Odświeżona Pogoria gotowa na kolejne mile. We wtorek żegna Gdynię i bierze kurs na Esbjerg.
STS Pogoria zakończyła sierpniowy postój stoczniowy i w nocy z niedzieli na poniedziałek opuściła stocznię: odświeżona na pokładzie i pod linią wody. Barkentyna cumuje teraz w Marina Yacht Park w Gdyni, a we wtorek 18 sierpnia o 12:00 wychodzi w morze kursem na duński Esbjerg. Podsumowujemy tegoroczne rejsy Babci, od Morza Śródziemnego po Bałtyk, i sprawdzamy, dokąd żaglowiec popłynie dalej.
STS Pogoria · fot. Rafał Komperda / Julia Groth
STS Pogoria · fot. Rafał Komperda / Julia Groth
STS Pogoria · fot. Rafał Komperda / Julia Groth
STS Pogoria · fot. Rafał Komperda / Julia Groth+5Są takie wiadomości, które w żeglarskim świecie rozchodzą się szybciej niż prognoza wiatru. W nocy z niedzieli na poniedziałek STS Pogoria opuściła stocznię: odświeżona, zabezpieczona i, jak napisała załoga, "gotowa na kolejne mile". Zanim biało-czarna barkentyna zniknie za horyzontem, przez chwilę można ją podziwiać przy kei w Gdyni. To krótka chwila, bo już we wtorek 18 sierpnia, punktualnie o 12:00, "Babcia" rzuci cumy i weźmie kurs na duński Esbjerg.

Nocne wyjście ze stoczni i cumy w Marina Yacht Park
Sierpniowy postój stoczniowy był dla Pogorii czasem intensywnej pracy zarówno na pokładzie, jak i pod linią wody. Co ważne, przez wszystkie dni remontu na jednostce pozostawała załoga, zaangażowana w prace przy żaglowcu, i to jej armator dziękuje w pierwszej kolejności. Efekt widać gołym okiem: odmalowana i zabezpieczona Pogoria, jak podkreśla załoga, wygląda przepięknie.
Po wyjściu ze stoczni żaglowiec zacumował w Marina Yacht Park w Gdyni. Kto będzie we wtorek przed południem w okolicy Mola Rybackiego, ma ostatnią w tym sezonie okazję, by zobaczyć "Babcię" z bliska w polskim porcie. Zdecydowanie warto, bo kolejne tygodnie Pogoria spędzi na zachodzie Europy.

Rok pod żaglami Babci
Tegoroczny kalendarz żaglowca od początku był gęsty. Zimę i wczesną wiosnę Pogoria spędziła na Morzu Śródziemnym, gdzie od stycznia prowadziła cykl rejsów szkoleniowych dla młodzieży i dorosłych. W lutym barkentyna wyszła z Genui w tygodniowy rejs zorganizowany z okazji 100-lecia Gdyni, miasta, któremu żaglowiec zawdzięcza swój macierzysty port. Czterdziestoosobowa załoga pod dowództwem kapitana Rafała Komperdy odwiedziła wtedy Calvi na Korsyce i włoskie Portovenere, pokonując 298,78 mili morskiej, z czego niemal 28 godzin czysto pod żaglami, w tym dobowy odcinek pełnym kursem z postawionym setem rejowym.
Latem jednostka wróciła na Bałtyk, a sierpień przyniósł jej zasłużony przegląd w stoczni. W żeglarskim rytmie Pogorii nie ma jednak długich postojów: remont zamyka jeden rozdział sezonu i od razu otwiera następny.

Kurs na Esbjerg i dalej przez kanał La Manche
Celem najbliższego przejścia jest Esbjerg, port na zachodnim wybrzeżu Jutlandii, wysunięty już na Morze Północne. Tam załoga weźmie oddech tylko na chwilę, bo w kalendarzu armatora na 26 sierpnia zaplanowano start kolejnego etapu: rejsu szkoleniowego z Esbjergu do francuskiego Cherbourga, który potrwa do 7 września. Przed uczestnikami żegluga przez Morze Północne i kanał La Manche, czyli akweny, na których o charakterze rejsu decydują pływy, ruch statków i pogoda potrafiąca zmienić się w ciągu godziny. Trudno o lepszą szkołę morza.
Jesienny kurs na zachód wpisuje się w rytm, który "Babcia" zna od lat: gdy nad Bałtykiem kończy się sezon, żaglowiec szuka cieplejszych wód, a w poprzednich sezonach zimowe miesiące spędzał właśnie na Morzu Śródziemnym. Nabór na koje w kolejnych rejsach prowadzi armator na stronie stspogoria.pl.

Czterdzieści sześć lat i wciąż w drodze
Pogoria to jednostka, obok której trudno przejść obojętnie. Zwodowana w 1980 roku, była pierwszym żaglowcem zaprojektowanym przez inżyniera Zygmunta Chorenia zbudowanym w polskiej stoczni, a powstała z inicjatywy Bractwa Żelaznej Szekli i kapitana Krzysztofa Baranowskiego. Nosi 15 żagli, a jej serce stanowi młodzież: obok stałej kadry na pokład wchodzą 43 osoby załogi szkolnej, dla których rejs bywa pierwszym w życiu spotkaniem z pracą przy brasach i nocną wachtą. Nad wszystkim czuwa armator, Sail Training Association Poland.
Jest w tej historii jeszcze jedna piękna klamra. Gdy odnowiona Pogoria szykuje się do wyjścia z Gdyni, jej pomysłodawca, kapitan Krzysztof Baranowski, płynie właśnie samotnie przez Ocean Indyjski w swoim rejsie dookoła świata. Czterdzieści sześć lat po wodowaniu "Babcia" i jej ojciec chrzestny są więc dokładnie tam, gdzie ich miejsce: na morzu, w drodze, pod żaglami.
Byliście kiedyś na pokładzie Pogorii?























