17 dni, 9 godzin i 57 minut do pobicia. Belg wypłynął z Nowego Jorku po rekord Atlantyku na łódce 6,5 metra
Belg Quentin Debois wypłynął 9 września 2026 roku wieczorem z Nowego Jorku, żeby pobić rekord Atlantyku w samotnym przejściu z zachodu na wschód. Na pokonanie 5300 kilometrów do Lizard Point w Anglii ma mniej niż 17 dni, 9 godzin i 57 minut. Płynie na Mini 6.50, najmniejszej łodzi dopuszczonej do żeglugi pełnomorskiej, i musi utrzymać średnią o 10 procent wyższą niż przy swoim poprzednim rekordzie.
Belgijski żeglarz Quentin Debois zmierza po rekord Atlantyku · fot. Bjoern KilsBelgijski żeglarz Quentin Debois wyszedł 9 września 2026 roku o godzinie 19:52:42 czasu nowojorskiego z portu w Nowym Jorku i rozpoczął drugą próbę pobicia rekordu świata w samotnym przepłynięciu Atlantyku z zachodu na wschód. Do celu ma 5300 kilometrów, z Nowego Jorku do Lizard Point w południowo-zachodniej Anglii, i musi je pokonać w mniej niż 17 dni, 9 godzin i 57 minut. Tyle wynosi rekord ustanowiony w 2023 roku przez amerykańskiego skipera Jaya Thomsona.
Debois płynie na Mini 6.50, czyli najmniejszej łodzi dopuszczonej do żeglarstwa pełnomorskiego regatowego. Kadłub ma 6,5 metra długości. Rekord Atlantyku na tej klasie zdobyło dotąd dwóch żeglarzy: Francuz David Allamelou w 2018 roku i wspomniany Amerykanin pięć lat później. Belg chce być trzecim i pierwszym, który ustanowi taki wynik dla swojego kraju. Rekord przepłynięcia w drugą stronę, ze wschodu na zachód, już do niego należy.

Miesiąc czekania na sześciogodzinną gotowość
Debois czekał w Nowym Jorku od 12 sierpnia. Przez cały ten czas był w gotowości do wyjścia w morze w mniej niż sześć godzin, bo prognozy zmieniały się z dnia na dzień. Decyzję podejmował jego router, Basile Rochut, na podstawie codziennej analizy modeli pogodowych i wyliczanych z nich tras. Warunkiem startu było to, żeby teoretyczny czas dopłynięcia wychodził szybszy od obowiązującego rekordu.
Zielone światło zapadło 9 września.
Reklama · RejsyPromuj swoją markęSprawdź ofertę →To, co utrudnia prognozowanie przy tym rekordzie, to duże rozbieżności między modelami, bo dokładne terminy i pozycje niżów są słabo odwzorowane. Modele różniły się mocno, aż wczoraj wreszcie zgodziły się co do natychmiastowego startu. Okna są wąskie, przez niże trzeba przejść dokładnie w odpowiednim momencie, nie wcześniej i nie później, bo ten rekord jest trudny do pobicia.
Tak wybór terminu tłumaczy Basile Rochut. Sam Debois mówi o gotowości technicznej i psychicznej:
Przez półtora miesiąca przygotowywałem łódź w najdrobniejszych szczegółach i wzmocniłem jej konstrukcję. Wypływam w optymalnej kondycji technicznej i mentalnej.Reklama · RejsyArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →
Trasa na północ i dwie dziury bezwietrzne
Belg wyszedł w przepływie z południowego południowego zachodu, związanym z chłodnym frontem przesuwającym się na wschód razem z nim. Plan zakłada najkrótszą możliwą drogę, czyli kurs na północ w stronę Nowej Szkocji i Nowej Fundlandii, a dopiero potem zwrot na wschód przez Atlantyk. Rochut wskazuje dwie strefy przejściowe ze słabszym wiatrem, przez które trzeba się przecisnąć jak najszybciej.
Tempo, jakie musi utrzymać, jest o 10 procent wyższe od tego, które wystarczyło mu przy poprzednim rekordzie: średnio od 8,5 do 9 węzłów zamiast 7,5. Osiąga się to sterowaniem ręcznym przez minimum dziesięć godzin na dobę, z autopilotem włączanym wyłącznie na około dwudziestominutowe drzemki. Przy tym Debois ma unikać porywów powyżej 40 węzłów i fali wyższej niż cztery metry, bo przy tej wielkości łodzi to już zagrożenie dla konstrukcji.
Reklama · RejsyWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →Na pokładzie zabrał 80 litrów wody, 60 posiłków, sprzęt ratunkowy, części zamienne i osiem żagli, w tym dwa nowe: grot i Code 5. Zapasowym żaglem jest refowalny średni spinaker, który przy silnym wietrze można zmniejszyć, a w razie rozdarcia innego żagla zastąpi zarówno średniego spinakera, jak i Code 5. Przed wyjściem doczyścił jeszcze podwodną część kadłuba.
Do linii startu Belga doprowadziły dwie łodzie pilotowe, które potwierdziły godzinę wyjścia World Sailing Speed Record Council. Komisja skontrolowała łódź przed startem i zainstalowała na pokładzie czarną skrzynkę rejestrującą przebieg rejsu, bez której rekordu nie da się zatwierdzić.
Wrzesień jest w tym roku gęsty od samotnych rejsów przez ocean: 6 września z Les Sables-d'Olonne wystartował Golden Globe Race z szesnastoma samotnikami na pokładach, 18 września ze Svendborga ruszy Silverrudder z 447 jachtami wokół Fionii, a na Oceanie Indyjskim swój trzeci samotny rejs dookoła świata kontynuuje kapitan Krzysztof Baranowski.
Pozycję Belga na trasie można śledzić w serwisie PredictWind.























