< Powrót
13
lutego 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. BHB
bractwo

Bractwo Harcerskiej Bandery – wodna pasja harcerzy z Płocka

Bractwo Harcerskiej Bandery to jedyna w Polsce organizacja wychowująca dzieci i młodzież wyłącznie w oparciu o tradycje przedwojennego, ale i standardy współczesnego, harcerstwa wodnego. Zaczynali od spływów na własnoręcznie zbudowanych tratwach, ale już wkrótce chcą wypłynąć pod żaglami na pełne morze.

Działające od 2014 roku w Płocku Bractwo ma już dwa zastępy i jest owocem wodniackiej i harcerskiej pasji kilku ludzi, m.in. Krzysztofa Nowackiego, komandora 1. Maszewskiej Drużyny Harcerzy „Białe Wilki”, który – jak sam o sobie mówi – urodził się na wodzie i z wodą związany jest od zawsze.

Swoją harcerską przygodę zaczynałem jeszcze w latach 70. W ZHP – wspomina Krzysztof Nowacki. – Potem przez 10 lat działałem w ZHR, gdzie próbowaliśmy odtworzyć pion wodniacki. Niestety, to się  nie udało. Powstało kilka drużyn wodniackich, ale odrębnego pionu zajmującego się wychowaniem dzieci i młodzieży wedle metodyki wodniackiej nie ma. Stąd wzięło się postanowienie, by taką organizację harcerską stworzyć. W gronie kolegów harcerzy postanowiliśmy nawiązać w naszej pracy z dzieciakami do tradycji przedwojennych, tradycji Zaruskiego.

Swoim obszarem działania obejmują powiat płocki, od jakiegoś czasu mają solidną bazę z zapleczem socjalnym i magazynowym. Do drużyny należy około 60 zuchów i harcerzy starszych, choć rocznie przez zbiórki, spływy i inne spotkania przewija się ponad setka młodych ludzi. Ich sztandarowym projektem są doroczne spływy polskimi rzekami na wybudowanych własnoręcznie tratwach.

– Pływamy na tratwach, które ja nazywam pływadłami, ale bazę sprzętową mamy całkiem przyzwoitą – opowiada Krzysztof Nowacki. – Sami budujemy łódki – Piranie, mamy trochę Optimistów, mamy DeZetę, mamy też przerobioną trochę, a niebawem zabieramy się za budowę łódek klasy Setka. Dzięki temu, że zyskaliśmy bezpośredni dostęp do Wisły, możemy bardziej rozwijać naszą działalność.

Ubiegłoroczny spływ tratwą był już piątym z kolei i nawiązywał do odbywających się w Panamie Światowych Dni Młodzieży. Harcerze płynęli z Tyńca do Gdańska.

– Przy okazji wypełnialiśmy misję – wspomina nasz rozmówca. – Wieźliśmy na pokładzie tratwy kamień węgielny pod budowę ołtarza w kaplicy Diecezjalnego Duszpasterstwa Młodzieży „Studnia” w Płocku, który potem, w Panamie poświęcił papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży.

Wodniacka pasja harcerzy została zauważona i doceniona. Bractwo Harcerskiej Bandery uhonorowano w roku 2017 nagrodą za Harcerski Rejs Roku, a rok później otrzymało Nagrodę Błękitny Spinaker PZŻ. Ta sama nagroda trafiła do płockich wodniaków w roku 2019 w kategorii Rejs Roku za spływ „Bug 2019”. Zostali też wyróżnieni za śródlądowy rejs roku przez Płocki Okręgowy Związek Żeglarski.

Ale przed harcerzami największe wyzwanie. Wprawdzie 37. Światowe Dni Młodzieży w Lizbonie zaplanowano na rok 2022, ale już teraz rozpoczęli przygotowania do udziału w tym wydarzeniu.

– Chcemy nie tylko uczestniczyć w tym święcie, ale także popłynąć na nie żaglowcem – deklaruje komandor Nowacki. – Dlatego już teraz rozpoczęliśmy nabór kadry, która zechce pracować z dzieciakami metodyka wodniacką i przygotować naszych harcerzy do udziału w tym rejsie. Zgłosiło się już do nas sporo chętnych. To głównie uczestnicy Rejsu Niepodległości, czyli wyprawy „Daru Młodzieży” dookoła świata, która zakończyła się w ubiegłym roku. Na pokładzie słynnej fregaty załapali żeglarskiego bakcyla i chcą kontynuować wielką przygodę, jaką jest żeglarstwo. Jesteśmy już po wstępnych rozmowach z kandydatami, przygotowujemy harmonogram i ostateczną koncepcję całego przedsięwzięcia. Rozmawiamy tez z dwoma armatorami na temat czarteru żaglowca. Wyboru jednostki dokonamy najprawdopodobniej w marcu. Myślę, że wszystko pójdzie dobrze. W 2016 roku udało się nam dwiema tratwami dotrzeć na ŚDM do Krakowa, więc uda się zorganizować rejs żaglowcem do Lizbony.

Szkolenia potencjalnych uczestników rejsu rozpoczną się tuż po feriach zimowych. Kandydaci przejdą kursy na kolejne stopnie żeglarskie i motorowodne. W planach są także comiesięczne spotkania integracyjno-szkoleniowe, kolejne spływy, a nawet rejs wokół Bałtyku.

– W tym roku chcemy dotrzeć w czasie spływu do Zalewu Szczecińskiego, mamy też w planach udział w skautowym Europejskim Jamboree – mówi Krzysztof Nowacki. – Czy uda się nam tam załapać, jeszcze nie wiem, bo organizatorem jest ZHP, a my nie podlegamy ani pod ZHP, ani pod ZHR.

Bractwo Harcerskiej Bandery nawiązuje do tradycji przedwojennego harcerstwa wodnego. W Płocku działały wówczas dwa hufce wodniackie, nad Wisłą funkcjonowały stanice harcerskie. Harcerze-wodniacy z Płocka uważają, że zapomniana już dziś nieco metoda wychowania przez pracę doskonale się sprawdza w drużynach żeglarskich. Młodzież dość szybko widzi rezultaty całorocznej pracy przy budowie łódek, opieki nad sprzętem i infrastrukturą. Nagrodą są spływy polskimi rzekami, a w niedalekiej przyszłości Bractwo czeka największa dotychczasowa przygoda – rejs żaglowcem do Lizbony na Światowe Dni Młodzieży.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ