< Powrót
3
lutego 2022
Tekst:
Krzysztof Płowecki
Ilustracja:
Yasmina/Wikipedia
Windjammer „Pamir”.

Pożeracze wiatru Windjammery

„Pożeracze wiatru Windjammery” Andrzeja Colonela Remiszewskiego opisują historię największych żaglowców handlowych świata. Po co powstały? Jakie były ich zalety oraz wady? I wreszcie – dlaczego skończył się czas ich świetności.

Mamy w „Pożeraczch wiatru Windjammerach” historię Windjammerów, ostatnich i zarazem największych żaglowców handlowych jakie produkowano. Powstały na przełomie XIX i XX wieku w celu zminimalizowania kosztów transportu towarów.

W tamtym czasie zaczęto już budować statki parowe, ale ich konstrukcja nie była jeszcze doskonała, a obsługa kłopotliwa i droga. Znacznie tańszym napędem były żagle. Specjalne windy parowe na Windjammerach ułatwiały obsługę takielunku, co pozwoliło zminimalizować liczbę załogi, a tym samym koszt obsługi żaglowców. Długość kadłubów „pożeraczy wiatru” przekraczała 100 metrów, a nośność nawet 5000 ton!

Pływały po ściśle określonych trasach i o określonych porach roku. Wykonywały rejsy wzdłuż stref korzystnych wiatrów, najczęściej okrążając kulę ziemską. Służyły do transportu towarów masowych, takich jak np. surowce mineralne, drewno czy zboże.

Autor opowieści Andrzej Colonel Remiszewski, z wykształcenia inżynier okrętowiec, pracował w stoczni remontując statki i projektując holowniki. Od sierpnia 1980 roku był związkowcem, skutkiem czego rok później został wyrzucony z pracy, a w 1990 zmienił zawód. Został radnym i wiceprezydentem Wejherowa, następnie przewodniczącym zarządu wielkiego związku międzygminnego. Obecnie jest na emeryturze, żegluje na 8-metrowym jachcie, którego armatorem jest wspólnie z synem. W 2019 roku otrzymał nagrodę miesięcznika „Żagle” za rejs małym jachtem.

Pożeracze wiatru Windjammery

Publikacja Andrzeja Remiszewskiego zawiera także opisy ocalałych do dziś Windjammerów. Pojawia się m.in. żaglowiec „Passat” – czteromasztowy bark zbudowany w 1911 roku w hamburskiej stoczni Blohm und Voss o długości 115 m. Jego nośność wynosiła 4700 ton brutto. Żaglowiec kursował głównie na trasie z Hamburga do Chile, gdzie podczas I wojny światowej był internowany. Okrążył przylądek Horn 39 razy. Obecnie służy nie tylko jako statek-muzeum ale także… hotel. Można go obejrzeć w niemieckiej Lubelce.

Windjammer „Kruzensztern” pływa do dziś pod banderą rosyjską. Powstał w roku 1926 w stoczni J. C. Tecklenborg, obsługiwał długie trasy do Chile i do Australii, regularnie żeglując wokół przylądka Horn. Obecnie służy jako statek szkolny floty rybackiej. Żaglowiec często zawija do polskich portów, można go podziwiać w Gdyni i Szczecinie.

Windjammery były zarazem kulminacją rozwoju żaglowców i zapowiedzią ich końca. Kryzys ekonomiczny pod koniec lat 20. ubiegłego wieku, II wojna światowa i rozwój technologii zakończyły erę żaglowych flot handlowych.

„Pożeracze wiatru Windjammery” to 17 zeszyt z serii „Miniatur Żeglarskich” wydawanych przez Andrzeja Kowalczyka. Zeszyty i książki z serii można kupić u wydawcy na Allegro, bądź składając zamówienie mailowe na adres an.ko@hotmail.fr.

Andrzej Colonel Remiszewski „Pożeracze wiatru Windjammery”, wydawca Andrzej Kowalczyk, 2022, 52 strony

Co myślisz o tym artykule?
+1
3
+1
0
+1
2
+1
0
+1
0
+1
1
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ