Ćwierć miliona mil i Przejście Północno-Zachodnie. Odszedł kapitan Wojciech Jacobson
25 sierpnia 2026 roku w wieku 97 lat odszedł na wieczną wachtę kapitan Wojciech Jacobson, jeden z najwybitniejszych polskich żeglarzy. Pływał z Ludomirem Mączką na „Marii”, jako pierwszy Polak przeszedł jachtem Przejście Północno-Zachodnie i przez ponad dekadę szkolił młodzież na pokładach „Pogorii” i „Concordii”.
Kapitan Wojciech Jacobson · fot. Zachodniopomorski Okręgowy Związek Żeglarski/FacebookPonad ćwierć miliona mil morskich. Tyle przepłynął w ciągu swojego żeglarskiego życia kapitan Wojciech Jacobson, który odszedł na wieczną wachtę 25 sierpnia 2026 roku w wieku 97 lat. O jego śmierci poinformował Zachodniopomorski Okręgowy Związek Żeglarski.

Od Wisły do Szczecina
Urodził się 8 października 1929 roku w Toruniu i tam, jeszcze jako dziecko, zaczął żeglować po Wiśle z ojcem i starszymi braćmi. Po wojnie trafił do Szczecina, gdzie studiował chemię i związał się z uczelnią na całe zawodowe życie, pracując na Wydziale Chemii aż do emerytury.
Z żeglarstwem połączył go Jacht Klub AZS Szczecin, do którego wstąpił w 1949 roku i w którym zdobywał kolejne stopnie. Patent jachtowego kapitana żeglugi wielkiej uzyskał w 1965 roku.
„Marią" do Peru
Jedną z najważniejszych kart jego biografii zapisała współpraca z Ludomirem „Ludkiem" Mączką. Na legendarnej „Marii" Jacobson przemierzał Atlantyk i wybrzeża Ameryki Południowej, a w latach 1973 i 1974 dopłynął nią do peruwiańskiego Callao. Tę część swojej drogi opisał później w książce „Marią do Peru".
Przejście, którego nie przeszedł przed nim żaden polski jacht
Największym wyzwaniem okazała się Arktyka. Jesienią 1984 roku Jacobson w trzyosobowym zespole przeprowadził jacht „Vagabond II" Janusza Kurbiela z Francji na pacyficzne wybrzeże Kanady, pokonując w siedem miesięcy ponad 12 tysięcy mil morskich. Za ten rejs otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie Rejs Roku oraz Srebrny Sekstant.
W latach 1985-1988, razem z Ludomirem Mączką i Januszem Kurbielem, przeszedł na tym samym jachcie Przejście Północno-Zachodnie, czyli około 2500 mil morskich między Cieśniną Baffina a Cieśniną Beringa. Było to pierwsze pełne przejście polskiego jachtu tym szlakiem, a zarazem jedna z najtrudniejszych tras żeglugowych świata. Wyprawa przyniosła mu drugi Srebrny Sekstant, najważniejsze polskie wyróżnienie żeglarskie.
ReklamaTwoja reklama tutajReklama i współpraca →Warto pamiętać, w jakich realiach to się odbywało. Cztery dekady temu Arktyka była dużo trudniejsza niż dziś, i to nie tylko ze względu na ówczesną technologię budowy jachtów oraz logistykę, ale przede wszystkim ze względu na warunki lodowe, znacznie surowsze przed okresem gwałtownych zmian klimatycznych.
Wychowawca pokoleń
Od 1988 do 1999 roku współpracował z kanadyjską szkołą pod żaglami Class Afloat, pływając jako pierwszy oficer na „Pogorii" i „Concordii". Przemierzał wtedy Atlantyk, Pacyfik i Ocean Indyjski, przeszedł Cieśninę Magellana i opłynął przylądek Horn. Żeglował także z kapitanem Krzysztofem Baranowskim na „Polonezie".
Przez lata szkolił i egzaminował, a jego dorobek doceniono wieloma wyróżnieniami: Grotem Masztu Bractwa Kaphornowców, nagrodą Conrada, tytułem Ambasadora Szczecina i Super Kolosem. W 2004 roku został członkiem honorowym Polskiego Związku Żeglarskiego.
Po prostu Wojtek
W pożegnaniu opublikowanym przez Zachodniopomorski Okręgowy Związek Żeglarski powtarza się jeden motyw: skromność.
Kiedy się z Nim rozmawiało, wielkie wyprawy i żeglarskie dokonania szybko schodziły na dalszy plan. Zostawał po prostu Wojtek: serdeczny, pogodny, skromny i zawsze gotowy do rozmowy i dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniem.
Z kapitanem Wojciechem Jacobsonem odchodzi kawałek świata, który znamy z opowieści o dalekich morzach, wielkich jachtach i ludziach wypływających po największą przygodę swojego życia. Zostają jednak przebyte mile, książki, w których je zapisał, i pokolenia żeglarzy, którym pokazał, jak się to robi.
Kapitanie, dziękujemy za wachtę. Pomyślnych wiatrów na ostatnim kursie.























