Słyszeliście… o tym, że Polacy mieli kolonizować Grenlandię?
Pamiętacie? 26 lat temu Marty McFly i profesor Emmett Brown – bohaterowie filmu „Powrót do przyszłości” – wsiedli do sportowego auta, które było jednocześnie wehikułem czasu i już …
Pamiętacie? 26 lat temu Marty McFly i profesor Emmett Brown – bohaterowie filmu „Powrót do przyszłości” – wsiedli do sportowego auta, które było jednocześnie wehikułem czasu i już po chwili znaleźli się w miasteczku Hill Valley. Był 21 października 2015 roku, czyli dziś.
Z tej okazji my także wybierzmy się w podróż w czasie. W numerze 2 „Szkwału” (pisma Ligi Morskiej i Kolonialnej skierowanego do studentów) z lutego 1936 roku, ukazała się nowela pióra Fryderyka Kulleschitza zatytułowana „Gdynia 10 lutego 2005 roku”. Jej autor wyobraża sobie w niej Gdynię za siedemdziesiąt lat. Dzisiaj, w roku 2015, wiemy już co z tej wizji okazało się prawdziwe.
Reklama · Opowieści z kubrykuTwoja reklama tutajReklama i współpraca →Bohaterką opowiadania Kulleschitza jest młoda dziewczyna Wanda, która z utęsknieniem czeka na swojego narzeczonego, kapitana Jerzego Wątorskiego wracającego z pionierskiego rejsu przez biegun. Uroczyste powitanie dzielnego marynarza i jego statku odbyć się ma w czasie kolejnej rocznicy zaślubin Polski z morzem.
Z okien swojego mieszkania Wanda widzi Gdynię jako miasto pełne kopuł i wieżowców, pomiędzy którymi, jak dalej pisze Kulleschitz „płynęły (…) czerwone żuczki, jak z laki, udoskonalone helikoptery – nowych er autokary”. Takim właśnie helikopterem Wanda dostała się do swojego mieszkania na piętnastym piętrze. Było to lokum nieduże, bo zaledwie dwupokojowe, ale niezwykle komfortowe i z widokiem na morze. Na dodatek miało dźwiękoszczelne ściany.
Stamtąd Wanda mogła podziwiać gdyński port. W noweli obsługuje on całą Centralną Europę i nie tylko. Wanda pracuje, jak dalej opowiada Kulleschitz, w biurze Kompanjii Handlu z Centralną Azją, które nie nadążało z realizacją zamówień z obszaru „od Dunaju aż po Bajkał”.
Reklama · Opowieści z kubrykuPromuj swoją markęSprawdź ofertę →Co więcej, Kompanja musiała sprostać obsłudze tranzytu towarów z Azji do Kanado-Grenlandii, nowego tworu na mapie świata. „Wyspa przesunęła się była blisko kontynentu amerykańskiego, a oba kraje ociepliły znacznie. Grenlandja zrzuciła z siebie pancerz lodów i stała się terenem polskiego osadnictwa – była dla Polaków tem, czem sto lat temu Australja dla Anglji” – wyjaśnia Kulleschitz.
W mieszkaniu Wandy jest telewizor, który służy do komunikowania się z bliskimi. Dziewczyna kontaktuje się przez niego ze swoim narzeczonym, kapitanem Wątorskim, który odbywał właśnie „pierwszą, pionierską podróż na drugą półkulę ziemską kursem przez biegun”.
Reklama · Opowieści z kubrykuArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →Warte zauważenia jest, że statek młodego kapitana był „pędzony nie śrubami, bo te złamałyby się o lodowce przy biegunie, ale obrotowemi walcami, ukrytemi w kadłubie, pozwalającymi rozwinąć niezwykłą szybkość – coprawda przy bardzo dużym zużytkowaniu energji”, co pozwalało mu pruć morze niczym torpeda.
Powitanie statku Wątorskiego odbyło się z wielką pompą. Na Zatoce Gdańskiej ustawiła się kolumna statków, która miała przepłynąć przed oczyma zgromadzonych na nabrzeżu i trybunie honorowej gości, w tym przed prezydentem Polski. Nad ich głowami rozpościerała się olbrzymia biało-czerwona wstęga rozpięta na niebie, od Helu po Gdynię, przez samoloty.
Największą atrakcją obchodów było oczywiście przybycie statku Wątorskiego. Ten też błysnął iście ułańską fantazją. „Roto-walce pracowały z najwyższą dozwoloną szybkością wytłaczając wzdłużnemi rurami tony wody, wznoszące się za rufą nakształt olbrzymiego wodozwału. Statek pędził jak torpeda, jak ślizgowiec – jak błyskawica! Od dziobnicy leciały dwa rozpryski jak dwie fontanny, jak dwa gejzery! (…) statek znieruchomiał o dwa kable przed trybuną Pierwszego Obywatela”.











