< Powrót
9
marca 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Wydział Wychowania Wodnego GK ZHP
Rafał Klepacz
Rafał Klepacz (w środku) podczas konferencji Wychowanie Morskie w ZHP.

Rafał Klepacz: ZHP potrzebuje żaglowca do wychowania morskiego

Konferencja Wychowanie Morskie w ZHP była okazją do porozmawiania m.in. o przyszłości harcerskiej flagowej jednostki – „Zawiszy Czarnego”. O problemach z utrzymaniem żaglowca, finansowaniu i rozwiązaniach w innych państwach opowiada Rafał Klepacz, komendant Centrum Wychowania Morskiego ZHP w Gdyni.

– Podczas zakończonej w niedzielę 8 marca konferencji Wychowanie Morskie w ZHP odbyła się dyskusja dotycząca organizacji i celów wychowania morskiego oraz zasadności posiadania własnego żaglowca szkolnego. Dlaczego?

– Ponieważ Rada Naczelna ZHP zobowiązała władze Związku do przeprowadzenia takiej dyskusji i przedstawienia dokumentu programowego na zjazd zwykły w grudniu 2021 roku. Dostrzeżony został zatem problem i odpowiedzią na niego ma być dokument w formie uchwały zjazdowej. Czyli zjazd ZHP chce wytyczyć kierunki wychowania morskiego na najbliższe lata.

– Co stanowi istotę problemu?

– Jest rozjazd pomiędzy koniecznością pozyskania środków na funkcjonowanie żaglowca „Zawisza Czarny” i realizację wychowania morskiego, a naszymi możliwościami jego utrzymania. Powoduje to, że musimy prowadzić działalność gospodarczą na statku, czyli organizować rejsy komercyjne, żeby go utrzymać i żeby było z czego finansować wychowanie morskie. Nie do końca jest to zgodne z misją ZHP, w którą nie jest wpisane organizowanie komercyjnych rejsów. Dlatego trzeba odpowiedzieć na pytanie – i do tego sprowadza się dyskusja – jak finansować i realizować wychowanie morskie, żebyśmy nie musieli przy tej okazji prowadzić działalności gospodarczej? I jest to duży problem, bo z jednej strony trzeba mieć środki na utrzymanie żaglowca, a z drugiej rodzi się pokusa, żeby tylko na nim zarabiać – a tego nie chcemy. Chcemy, żeby żaglowiec służył temu, po co został stworzony: promowaniu polskiego morza i wychowywaniu młodych ludzi, którzy będą wrażliwi na sprawy morskie w Polsce. Dotrzeć do nich chcemy poprzez rozwój pasji żeglarskiej, ale do tego potrzebujemy żaglowca, bo tylko my możemy przygotować kadry tak, aby odpowiadały naszym celom. A tego nie zrobi się na wyczarterowanym żaglowcu, bo na nim będziemy mieli kapitana i oficerów, którzy będą marynarzami, a my chcemy takich, którzy będą wychowawcami.

– I tu znów pojawia się temat celów wychowania morskiego.

– Dlatego Rada Naczelna oczekuje od nas, wodniaków harcerskich, żebyśmy spróbowali jakoś to opisać w formie dokumentu programowego i uchwały zjazdu i od 2021 roku w sposób planowany mogli przeorganizować nasze działanie zgodnie z tymi pomysłami.

Konferencja Wychowanie Morskie w ZHP zgromadziła wodniaków z całej Polski. Fot. Wydział wychowania wodnego GK ZHP

– Czyli może się okazać, że na „Zawiszy Czarnym” w przyszłości nie będzie rejsów komercyjnych?

– Chcemy, żeby miał on misję wychowawczą. Czy będzie ona realizowana przez harcerzy, czy przez harcerzy i inne podmioty, które mają zbieżne cele z nami, to już jest sprawą wtórną. Dlatego cały czas widzę przestrzeń dla rejsów dla młodzieży organizowanych przez samorząd województwa pomorskiego, Pomorski Związek Żeglarski, ZHR, Ligę Morską i Rzeczną itp. Ale bardzo by nam zależało, żeby to był cały czas żaglowiec szkolny przeznaczony do wychowania morskiego. Czy to możliwe? Oczywiście, że tak, tylko pytanie skąd pozyskamy środki. W tej chwili mieliśmy taki pomysł, żeby były one pozyskane z działalności gospodarczej. Uważamy, że to jest droga donikąd i wolelibyśmy zdobywać je z innych źródeł. Tylko pytanie brzmi, czy w dwa lata jesteśmy w stanie opracować program, który nam wskaże te źródła i pokaże, że da się to zrobić inaczej niż przez prowadzenie działalności gospodarczej lub finansowanie rejsów przez z kieszeni rodziców harcerzy.

– „Zawisza Czarny” jest jedynym żaglowcem harcerskim na świecie, więc nie macie zbyt wielu rozwiązań do podpatrzenia.

– Ale śledzimy, jak działają inne organizacje w innych obszarach wychowawczych. W Wielkiej Brytanii Royal Navy bardzo mocno finansuje działalność drużyn wodnych, a takich przykładów jest więcej. Zasada generalna w Europie jest taka, że ten rodzaj działalności wychowawczej jest pod specjalną opieką i mecenatem państwa. Nie wiem, czy to w Polsce da się zrobić, ale gdzie indziej państwa dostrzegają wagę wychowania morskiego obywateli.

– Na koszty eksploatacji „Zawiszy Czarnego” wpływa jego wiek – czy zatem nowa jednostka nie pozwoliłaby ich obniżyć?

– Odpowiedź oczywiście brzmi: tak. To jest pytanie, od którego rozpoczęliśmy dyskusję w Lesznie: czy lepiej remontować Zawiszę, czy pozyskać środki na nowy żaglowiec? Zawisza będzie ciągle wymagał remontu, a nowy da pewnie kilkanaście lub kilkadziesiąt lat eksploatacji bez większych kosztów. Nowy żaglowiec pewnie byłby większy, więc przy tych samych kosztach dałby większe przychody, bo zabierałby więcej osób. Na konferencji zadaliśmy sobie trzy pytania: czy potrzebujemy żaglowca, czy potrzebujemy „Zawiszy”, czy potrzebujemy nowego żaglowca? Dyskusja wykazała, że potrzebujemy żaglowca, a jeżeli ma on służyć wychowaniu morskiemu, a nie organizacji rejsów, to musi być on nasz, a nie czarterowany.

– A powinien być to odnowiony „Zawisza” czy jego następca?

– Widzimy zalety i wady jednego i drugiego rozwiązania. Zalety są takie, że obecny żaglowiec ma niepowtarzalną historię, nie jest taki stary – dla porównania „Kapitan Borchardt” ma 100 lat, a „Zawisza” niecałe 60 – i nie rozsypuje się w rękach. Plusem nowego żaglowca jest to, że jest tańszy w eksploatacji, bardziej ekonomiczny, można go bardziej przystosować do naszych celów – a w końcu obecny „Zawisza” jest przebudowanym statkiem rybackim. Nowa jednostka może dać zupełnie nowe możliwości. I dyskusję nad tym musimy skończyć w grudniu 2021 roku.

– Na konferencji w Lesznie były poruszane też inne problemy z wychowaniem morskim?

– Oczywiście. Pojawiło się pytanie, kto powinien realizować wychowanie morskie. Drużyny, chorągwie czy regionalne jednostki harcerskie nie dadzą rady, co zostało potwierdzone przez uczestników. Prowadzenie wychowania morskiego – również na mniejszych jachtach – i organizacja kadr jest procesem drogim i nie każdego na to stać. Dlatego powinien robić to centralny ośrodek. Mówiliśmy też o zapaści szkolenia żeglarskiego – strasznie ciężko nam się pogodzić z tym, że rynek proponując pięciodniowe kursy na jachtowego sternika morskiego, nie daje nam możliwości prowadzenia kursów żeglarskich wysokich jakościowo. Po prostu będą one zawsze droższe od rynkowych. Obserwujemy z niepokojem załamanie jakości szkolenia kapitanów i sterników, na co nie umiemy znaleźć lekarstwa.

– Jakie są najbliższe kroki, które musicie wykonać?

– W środowiskach wodniackich będziemy wypracowywali projekt dokumentu, zawierającego koncepcje wychowania morskiego ZHP, w którym znajdą się odpowiedzi na te wszystkie pytania i propozycje rozwiązań. Czeka nas też dyskusja w środowiskach niewodniackich – bo dla nas wychowanie morskie nie dotyczy tylko drużyn wodnych, lecz całego Związku Harcerstwa Polskiego. Na razie rozmawialiśmy tylko w gronie wodniaków, ale czekają nas spotkania z tzw. przygruntowcami. Pewnie wyłoni się zespół koncepcyjny, który będzie opracowywał treść dokumentu, który powinien powstać do końca roku. Kolejna konferencja Wychowanie Morskie ZHP odbędzie się w marcu 2021 roku w Gdańsku i na niej chcielibyśmy rozmawiać o szczegółach programu. W kwietniu 2021 roku chcemy zamknąć dokument i przedstawić władzom, które mają czas na zaopiniowanie, ponieważ we wrześniu 2021 roku wszystkie dokumenty do zjazdu muszą być skompletowane i wysłane do delegatów, którzy w grudniu będą decydowali.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ