< Powrót
1
września 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. JKM Gryf
Strzelec II
„Strzelec II” był jednym z Koników Morskich produkowanych przez Stocznię Yachtową w Gdyni.

Słyszeliście o… wojennej ucieczce jachtu „Strzelec II”?

We wrześniu 1939 roku dwóch żeglarzy i trzech marynarzy postanowiło uciec z Gdyni, żeby na Zachodzie walczyć o Polskę. Jedyna droga wiodła jednak przez patrolowany przez Niemców Bałtyk…

Jedna z najbardziej brawurowych akcji w historii polskiego żeglarstwa jest dziełem Michała Przepierczyńskiego i Edwarda Skrzypka – dwóch przyjaciół pracujących w Warsztatach Portowych Marynarki Wojennej. Pływali razem w Klubie Żeglarskim „Gryf” (obecnie Jacht Klub Morski „Gryf”). Kiedy 12 września 1939 roku polskie wojska zaczęły wycofywać się z Gdyni, żeglarze postanowili nie poddać się, dotrzeć do Francji i tam kontynuować walkę. Ponieważ Gdynia od południa i zachodu była już odcięta, jedyną drogą ucieczki pozostał Bałtyk.

Michał Przepierczyński i Edward Skrzypek zdecydowali się przepłynąć do Szwecji na jachcie typu Konik Morski „Strzelec II”, należącym do Oddziału Morskiego Związku Strzeleckiego. Przyłączyli się do nich marynarze floty handlowej – Jerzy Lewandowski, Krzysztof Grabowski i mechanik okrętowy Bruno Wyględacz – którzy również planowali wypłynąć z Gdyni jachtem. Rejs postanowili rozpocząć 13 września po zmroku.

Problemy rozpoczęły się już na samym początku – wejście do gdyńskiej mariny blokowała zatopiona łódź, piękna pogoda zapewniła doskonałą widoczność, a dodatkowo Niemcy puszczali rakiety, które oświetlały Zatokę Gdańską. Szczęście jednak sprzyjało śmiałkom – „Strzelec II” zdołał ominąć wrak, tuż przed wypłynięciem nocne niebo się zachmurzyło i zaczął padać deszcz, a żeglarzom udało się wypłynąć w przerwie pomiędzy kolejnymi rakietami. Jacht  płynął przez Zatokę Gdańską w całkowitych ciemnościach – jedynym źródłem światła były palone papierosy, którymi załoga oświetlała kompas.

Dzięki sprzyjającemu wiatrowi, po dwóch godzinach „Strzelec II” był na wysokości Helu i kierował się ku szwedzkiej Karlskronie. 14 września rano żeglarze nie widzieli już lądu, jednak wciąż nie byli bezpieczni. Około południa dostrzegł ich niemiecki statek handlowy, ale Edward Skrzypek popisał się refleksem i wciągnął na maszt szwedzką banderę, dzięki czemu Polacy uniknęli pościgu.

Trzeciego dnia „Strzelec II” dotarł do szwedzkiego wybrzeża, a jego załoga – zgodnie z planem – kontynuowała podróż do Europy Zachodniej. Obaj żeglarze z Klubu Żeglarskiego „Gryf” walczyli na okrętach ORP Ślązak, ORP Garland i ORP Kujawiak, przez całą II wojnę światową. Jacht na początku lat 40. został sprzedany przez polski konsulat.

Po zakończeniu wojny Edward Skrzypek wrócił do Gdyni. Wciąż pływał w „Gryfie”, zmarł w 1981 roku. Michał Przepierczyński osiadł zaś w Wielkiej Brytanii i jak po latach odnotował we wspomnieniach: „mój szczęśliwy okres życia sprzed wojny do dzisiejszego dnia zawdzięczam Klubowi Żeglarskiemu Gryf w Gdyni”. Odszedł w 2000 roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ