< Powrót
21
marca 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
STAP
rozporządzenie

Rozporządzenie potrzebne, ale…

– Rozporządzenie jest przewymiarowane i nie przewiduje okresów przejściowych na uzupełnienie kwalifikacji – tak ocenia nowelizację przepisów w sprawie szkolenia i kwalifikacji załóg jachtów komercyjnych kpt. Alfred Naskręt, dyrektor Szkoły Morskiej w Gdyni.

W pierwszych dniach marca ukazało się rozporządzenie ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej z 29 stycznia 2018 r. w sprawie kwalifikacji i przeszkolenia członków załóg jachtów komercyjnych oraz warunków ich uzyskiwania. Dokument szczegółowo określa m.in. wymagane dla członków załóg jachtów komercyjnych kwalifikacje i przeszkolenia, tryb oraz szczegółowe kryteria uznawania ośrodków szkolących załogi jachtów komercyjnych oraz sposób prowadzenia audytów tych ośrodków oraz ramowe programy szkoleń i przeszkoleń.

Jak dotąd nowe przepisy nie wzbudziły szerszej dyskusji w środowisku żeglarskim, być może dlatego, że dotyczą załóg pracujących na jachtach zawodowo, a nie żeglarzy pływających samodzielnie i „na własny koszt”. Mimo to warto przyjrzeć się ministerialnemu rozporządzeniu, bo niektóre jego zapisy mogą mieć poważnie konsekwencje dla funkcjonowania zarówno rynku rejsów komercyjnych, jak i systemu szkoleń. Dlatego o opinię w tej sprawie poprosiliśmy dyrektora Szkoły Morskiej w Gdyni, kpt. ż.w. inż. Alfreda Naskręta.

– Z konieczności zmiany przepisów w zakresie objętym rozporządzeniem żeglarze zajmujący się zawodowo pracą na jachtach zdają sobie sprawę od dawna – uważa nasz rozmówca. – Potrzeba podwyższania kwalifikacji w zgodzie z międzynarodowymi standardami jest oczywista i różne propozycje dotyczące kształtu tego rozporządzenia krążyły w gronie zainteresowanych od dawna. Nasza Szkoła także zabierała głos w tej sprawie zgłaszając swoje uwagi. Niestety, w nowym rozporządzeniu echa tych uwag nie dostrzegam. Moim zdaniem nowe rozporządzenie jest przewymiarowane. Ja sam nie jestem mechanikiem, ale konsultowałem to zagadnienie z mechanikami-praktykami i oni uważają, że tego, co zawiera ministerialny przepis nie wymaga się od nich na jachtach pływających za granicą. U nas takich jachtów jest niewiele, ale na świecie dominują duże jachty motorowe. Tam mechanik ma wiedzieć, co się zepsuło i jaki serwis do danej awarii wezwać. Ma być raczej diagnostą, a nikt nie każe mu obliczać sprężynowania wału. To wykracza poza obsługę siłowni jachtowej.
Jak rozumiem, przepisy zostały zapożyczone od tych dotyczących oficerów na statkach handlowych, ale warto by je dostosować do specyfiki pływania jachtowego i potrzeb żeglarzy.

Alfred Naskręt zauważa też, że kursy uzupełniające kwalifikacje będą obejmować zbyt dużą liczbę godzin. Jego zdaniem niektóre szkolenia będą trwać nawet kilka miesięcy, co w rzeczywistości jest niemal niemożliwe do przeprowadzenia.

– Wyobraźmy sobie sytuację, że szkolenia będą prowadzone w Gdyni – mówi kpt. Naskręt. – Żeby spełnić wszystkie wymogi uczestnik kursu, który przyjedzie na przykład z Wrocławia czy Warszawy, będzie musiał spędzić tu kilka miesięcy. To generuje koszty noclegów i utrzymania się na miejscu. A co z członkami załóg pracującymi na jachtach? Czy ktoś zwolni ich na kilka miesięcy z pracy, żeby mogli uzupełnić kwalifikacje? Uważam, że ludzie będą szkolić się nie w Polsce, ale na przykład na Majorce lub w innym miejscu, gdzie kursy mają charakter modułowy. Modułów jest kilka, każdy trwa mniej więcej tydzień. Taka formuła rozwiązuje wiele problemów, jakie wynikają z zapisów rozporządzenia.

Kolejny istotny aspekt wejścia w życie rozporządzenia, na jaki zwraca uwagę dyrektor Szkoły Morskiej, to brak okresu przejściowego na uzupełnienie kwalifikacji.

– Kiedy Anglicy wprowadzali swoje przepisy, przewidzieli pięcioletni okres przejściowy na uzupełnienie kwalifikacji – mówi Alfred Naskręt. – Ci żeglarze, którzy pływają od dawna na dużych jachtach, mają dobre rekomendacje od armatorów, powinni mieć kilka lat na przejście drobnych kursów, szkoleń uzupełniających. To wystarczający okres, żeby to wszystko zrobić. „Zawiszy Czarnego” to może nie dotyczy, bo jest mniejszy, ale dzwonią do mnie ludzie pytają, czy teraz „Chopin” albo „Pogoria” staną, bo ich załogi nie maja odpowiednich kursów? I rzeczywiście, jeśli ktoś 10 lat pływa na „Chopinie”, to teraz może okazać się, że nie powinien pracować, bo nie ma kwalifikacji. To byłaby zła sytuacja.

Czy jest jeszcze szansa na dopracowanie budzących wątpliwości zapisów? Nasz rozmówca uważa, że szanse na to są marne. Rozporządzenie wejdzie w życie z początkiem lata, a do wprowadzenia zmian konieczna jest kolejna nowelizacja.

Rozporządzenie w Dzienniku Ustaw

PODZIEL SIĘ OPINIĄ