< Powrót
5
kwietnia 2019
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. JKM „Gryf” Gdynia
Leonid Teliga
Leonid Teliga podczas rejsu „Opty”.

Pół wieku temu Leonid Teliga opłynął świat!

5 kwietnia 1969 roku, równo 50 lat temu, o godzinie 11.15 GMT Leonid Teliga został pierwszym Polakiem, który samotnie opłynął kulę ziemską.

Choć Polacy wypłynęli na oceany już przed wojną, to na pierwszego samotnika, który postanowi opłynąć świat pod żaglami trzeba było długo czekać. Na taki krok zdecydował się członek Jacht Klubu Morskiego „Gryf” w Gdyni Leonid Teliga, który w latach 60. postanowił spełnić młodzieńcze marzenie. Okoliczności mu sprzyjały – dzięki częstym wyjazdom zagranicznym (m.in. jako członek misji rozjemczych ONZ w Korei i korespondent PAP w Rzymie) miał środki, żeby zbudować jacht i pokryć część kosztów rejsu.

Jesienią 1965 roku Leonid Teliga i szkutnik Maciej Dowhyluk rozpoczęli budowę jachtu, na bazie przygotowanego kilka lat wcześniej projektu Leona Tumiłowicza. W 1966 roku zwodowana jednostka otrzymała imię „Opty” – od optymista. Na przełomie 1966 i 1967 roku jacht został przetransportowany statkiem „Słupsk” do Casablanki, gdzie 25 stycznia żeglarz rozpoczął wielki rejs.

Żeglarz skierował się do Panamy, a po przepłynięciu Kanału Panamskiego na Wyspy Galapagos. W Oceanii spędził Leonid Teliga kilka miesięcy i dopiero w lipcu 1968 roku wypłynął z Fidżi w rejs do Dakaru – pokonał tę trasę w 165 dni, bez zawijania do portów. 5 kwietnia 1969 roku w pobliżu Wysp Kanaryjskich kapitan przeciął linię trasy z 1967 roku. Zamknięcie pętli wokółziemskiej zajęło mu 2 lata, 13 dni, 21 godzin i 35 minut.

Leonid Teliga opisał tę chwilę w książce „Samotny rejs Opty”:

Pomyślałem, że teraz, choćby nie wiem co się zdarzyło, choćby rozbił mnie statek, to nikt już nie zakwestionuje prostego faktu: „Opty” – Gdynia opłynął świat dookoła. Nie celebrowałem tej uroczystej dla mnie chwili. Siedziałem na pokładzie ciesząc się dobrym wiatrem, słońcem, wspaniałym samopoczuciem. Wydawało się mi, że mógłbym tak płynąć aż do Gdyni.

Z powrotem do Casablanki żeglarz wpłynął 29 kwietnia, a kilka dni później wrócił do Polski. Niestety był już wówczas ciężko chory na nowotwór. Zmarł 21 maja 1970 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ