Wisła znów rekordowo niska. Promy stoją, a rejsy skracają trasy
Na wodowskazie Warszawa-Bulwary Wisła spadła 7 sierpnia 2026 roku do 102 cm, czyli poniżej ubiegłorocznego minimum. Niski poziom wody w Wiśle odbija się na żegludze pasażerskiej w stolicy: promy kursują incydentalnie, a rejsy odbywają się na krótszych odcinkach.
Niski poziom Wisły · fot. Klaudia Tajs
Niski poziom Wisły · fot. Klaudia Tajs
Niski poziom Wisły · fot. Szymon Starnawski
Niski poziom Wisły · fot. Szymon StarnawskiSierpień drugi rok z rzędu przynosi na warszawskim odcinku Wisły rekord niskiego stanu wody, a skutki widać nie tylko w statystykach hydrologicznych. Najszybciej odczuwają je ci, którzy z rzeki korzystają: przewoźnicy pasażerscy, operatorzy promów i organizatorzy rejsów rekreacyjnych.
Rekord na wodowskazie Warszawa-Bulwary
7 sierpnia 2026 roku Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że stan wody na stacji Warszawa-Bulwary spadł do 102 cm. Poprzednie historyczne minimum padło 2 września 2025 roku, gdy wodowskaz pokazywał 4 cm według ówczesnej skali, co odpowiada 104 cm w skali obowiązującej dzisiaj, przy przepływie około 154 metrów sześciennych na sekundę.
To nie jest problem samej stolicy. 14 sierpnia 2026 roku IMGW naliczył w całym kraju 392 stacje hydrologiczne z przepływem poniżej wartości średniego niskiego przepływu z wielolecia (SNQ). W szczytowym momencie lata 2025 roku takich stacji było 314, czyli 30 procent wszystkich, w 2024 roku maksymalnie 308, a w 2023 roku 200. W połowie sierpnia obowiązywało 89 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną.
Niskie stany poziomu Wisły są papierkiem lakmusowym zmian klimatycznych. One są namacalne i widoczne. Trzy ostatnie sezony to ewidentny dowód na to, że mamy coraz mniej wody, która przepływa. To wynika m.in. z tego, że charakter Wisły jest śnieżno-deszczowy.
Tak tłumaczy sytuację Jan Piotrowski, pełnomocnik prezydenta Warszawy do spraw Wisły. Jak dodaje, ostatnia zima była wprawdzie śnieżna, ale długo mroźna, więc śnieg nie topniał, ziemia nie nasiąkała wodą i zabrakło małej retencji, a wiosną śnieg stopniał tak szybko, że woda nie zdążyła zasilić rzeki.

Co niski poziom wody w Wiśle oznacza dla żeglugi
Dla wodniaków najbardziej praktyczny skutek suszy hydrologicznej to zanurzenie. Warszawskie promy, charakterystyczny element rzeki, w tym sezonie kursują tylko okazjonalnie, bo są to stare jednostki o dużym zanurzeniu. Jan Piotrowski tłumaczy to wprost.
Jeśli na wodowskazie mamy 104 cm, to jest jasne, że taki statek nie będzie mógł popłynąć, bo zatrzyma się na którejś z mielizn lub rafie kamiennej. Widać, że tych rejsów jest trochę mniej, do tego odbywają się na krótszych odcinkach.
Skala tej oferty jest już poważna: w 2025 roku na pokładach jednostek floty Krypa.pl blisko 40 tysięcy pasażerów wzięło udział w rejsach turystycznych i wydarzeniach tematycznych na warszawskiej Wiśle. Z badań miasta wynika, że ponad 30 procent mieszkańców spędza weekendy aktywnie, biorąc udział choćby w spływie kajakowym albo rejsie rekreacyjnym. Kto planuje własną wyprawę jachtem po rzekach i kanałach, musi w tym sezonie liczyć się z ograniczeniami głębokości tranzytowej, podobnie jak uczestnicy śródlądowych wypraw małymi jednostkami.

Przepływ mówi więcej niż stan wody
Dla oceny sytuacji ważniejsza od centymetrów na łacie jest ilość wody, która faktycznie płynie korytem. Obecnie przez Warszawę przepływa około 160 metrów sześciennych na sekundę. W najbardziej dramatycznych momentach lat dwudziestych i czterdziestych ubiegłego wieku było to około 80 i 120 metrów sześciennych na sekundę.
Druga skrajność jest równie realna. Ostatnie wielkie wezbranie Wisły miało miejsce w 2010 roku, gdy poziom wody przekroczył stan alarmowy i sięgnął 780 cm. Warszawska infrastruktura przeciwpowodziowa jest przygotowana mniej więcej na 704 i 804 cm, co pokazuje, jak wielka jest rozpiętość skali, w której działają zarządcy rzeki i budowli hydrotechnicznych. Modernizacje takich obiektów, jak choćby stopnia wodnego Przegalina, są liczone właśnie na oba te scenariusze.
Woda z rzeki dla kranów i elektrociepłowni
Wisła to nie tylko szlak żeglugowy. Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji podkreśla, że Warszawa ma dwa źródła wody: Wisłę, która pokrywa 70 procent potrzeb, oraz Jezioro Zegrzyńskie, więc suszy nie towarzyszy ryzyko przerw w dostawach. Niskie stany są jednak sygnałem ostrzegawczym, bo woda z rzeki chłodzi urządzenia technologiczne elektrociepłowni na Siekierkach.
Problem ma wymiar europejski. W przyjętej w połowie 2025 roku Europejskiej strategii odporności gospodarki wodnej Komisja Europejska wskazuje, że 17 procent zasobów wodnych w Unii Europejskiej zużywanych jest na cele energetyczne, i zapowiada poszukiwanie wykonalnych metod chłodzenia suchego.

Retencja, deszczówka i konferencja miast rzecznych
Odpowiedzią miasta na obie skrajności ma być zatrzymywanie wody. Zielono-błękitna infrastruktura to ogrody deszczowe, zbiorniki retencyjne, zielone dachy i torowiska, niecki infiltracyjne, naturalne cieki i mokradła oraz parki linearne, czyli rozwiązania pozwalające wodzie wsiąkać w miejscu opadu zamiast spływać do kanalizacji. W ramach programu Szuwar Warszawski stolica odtwarza naturalne ekosystemy wodne w przestrzeni miejskiej.
Klimatyczne tło jest jednoznaczne. Z raportu „Klimat Polski 2025” IMGW wynika, że roczna suma opadów wyniosła 546 mm, czyli 89,31 procent normy, a rok został sklasyfikowany jako suchy. Średnia temperatura w Polsce sięgnęła 9,5 stopnia Celsjusza, o 0,8 stopnia powyżej normy z lat 1991 do 2020, a od 1951 roku temperatura w skali roku wzrosła o około 2,4 stopnia.
Na początku września w Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja miast rzecznych United by Rivers, poświęcona rozwojowi metropolii położonych nad rzekami i godzeniu ochrony przyrody z potrzebami mieszkańców.
Czy niskie stany wody zmieniły w tym sezonie twoje plany na wodzie?























