< Powrót
9
sierpnia 2018
Tekst:
Maciej Frąckiewicz/materiały prasowe PZŻ
Zdjęcie:
Sailing Energy/World Sailing
Kula

Piotr Kula: Wiem nad czym muszę jeszcze popracować

– Kiedy emocje opadną na pewno wyciągnę wnioski, ponieważ wiem nad czym muszę jeszcze popracować – powiedział Piotr Kula, który zajął dwudzieste pierwsze miejsce w klasie Finn podczas żeglarskich mistrzostw świata klas olimpijskich.

W środę polscy żeglarze klasy Finn zakończyli rywalizację w mistrzostwach świata wszystkich klas olimpijskich, które od 2 sierpnia odbywają się w duńskim Aarhus. Najlepiej z Polaków poradził sobie Piotr Kula (GKŻ Gdańsk), który po tym jak ostatniego dnia zmagań zajął miejsca dziewiąte oraz trzydzieste drugie, ukończył regaty na dwudziestej pierwszej pozycji.

– Dzisiejszy dzień miał być dla mnie szansą na awans do drugiej dziesiątki. Dzięki wsparciu i radom trenera Rafała Szukiela, a także Mateusza Kusznierewicza moje żeglowanie było dzisiaj zadowalające. Miałem bardzo dobre starty, co otwierało mi drogę do walki o najlepsze pozycje i po pierwszym wyścigu znajdowałem się w okolicy szesnastego miejsca w klasyfikacji generalnej. W drugim również płynąłem na wysokim miejscu, ale w pewnym momencie przyszła bardzo duża chmura i widoczność spadła do około 30 metrów, a do tego w ciągu pół minuty rozwiało się z około 8 do ponad 30 węzłów. Niestety miałem zaplątane szoty i przy takich silnych podmuchach wywróciłem się. Gdybym dopłynął do mety na pozycji, którą zajmowałem przed wywrotką to ukończyłbym regat w okolicach piętnastego miejsca – podsumował ostatni dzień regat Piotr Kula.

Z powodu załamania pogody ucierpiało wielu zawodników. Reprezentant Polski był zawiedziony tym, że jemu także przytrafiła się wywrotka, ale na pewno nie zamierza wspominać o pechu, czy obwiniać przyrody o tę sytuację.

– Jestem rozgoryczony sytuacją z wywrotką. Szczególnie, że bardzo dobrze dzisiaj żeglowałem i wygrywałem z klasowymi zawodnikami. Jednak na pewno nie mam zamiaru obwiniać za to natury, ponieważ każdy znalazł się w takiej samej sytuacji. Wiele łódek się wywróciło. Żal mi po prostu miejsca, które zajmowałem przed tą sytuacją – stwierdził nasz żeglarz.

Piotr jest ambitnym zawodnikiem i mimo że ukończył regaty na lepszym miejscu od tego, które zajmuje w światowym rankingu to nie jest nim usatysfakcjonowany.

– Przed mistrzostwami zakładałem, że chcę znaleźć się przynajmniej w pierwszej dwudziestce więc nie wykonałem swojego planu minimum. Co prawda zająłem lepsze miejsce niż te, które mam w światowym rankingu, ale nie jestem z tego wyniku zadowolony. Cieszę się jednak, że pomimo braków w mojej formie potrafiłem wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności i walczyłem każdego dnia – oznajmił Polak.

Oczywiście nie wszystko szło źle. Kula stara się także wyciągnąć parę pozytywnych wniosków z zawodów w Danii.

– Te regaty pokazały mi, że mogę jak równy z równym walczyć z najlepszymi więc po opadnięciu emocji na pewno wyciągnę wnioski, ponieważ wiem nad czym muszę jeszcze popracować. Jednym z plusów po tych regatach jest to, jeszcze kilka miesięcy temu na kursach z wiatrem nie potrafiłem nawiązać walki z najlepszymi zawodnikami. A na tych regatach zazwyczaj potrafiłem na kursach pełnych wyprzedzać dobrych żeglarzy – zakończył Piotr Kula.

Mistrzostwa świata w Aarhus jeszcze się nie zakończyły. Regaty potrwają do niedzieli 12 sierpnia, a wyścigi mają przed sobą jeszcze Polacy w klasach RS:X kobiet i mężczyzn, 49er, 49erFX, Nacra 17, Kiteboarding, Laser Standard oraz Laser Radial.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ