< Powrót
5
grudnia 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Wikipedia
Kaligula

Słyszeliście o… pływających pałacach cesarza Kaliguli?

Miały kolorowe żagle, mieściły termy, a szalony cesarz Kaligula urządzał na nich uczty. I nie były tylko legendą – pozostałości pływających pałaców zostały odkryte przez archeologów.

Pływające pałace, na których żyjący w I wieku cesarz Kaligula pławił się w luksusach, przeszły do historii dzięki rzymskiemu pisarzowi Swetoniuszowi, który na początku II wieku stworzył niezwykle poczytne „Żywoty cezarów”. Jak pisał:

[Kaligula] Wybudował również galery liburnijskie z dziesięcioma rzędami wioseł, rufami wysadzanymi drogimi kamieniami, różnobarwnymi żaglami, wielkimi, przestronnymi termami, portykami, jadalniami, a rosły na nich nawet krzewy winnej latorośli i drzewa owocowe różnego gatunku. Mógł na nich biesiadować od rana, płynął wzdłuż brzegów Kampanii przy dźwiękach pieśni i chórów.

Budowa statków była jednym z wielu niezwykłych pomysłów Kaliguli, będącego po dziś dzień archetypem szalonego władcy. Cesarz znany był z niezrównoważonego charakteru i dziwnych decyzji – kazał usypywać wzniesienia na środku równin, a swojego ulubionego konia wyścigowego Incitatusa planował mianować konsulem. Kontrowersje wiązały się również z pływającymi pałacami – Kaligula kazał zwodować je na niewielkim jeziorze Nemi, na którym ze względów religijnych żegluga była zabroniona przez prawo rzymskie.

Kaligula

Ozdoby z brązu z jednego ze statków. Przechowywane w Museo Nazionale Romano w Rzymie. Fot. J. Szerle.

Przez setki lat wydawało się, że historia podana przez Swetoniusza nie jest prawdziwa. W XIX wieku wraki zostały jednak odkryte i zaczęto ich eksplorację. W latach 20. XX wieku włoski dyktator Benito Mussolini podjął decyzję o wypompowaniu części wody z jeziora i wydobycia pozostałości statków. Niezwykła operacja inżynieryjna zakończyła się sukcesem i w 1936 nad brzegami jeziora otwarto muzeum, w którym zaprezentowano jednostki.

Znaleziska potwierdziły relację Swetoniusza. Statki, jeden o długości 73 metrów, a drugi o długości 70 metrów, były udekorowane marmurem, mozaikami i złoconymi miedzianymi dachówkami. Znaleziono również ołowianą rurę z adnotacją, że jest własnością Gaiusa Caesara Augustusa Germanicusa – czyli Kaliguli.

Katastrofę zabytkom przyniosła II wojna światowa. W 1944 roku w wyniku walk niemiecko-amerykańskich muzeum spłonęło wraz z wrakami. Ocalały tylko pojedyncze zabytki, rozproszone po innych placówkach. Jest jednak szansa, że nie wszystko utracono. Od kilku lat jezioro sprawdzane jest w poszukiwaniu trzeciego statku, który może wciąż spoczywać na dnie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ