Co się stało z pierwszym morskim jachtem zbudowanym w Polsce?
W 1933 roku lwowski student medycyny Mieczysław Rosyk stworzył projekt i uczestniczył w budowie jachtu „Mestwin”. 90 lat później jego wnuk, Albert Hanslik, szuka śladów tajemniczej jednostki, o …
00 Mestwin budowniczowie 1934 fot arch rodziny Rosyk i HanslikW 1933 roku lwowski student medycyny Mieczysław Rosyk stworzył projekt i uczestniczył w budowie jachtu „Mestwin”. 90 lat później jego wnuk, Albert Hanslik, szuka śladów tajemniczej jednostki, o której losach niewiele wiadomo, a która może wywrócić naszą wiedzę na temat budownictwa jachtowego w Polsce do góry nogami.
Jest to jedna z tych historii, która świetnie nadawałaby się na scenariusz filmu. W 1932 lub 1933 roku zafascynowana żeglarstwem grupa lwowskich studentów medycyny postanowiła zbudować jacht. Choć początkowo myśleli o jednostce śródlądowej, szybko doszli do wniosku, że warto zbudować taką, która będzie w stanie pływać po morzu. Odpowiedzialność za stworzenie planów jachtu – prawdopodobnie z udziałem młodego inżyniera Józefa Grocha – wziął na siebie Mieczysław Rosyk.

Mieczysław Rosyk – za młodu żeglarz, później asystent w katedrze chirurgii prof. Ostrowskiego na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, a po wojnie razem z prof. W. Brossem pionier polskiej chirurgii na Dolnym Śląsku (Kłodzko, Nysa, Wrocław) – w swoim gabinecie.
Fot. arch. rodziny Rosyk i Hanslik
– Dziadek już wcześniej żeglował, chciał też wstąpić do Marynarki Wojennej, ale miał wypadek – według przekazów rodziny na jachcie – co przekreśliło tę ścieżkę kariery – opowiada Albert Hanslik. – Dlatego trafił na medycynę. Miał przy tym bardzo analityczny umysł i zacięcie inżynierskie. Pewnie dlatego w zespole odpowiadał za część konstruktorską.
Oprócz niego w zespole byli Adam Majewski – bliski przyjaciel Rosyka, Ludger Zarychta, Zygmunt Mizerski oraz Józef Groch. Praca szła nadspodziewanie szybko, w czym zasługa m.in. lokalnych stolarzy, znajomych harcerzy oraz zatrudnionych pracowników. Początkowo roboty prowadzono we Lwowie, ale wkrótce przeniesiono się do wsi Adampol – obecnie w granicach Świdnika – gdzie rodzice Majewskiego mieli działkę letniskową. Dużej pomocy udzielił też ojciec Zarychty, właściciel zakładu mechanicznego, który przekazał im 3000 miedzianych nitów.
Reklama · Muzeum Żeglarstwa PomorskiegoPromuj swoją markęSprawdź ofertę →Późną wiosną 1934 roku jacht był gotowy. Była to dwumasztowa jednostka długa na 11,5 metra, szeroka na 2,4 metra oraz z dwumetrowym zanurzeniem. Wiele wskazuje na to, że był to pierwszy pełnomorski jacht zaprojektowany i zbudowany w Polsce. O ile budowa poszła sprawnie, dużym problemem okazało się za to przetransportowanie „Mestwina” – bo tak go nazwano – na Bałtyk. Jednostka miała zbyt duże zanurzenie, żeby popłynąć rzekami, a transport koleją był drogi. Na dodatek jacht stał 800 metrów od stacji kolejowej. Szczęśliwie z pomocą przyszła Liga Morska i Rzeczna, dzięki której najpierw przy pomocy szyn od wąskotorówki przeciągnięto „Mestwina” do stacji kolejowej, a następnie przewieziono do Gdyni.

Wodowanie „Mestwina” przy ówczesnym nabrzeżu Wilsona w Gdyni.
Fot. arch. rodziny Rosyk i Hanslik
15 sierpnia 1934 roku jacht został zwodowany przy nabrzeżu Wilsona, na molu Rybackim w Gdyni. Nie obyło się bez kłopotów, ponieważ podczas rozładunku kadłub osunął się gwałtownie, uszkadzając wagon. Na doposażenie jachtu i pierwszy rejs studenci nie mieli jednak już ani środków, ani czasu. Niestety wkrótce doszło pomiędzy nimi do konfliktu, a fundusze potrzebne na utrzymanie jachtu okazały zbyt duże jak na możliwości młodych ludzi. Prawdopodobnie w 1935 roku stojący w Stoczni Yachtowej Gdynia „Mestwin” został na licytacji kupiony przez Ligę Strzelecką w Grodnie. Na tym pewne informacje się kończą.
Odkrywaniem losów jachtu i żeglarskich dziejów dziadka – Mieczysława Rosyka – zajął się jego wnuk Albert Hanslik, również żeglarz z dużym stażem morskim.
– W przyszłym roku przypada 90-lecie wodowania jachtu i dlatego chciałbym tę historię odświeżyć i upamiętnić – opowiada Hanslik. – Jest ona w końcu niezwykła – zwariowana banda kolegów, zwiewająca ze studiów, żeby zbudować w Świdniku jacht, który okazuje się być pierwszą polską pełnomorską jednostką. Brakuje mi jednak o nim szczegółowej wiedzy.
Reklama · Muzeum Żeglarstwa PomorskiegoWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →Niestety żadnych konkretnych informacji o dalszych losach jachtu nie ma. W późniejszych publikacjach pisano, że Liga Strzelecka zmieniła nazwę jednostki i że jeszcze przed wybuchem wojny wypłynęła ona w oceaniczny rejs, docierając do Dakaru. W innym miejscu zasugerowano, że po wojnie została eksponatem w muzeum morskim w Los Angeles. Jak było naprawdę? Nie wiadomo.
– Planuję stworzyć w internecie forum, na które zaproszę wszystkie osoby, które mogą mieć informacje, dokumenty i zdjęcia „Mestwina” – dodaje wnuk konstruktora jachtu. – Będę też wdzięczny za wszelkie wskazówki, które pomogą mi w odkrywaniu historii tej wyjątkowej jednostki.
Jeżeli ktoś posiada informacje o jachcie, zachęcamy do kontaktu: albert.hanslik@gmail.com oraz jedrzej.szerle@zeglarski.info.
Na podstawie dostępnych opracowań, zwłaszcza „Dziejów żeglarstwa polskiego” Włodzimierza Głowackiego, trudno jednoznacznie wskazać pierwszy pełnomorski jacht polskiej konstrukcji i wybudowany w Polsce. Bez wątpienia przez pierwsze kilkanaście jacht nasi żeglarze pływali po morzu na jachtach kupionych za granicą. Tak było m.in. z „Grażyną”, „Witeziem” i „Jurandem”. Stocznia Yachtowa Gdynia, która założona została w styczniu 1934 roku, pierwszą pełnomorską jednostkę zbudowała dopiero dwa lata później, a produkcja słynnych Koników Morskich zapoczątkowana została w 1937 roku.











