< Powrót
24
lutego 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Huberta Latosia
Hubert Latoś
Hubert Latoś (pierwszy z lewej) na Atlantyku w okolicach Lizbony w 2013 roku.

Znani i nieznani: Hubert Latoś

Szkoleniowiec, żeglarz, uczestnik słynnych rejsów na jachcie „Euros” i profesor nauk technicznych. Hubert Latoś to legenda bydgoskiego żeglarstwa.

Hubert Latoś urodził się 27 października w Bydgoszczy. W tym mieście, z przerwą na studia w Gdańsku, spędził całe życie oraz miał pierwszy kontakt z żeglarstwem.

– W technikum miałem dwóch kolegów-żeglarzy, którzy mnie wciągnęli – wspomina Hubert Latoś. – W 1952 roku rozpocząłem kurs teoretyczny w Lidze Morskiej. Zajęcia odbywały się przez całą zimę po dwa dni w tygodniu i trwały trzy godziny. Przyswoiliśmy tyle wiedzy, że prawie do sternika morskiego nie musieliśmy się uczyć. Potem mieliśmy kurs praktyczny w Janikowie.

Początkowo pływał po śródlądziu – Zalewie Wiślanym i Mazurach. Dopiero pod koniec studiów na Politechnice Gdańskiej z ciekawości wypłynął na jachcie „Wenus” w swój pierwszy w rejs morski.

– Pogoda miała być dobra, ale kiedy wypłynęliśmy z Łeby nagle zaczęło się błyskać – opowiada Hubert Latoś. – Potem przyszło potężne uderzenie wiatru i jacht się położył. Byłem przy maszcie i zorientowałem się, że nie mogę odknagować knagi kliwra, którą sam knagowałem. Wtedy uświadomiłem sobie, że jestem instruktorem żeglarskim i tak uczę knagować – i że robię to źle!

Pływanie morskie wciągnęło Huberta Latosia. Szybko przyszły kolejne rejsy, m.in. pod dowództwem Aleksandra Bereśniewicza, od którego nauczył się wiele w zakresie robót bosmańskich. Po powrocie do Bydgoszczy po studiach włączył się w lokalne życie żeglarskie – wstąpił do Sekcji Żeglarstwa Morskiego Kolejowego Klubu Wioślarskiego „Wda” Bydgoszcz – obecnie Sekcji Żeglarskiej Regionalnego Towarzystwa Wioślarskiego LOTTO-Bydgostia Bydgoszcz. Zaczął działać także w Bydgoskim Okręgowym Związku Żeglarskim, w którym pełnił funkcje wiceprezesa ds. szkolenia oraz był komendantem wyszkolenia żeglarskiego na kursach instruktorów. W KKW „Wda” Bydgoszcz Hubert Latoś odbył swoje najważniejsze rejsy.

– Tak się złożyło, że pięć razy byłem wśród laureatów nagrody Rejs Roku – opowiada żeglarz. – Trzy razy za wyprawy na „Eurosie” – w 1973 roku byłem II oficerem przy okrążaniu Przylądka Horn i I oficerem w 90-dniowym rejsie z Buenos Aires na Hel, a w 1977 roku I oficerem w rejsie na Spitsbergen. Później jako kapitan otrzymałem wyróżnienia za rejsy na „Solanusie” – w 1995 roku za przejście Pentland Firth, a w 1997 roku za opłynięcie Islandii.

Za najważniejszy rejs pod względem przeżyć wspomina opłynięcie Hornu na „Eurosie”, kiedy pierwszy raz w życiu widział 20-metrowe fale.

– Mieliśmy tak ciężkie warunki, że myśleliśmy, że są to nasze ostatnie chwile w życiu – mówi. – Siedzieliśmy przy świetle świeczki, usłyszeliśmy grzmot, a potem uderzenie w burtę. Świeczka się przewróciła i w tym gasnącym płomieniu zobaczyłem strumień wody wlewający się przez bulaj do wnętrza. Zamurowało wszystkich, oprócz kapitana Aleksandra Kaszowskiego, który wyrwał się z odrętwienia, rzucił mięsem i wyskoczył z nami na pokład. Przestawiliśmy jacht na drugą burtę, a tę uszkodzoną naprawiliśmy.

Wyjątkowo trudny pod względem psychicznym był zaś powrót „Eurosem” do Europy i 90-dniowy rejs bez zawijania do portu z Buenos Aires do Helu. Kapitanem na tym odcinku został Henryk Jaskuła, który w tajemnicy przed resztą załogi postanowił wykorzystać wyprawę do przygotowania do planowanego wokółziemskiego rejsu solo non stop.

– Wpierw mieliśmy wejść do Rio de Janeiro, ale kiedy podeszliśmy pod port kapitan dał komendę: odchodzimy w morze – wspomina Hubert Latoś – To samo było w pobliżu Recife, gdzie też mieliśmy zawinąć. Później mieliśmy wejść do Porto i sytuacja powtórzyła. Było trudno, ponieważ nie mieliśmy wystarczająco świeżej żywności, bo w planach było dokupienie po drodze. Jedliśmy więc zepsute jedzenie. Dopiero jak dopłynęliśmy do Helu, Henryk Jaskuła wyjaśnił nam, że potraktował rejs jako ćwiczenie przed samotną wyprawą dookoła świata i chciał się przekonać, czy wytrzyma go psychicznie.

Hubert Latoś całe zawodowe życie związał z nauką, zdobywając tytuł profesora nauk technicznych. Studiował Technologię Maszyn na Politechnice Gdańskiej, a później na Politechnice Krakowskiej. Jest wieloletnim pracownik Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego im. Jana i Jędrzeja Śniadeckich w Bydgoszczy.

Hubert Latoś wciąż jest aktywny. Pracuje w Instytucie Politechnicznym Państwowej Uczelni Stanisława Staszica w Pile. Od 2017 roku sprawuje też funkcję Kapitana Seniora w Senioracie Kujawsko-Pomorskiego Kolegium Kapitanów Jachtowych. Zasiada też w kapitule nagrody Rejs Roku.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ