1100 mil pustymi portami wschodniego Bałtyku. Relacja z rejsu na Antili 24,4
Michał Kozłowski i Jacek Wichrowski przepłynęli 1100 mil po wschodnim Bałtyku na mieczowo-balastowej Antili 24,4: od 30 lipca do 27 sierpnia, z Górek Zachodnich przez Gotlandię i Alandy aż do fińskiego Uusikaupunki i z powrotem. Odwiedzili piętnaście wysp, a w większości portów stali sami albo w towarzystwie kilku jachtów. Relację z rejsu opublikował Subiektywny Serwis Informacyjny Jerzego Kulińskiego.
Michał Kozłowski & Jacek Wichrowski · fot. Michał Kozłowski/Facebook
Relacja z rejsu na Antili 24,4 · fot. Michał Kozłowski/Facebook
Relacja z rejsu na Antili 24,4 · fot. Michał Kozłowski/Facebook
Relacja z rejsu na Antili 24,4 · fot. Michał Kozłowski/Facebook+5Wschodni Bałtyk w sierpniu jest niemal pusty i to właśnie zdanie w kilku wariantach powtarza się w relacji opublikowanej w Subiektywnym Serwisie Informacyjnym Jerzego Kulińskiego: gości w porcie brak. W Ljugarn na Gotlandii stało kilka miejscowych żaglówek i parę małych motorówek, w Slite tylko Antila i portowy kot, a w fińskim Uusikaupunki dwuosobowa załoga spędziła dwie noce, mając cały port i portową saunę dla siebie.
Autorem relacji jest Michał Kozłowski, który popłynął z Jackiem Wichrowskim. Kuliński przedstawia go we wstępie jako miłośnika północno-wschodnich rejonów Bałtyku, żeglującego tam co roku i na coraz mniejszych łódkach.
Trasa: z Górek Zachodnich na Alandy i do Finlandii
Jacht trafił nad morze transportem lądowym z Zegrza i został zwodowany 30 lipca w Górkach Zachodnich. Kozłowski pisze, że tę Antilę 24,4 zbudował i wyposażył specjalnie pod rejsy morskie, choć sam nazywa ten typ jachtem typowo mazurskim. 31 lipca o dziewiątej rano załoga ruszyła z Helu na Gotlandię: bejdewind na drugim refie, potem silnik, a po 31 godzinach 150 mil za rufą i cuma w Vändburgu na południu wyspy.
Reklama · RejsyReklama przy rejsach i czarterachReklama i współpraca →Dalej trasa biegła wzdłuż wschodniego brzegu Gotlandii przez Ljugarn i Slite, cieśniną Fårösund do Lauterhorn na wyspie Fårö. Stamtąd ponad 120 mil bezpośrednio na Alandy, z pierwszym postojem na Kobba Klintar, wysepce pilotów przy torze wodnym do Mariehamn. Potem Käringsund na Eckerö, kotwicowisko w zatoce Djupviken, fińskie Isokari i Uusikaupunki, dwie różne wyspy o tej samej nazwie Jurmo, rezerwat Jungfruskär, Källskär i Kökar. Droga powrotna prowadziła przez Visby, Stora Karlsö, Borgholm, pod mostem w Kalmarze do Grönhögen na południu Ölandu, a na koniec 22 godziny do Władysławowa, Hel i Górki Zachodnie. Bilans: 1100 mil i piętnaście wysp, część odwiedzona dwukrotnie, w tym, jak podsumowuje autor, dwa etapy po 150 mil i dwa po 130 mil bez osłony lądu.
Akweny z końcowej części tej trasy opisał w swoich locjach sam Kuliński, a portal recenzował zarówno Kalmarsund i Öland, jak i przewodnik po Sundzie. Kozłowski wspomina, że o maleńkim muzeum morskim w Ljugarn czytał właśnie w Locji Kulińskiego i chciał sprawdzić, czy jeszcze istnieje. Istnieje i jest otwarte dla wszystkich.
Ile kosztuje postój
Stawki poniżej pochodzą z relacji i dotyczą jednego jachtu w tym sezonie.
Reklama · RejsyPromuj swoją markęSprawdź ofertę →| Port | Opłata | W cenie |
|---|---|---|
| Lauterhorn (Fårö) | 200 SEK | prysznice, wifi, woda tylko do picia |
| Kobba Klintar | 20 EUR | bez prądu i wody |
| Käringsund (Eckerö) | 42 EUR | prąd, internet, sauna |
| Uusikaupunki | 24 EUR za dzień | prąd, sauna |
| Jurmo (druga) | 25 EUR | prąd, prysznic, toalety ekologiczne, bez wody |
| Kökar (Sandvik) | 35 EUR | prąd, prysznice, woda |
| Stora Karlsö | 150 SEK + 100 SEK | postój oraz zejście na ląd dwóch osób |
| Grönhögen | 230 SEK | prysznic, pralnia, wifi |
| Jungfruskär | bezpłatnie | pomost gościnny, miejsce na ognisko |
Do tego benzyna w Käringsund po 2,4 euro za litr i chleb za 4,5 euro. W Grönhögen system opłat jest w pełni internetowy: bosmana w porcie nie było, bez karty płatniczej nie da się zapłacić, a kody do prysznica, pralni i wifi przychodzą po przelewie.
Reklama · RejsyArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →Miejsca warte nadłożenia drogi
Za perłę numer jeden całych Alandów autor uznaje Källskär. Wśród bezludnych skał założono tam ogród z kasztanami, dębami, rododendronami, winoroślą i trawnikiem gęstym jak sztuczny, a między alejkami stoją rzeźby, w tym trzymetrowy brązowy Hermes na szczycie wzgórza. Ogród stworzył baron Göran Åkerhielm. W przeszklonym budynku wisi kopia obrazu Tove Jansson, twórczyni Muminków; oryginał trafił do muzeum Alandów.
Osobna historia to Stora Karlsö niedaleko Gotlandii. Załoga uzyskała zgodę na zacumowanie w rezerwacie i zdążyła dzień przed zamknięciem wyspy dla gości. Pomost jest krótki, dostępna tylko jego zachodnia strona, miejsce na dwa jachty, głębokość ponad dwa metry, a do podejścia między skałami służy nabieżnik. Wokół wyspy obowiązuje strefa zamknięta dla żeglugi o promieniu około kilometra, część wyspy jest ścisłym rezerwatem na stałe, a część można zwiedzać od 15 sierpnia, po okresie lęgowym. Skały są czarne od kormoranów, w nocy słychać z nich pomruki fok, a rozkołys buja jachtem do rana.
Praktyczne ostrzeżenia z relacji: w Ljugarn głębokości sięgają dwóch metrów, więc większym jachtom trzeba uważać, a drugi port w okolicy jest pusty i bez infrastruktury. Przed wejściem do Käringsund skały wystają z wody i trzeba pilnować znaków. W Uusikaupunki od 8 sierpnia muzea, w tym trzy muzea morskie, otwierają tylko w sobotę i niedzielę. Na Jungfruskär, po spacerze wyznaczoną ścieżką rezerwatu, załoga jeszcze przez kilka dni ściągała z siebie kleszcze.
Reklama · RejsyWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →Sztorm, dwie burze i silnik w wodzie
Etap na południe od Kökaru okazał się najtrudniejszy w całym rejsie. Po oddaleniu się od lądu wiatr wzrósł, pojawiły się fale do trzech metrów, a jacht szedł baksztagiem na samym foku, sterowany tylko tak, żeby nie stanąć burtą do fali. Załogę zniosło w stronę Estonii, a około pierwszej w nocy nadeszły dwie burze z piorunami. Nad ranem udało się zakotwiczyć w osłonie wyspy, którą autor nazywa Piaskową, i dopiero potem dopłynąć do Lauterhorn. W sumie 145 mil w trzydzieści godzin. Jak pisze Michał Kozłowski, łódka wytrzymała, ale „granica bezpieczeństwa została przekroczona".
Druga groźna sytuacja przyszła w porcie. W Grönhögen, przy skręcaniu silnikiem, silnik spadł z pantografu do wody, a jacht zaczął dryfować na kamienną rafę w porcie. Autor rzucił kotwicę, ta złapała, silnik wisiał na lince bezpieczeństwa, dał się szybko założyć i zapalił za pierwszym razem. Jacht odszedł bez uszkodzeń.
Co z tego wynika dla planujących
Z relacji układa się obraz akwenu, na którym sezon kończy się wcześnie: od pierwszej dekady sierpnia sklepy, barki i muzea na wyspach otwierają się głównie w weekendy, ale w zamian port bywa cały do dyspozycji jednej załogi. Do przepłynięcia tej trasy wystarczy jacht dwudziestoczterostopowy, pod warunkiem że został pod morze przygotowany, a plan zostawia miejsce na przeczekanie wiatru. Jak każdy rejs w tym rejonie, wymaga też ostrożności w kwestiach nawigacyjnych, o których pisaliśmy w tekście o zakłóceniach GPS nad Bałtykiem. Więcej relacji z wypraw znajdziecie w dziale Rejsy.
Rejs trwał od 30 lipca do 27 sierpnia. Wieczorem po wyjęciu jachtu z wody w Górkach Zachodnich Antila pływała już w Jadwisinie, a pod salingiem zawisły banderki Szwecji, Alandów i Finlandii.























