polski, startujących w żeglarskich klasach olimpijskich, igrzyska w Tokio były ostatnimi w ich karierze. Część z nich kończy swoją olimpijską przygodę z powodu zmian w wyglądzie żeglarskich konkurencji na IO, jak Piotr Kula. Olimpijczyk z Londynu w 2012 roku żeglował w klasie Finn, ale ta wypadła z programu igrzysk, w którym była obecna od 1952 roku.

Z kolei Paweł Kołodziński, który przez wiele lat tworzył załogę z Łukaszem Przybytkiem w klasie 49er, stwierdził że dla niego to już czas na zakończenie kariery zawodniczej. W związku z tym Łukasz został bez załoganta, ale nadal chce pływać na skiffie. Ostateczne decyzje zapadną po tegorocznych mistrzostwach świata w Omanie (16-21 listopada), które będą ostatnią imprezą wspomnianego duetu. Podczas zakończonych w miniony weekend mistrzostw Polski Łukasz Przybytek wystartował z Jolantą Ogar w klasie 470, zajmując ostatecznie 4. miejsce, ale oznajmił, że był to jednorazowy występ.

Łukasz Przybytek, Paweł Kołodziński.
Fot. Sailing Energy / World Sailing

– W listopadzie wystartuję jeszcze z Pawłem w mistrzostwach świata w Omanie i będzie to nasza ostatnia wspólna impreza – mówi Łukasz Przybytek. – Ja natomiast planuję nadal zajmować się żeglarstwem olimpijskim, ale na razie jeszcze nie do końca wiem jak się to wszystko potoczy. Na tę sytuację ma wpływ wiele czynników, ale jestem chętny i gotowy do tego, żeby nadal żeglować w klasie olimpijskiej. Myślę, że decyzje zapadną najwcześniej po tegorocznych mistrzostwach świata, bo dopiero później chcę zająć się moją przyszłością. Bardzo chciałbym, żeby nadal była to klasa 49er. Z Jolą Ogar była to spontaniczna decyzja, ponieważ ja z Pawłem nie mieliśmy sprzętu w Polsce, a ona nie miała sternika i ktoś rzucił hasło, żebyśmy wystartowali razem. W piątek podjęliśmy decyzję, a w sobotę tworzyliśmy już jedną załogę na wodzie bez żadnych wspólnych treningów.

Podczas igrzysk w Paryżu w 2024 roku nie zobaczymy już dwóch konkurencji w klasie 470, tylko jedną i to w formule mieszanej, czyli składającej się z jednej kobiety i z jednego mężczyzny. To oznacza, że Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar, które w Tokio zostały wicemistrzyniami olimpijskimi, kończą wspólne pływanie. Agnieszka nie podjęła jeszcze decyzji czy zamierza poszukać sobie załoganta i nadal chce ścigać się w tej klasie czy zając się czymś innym.

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar

Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar.
Fot. Sailing Energy / World Sailing

Duża zmiana nastąpiła natomiast w olimpijskim windsurfingu, gdzie po czterech kolejnych igrzyskach klasę RS:X zastąpi iQFoil, czyli deska z hydroskrzydłem. Swoich sił w nowej konkurencji chce spróbować brązowa medalistka igrzysk w Londynie, Zofia Noceti-Klepacka, która przygotowuje się obecnie do mistrzostw Europy w Marsylii w tej klasie (22-28 października).

– Mam w planach powalczyć o występ na kolejnych igrzyskach i już za kilka tygodni mam zamiar wystartować w mistrzostwach Europy w nowej klasie olimpijskiej – oznajmia 35-letnia zawodniczka. – Gdyby windsurfingową klasą olimpijską nadal był RS:X to zrezygnowałabym z dalszego pływania. A skoro mamy nową konkurencję to jest to nowe wyzwanie i chcę spróbować swoich sił. Pływanie na desce z hydroskrzydłem sprawia mi dużą frajdę, ponieważ jest szybko i ekstremalnie. A im bardziej ekstremalnie tym czerpię z tego więcej radości.

Na zakończenie kariery nie zdecydował jak na razie także 40-letni Piotr Myszka, który również chce sprawdzić się w nowej widnsurfingowej konkurencji olimpijskiej. On w odróżnieniu od Klepackiej nie deklaruje, że na pewno powalczy o kolejne igrzyska, ale zanim podejmie taką decyzję, chce najpierw sprawdzić się w klasie iQFoil po dobrze przepracowanym okresie przygotowawczym.

Piotr Myszka.
Fot. Sailing Energy / World Sailing

– Mój plan na najbliższą przyszłość jest taki, że chciałbym przygotować się do startu w przyszłorocznych mistrzostwach świata oraz Europy w klasie iQFoil i zobaczyć jak prezentuję się na tle pozostałych zawodników, a także jakie miejsca zajmę na tych imprezach – mówi Piotr Myszka. – W związku z tym moja sytuacja wygląda obecnie tak, że pływam dalej. Porównując deskę z hydroskrzydłem do klasy RS:X to na pewno jest to inne pływanie i pomimo wieloletniego doświadczenia w windsurfingu, każdy z zawodników, który przesiadł się na nowy typ sprzętu, musi się go nauczyć. Jest to nowe i na pewno bardzo ciekawe wyzwanie. Poza tym stwierdziłem, że chcę lepiej poznać tę klasę, bo ta wiedza może przydać mi się, jeśli po zakończeniu kariery zdecyduję się zostać trenerem.

Portem olimpijskim podczas letnich igrzysk w Paryżu w 2024 roku będzie Marsylia.

Żeglarskie konkurencje olimpijskie na igrzyskach w Paryżu w 2024 roku:

– klasa ILCA 6 (wcześniej Laser Radial)
– klasa ILCA 7 (wcześniej Laser Standard)
– klasa 49er
– klasa 49erFX
– Nacra 17
– iQFoil kobiet (wcześniej RS:X)
– iQFoil mężczyzn (wcześniej RS:X)
– klasa 470 w formule mieszanej
– Formula Kite kobiet
– Formula Kite mężczyzn

PODZIEL SIĘ OPINIĄ