< Powrót
10
kwietnia 2018
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
Word Sailing
Paweł Kołodziński 49er

Paweł Kołodziński: Robimy swoje

Łukasz Przybytek i Paweł Kołodziński (KS AZS AWFiS Gdańsk) wrócili właśnie z zakończonego w niedzielę Pucharu Księżniczki Zofii. W rozgrywanej tradycyjnie na Majorce imprezie zajęli 5 miejsce na 91 sklasyfikowanych załóg. Zdaniem naszych reprezentantów w klasie 49er to dobry prognostyk na rozpoczynający się sezon regatowy.

W rozmowie z Żeglarski.info Paweł Kołodziński mówi o planach na najbliższe miesiące.

– Jak oceniasz tegoroczny puchar księżniczki?

– To były bardzo udane regaty. Organizatorzy spisali się na medal, odbyły się wszystkie zaplanowane wyścigi. Aż piętnaście. Rozegraliśmy dobre eliminacje, troszkę gorzej poszło nam w części finałowej, ale wyścig medalowy to bez wątpienia nasz duży sukces. Popłynęliśmy go koncertowo i pokonaliśmy większość rywali, wyprzedziła nas tylko załoga francuska. Do Polski wróciliśmy zadowoleni. Uważamy, że ten sezon zapowiada się bardzo dobrze. To cieszy, tym bardziej, że czekają nas mistrzostwa świata, będące pierwszą eliminacją do igrzysk w Tokio.

– A jak wam się pływało na Balearach?

– Na wodzie mieliśmy do czynienia z całym przekrojem warunków. Od słabego wiatru z mniejszą falą, po okresy silnowiatrowe, w których czterdziestka dziewiątka staje się łódką zdecydowanie do okiełznania. Wyszło nam to zresztą bardzo dobrze, dzięki temu, że wcześniej mieliśmy dwie serie treningowe na Majorce. Trenowaliśmy między innymi w takich warunkach, jakie panowały podczas pucharowych regat.

– W pucharze startowała druga nasza załoga czterdziestek dziewiątek, Dominik Buksak z AZS AWFiS Gdańsk i Szymon Wierzbciki z AZS Poznań…

– Tak, Dominik i Szymon popłynęli rewelacyjnie. Wygrywali w kilku wyścigach. żeglowali równo, co dało im ostatecznie szóstą lokatę. To jeszcze jeden powód do radości, bo cały polski team pokazał się z jak najlepszej strony.

– A wasze plany na najbliższe miesiące?

– Kalendarz jest już ułożony. 18 kwietnia lecimy do Hyères. Tam przez kilka dni potrenujemy, a potem wystartujemy w pucharze świata. Za to w maju będziemy trenować w Polsce, na Zatoce Gdańskiej. To element przygotowań do sierpniowych mistrzostw świata w Aarchus, a na Zatoce panują podobne warunki hydrologiczne i wietrzne. W czerwcu będziemy już trenować na akwenie mistrzostw. Wystartujemy również w Kieler Woche oraz w Pucharze PZŻ w Krynicy, czyli w bardzo pozytywnym miejscu niedaleko domu. Na razie nie wiadomo, gdzie rozegrane zostaną mistrzostwa Europy, bo La Rochelle wycofało się z organizacji imprezy. Miała trwać od 5 do 12 lipca, a teraz menagerowie klasy 49er muszą organizować ją od nowa.

– Który z tych startów ma dla was największe znaczenie?

– Najważniejsze oczywiście będą żeglarskie mistrzostwa świata pod szyldem World Sailing w Aarchus. Spotkają się tam na jednym akwenie i w tym samym czasie wszystkie klasy olimpijskie. Rozdane zostaną pierwsze paszporty olimpijskie dla rywalizujących państw.

– Polacy wrócą z kwalifikacją?

– Jestem przekonany, że obie załogi teamu 49er Polska są już w tej chwili świetnie przygotowane, żeby wywalczyć kwalifikację olimpijską dla naszego kraju. Nie mam wątpliwości, że się uda. Bez względu na to, czy stanie się to teraz, czy przy następnej okazji. My spokojnie realizujemy założony plan, robimy swoje.

49er Team Łukasz Przybytek & Paweł Kołodziński w internecie

PODZIEL SIĘ OPINIĄ

Błękitna szkoła