Słyszeliście o… wielkiej karaweli?
Wielką karawelą nazywano „Piotra z Gdańska” – najsłynniejszy statek w historii Gdańska. To właśnie na jego pokładzie, w 1473 roku, podczas wojny Hanzy z Anglią, kaper Paul Beneke …
wielkakarawela 2016 01 19 tefWielką karawelą nazywano „Piotra z Gdańska” – najsłynniejszy statek w historii Gdańska. To właśnie na jego pokładzie, w 1473 roku, podczas wojny Hanzy z Anglią, kaper Paul Beneke zdobył bezcenny obraz Hansa Memlinga „Sąd Ostateczny”, który do dzisiaj znajduje się w grodzie nad Motławą.
Nie wiadomo dokładnie kiedy jednostka została zbudowana, choć wiadomo gdzie. Statek powstał we Francji pod nazwą „Pierre de La Rochelle”. W 1462 roku zawinął do Gdańska z ładunkiem soli i już tu pozostał, przejęty za długi przez władze miasta.
Reklama · Opowieści z kubrykuTwoja reklama tutajReklama i współpraca →Długość jednostki ocenia się na około 50 metrów, szerokość na 12. Wyposażony był w trzy maszty, na których łopotały żagle o powierzchni 700 metrów kwadratowych. Żaglowiec miał około 800 ton ładowności. Przemianowany na okręt, mógł zabrać na pokład ponad trzy setki ludzi – załogę i żołnierzy.
Choć dzisiaj jego rozmiary nie robią wrażenia, robiły na współczesnych, którzy nazywali go „wielką karawelą”. Niektórzy badacze uważają, że był to wówczas największy statek na Bałtyku.
Reklama · Opowieści z kubrykuPromuj swoją markęSprawdź ofertę →Już jako „Peter von Danczik” (po niem. „Peter von Danzig”, po pol. “Piotr z Gdańska”) pływał po Morzu Bałtyckim, Północnym i Oceanie Atlantyckim. W 1472 roku dowództwo nad statkiem przejął gdański kaper Paul Beneke. Rok później u angielskich wybrzeży zajął statek „San Matteo”, ze wspomnianym już wyżej obrazem Memlinga w ładowni, który po powrocie do domu ofiarował kościołowi Mariackiemu w Gdańsku.
Historia „Piotra z Gdańska” zakończyła się najprawdopodobniej około 1478 roku, kiedy jednostka zatonęła na Atlantyku.
Statek znany jest jednak nie tylko ze słynnej akcji Benekego. Sądzi się, że jego pobyt w Gdańsku spowodował rewolucję w tutejszych stoczniach. Był bowiem zbudowany w sposób do tej pory nieznany miejscowym szkutnikom. W trakcie wieloletniego pobytu w Gdańsku mieli oni podpatrzeć nowatorskie rozwiązania i zastosować je w swoich stoczniach.











