< Powrót
24
czerwca 2020
Tekst:
Dariusz Olejniczak
Zdjęcie:
arch. Krzysztofa Czopka
Czopek
Krzysztof Czopek.

Znani i nieznani: Krzysztof Czopek

Na co dzień znamy go jako samorządowca, urzędnika odpowiedzialnego za wdrażanie projektów infrastrukturalnych zmieniających oblicze województwa pomorskiego. Nie wszyscy wiedzą jednak, że Krzysztof Czopek, dyrektor Departamentu Infrastruktury Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego jest człowiekiem morza i żeglarzem.

Dziś najchętniej żegluje po ciepłych akwenach na południu Europy, ale przygodę z żeglarstwem zaczynał na Kaszubach.

– Pierwszy raz wsiadłem na Omegę w Gołuniu na Jeziorze Wdzydzkim – wspomina Krzysztof Czopek. – Miałem siedem lat i byłem oczywiście pod opieką starszych osób. Ale to właśnie wtedy musiała zrodzić się moja żeglarska pasja, bo od tej pory, kiedy tylko nadarzała się okazja, z każdego kawałka kory strugałem łódkę. Wyposażałem ją w jakiś żagielek, dodawałem balast, miecz i puszczałem na wodę.

Dla chłopaka mieszkającego w gdańskim Nowym Porcie codzienny kontakt z wodą i ze statkami przechodzącymi przez kanał był czymś naturalnym. Tuż obok siedzibę miał Akademicki Klub Morski. Często tam zaglądał i patrzył na jachty.

– Niestety, tata nie znał środowiska żeglarskiego i nie chciał zapisać mnie do klubu – mówi Krzysztof Czopek. – Dlatego, już w liceum, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Byłem harcerzem, jeździłem na obozy żeglarskie do Garczyna, zdobywałem kolejne stopnie żeglarskie, aż w końcu zdecydowałem, że musimy stworzyć drużynę żeglarską. Zostałem jej drużynowym. Nie mieliśmy sprzętu, ale patronem naszej szkoły były Wojska Ochrony Pogranicza. Opiekująca się naszym ogólniakiem jednostka przekazała nam łodzie do wykorzystania na wakacje. To był wspaniały czas spędzony z drużyną pod namiotami w Górkach Zachodnich. Naszym opiekunem z ramienia jednostki był wówczas… Andrzej Mendygrał (1945-2019 – polski żeglarz i poeta, oficer PMH, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej. Dowodził m.in. „Fryderykiem Chopinem”. Autor tekstów pieśni żeglarskich, m.in. polskiej wersji „Hiszpańskich dziewczyn” – red.). Nasze drogi spotkały się jeszcze kilkakrotnie, ale to już materiał na osobne opowiadanie.

Pierwsze kroki po ukończeniu liceum i zdaniu egzaminów do Wyższej Szkoły Morskiej, Krzysztof Czopek skierował do Akademickiego Klubu Morskiego w Gdyni przy WSM. Tam, pod okiem Zbigniewa Szpetulskiego zdobywał doświadczenie żeglarskie i organizacyjne. Tam też  zrealizował się jego pierwszy rejs po Zatoce Gdańskiej. Z czasem zakotwiczył w klubie na dobre, pełnił nawet funkcję jego wicekomandora. Szkolił młodszych kolegów, brał udział w komisjach egzaminacyjnych, a równocześnie żeglował coraz częściej i coraz dalej.

– Rejsem, który zapamiętam na zawsze była przerwana wyprawa na regaty Fastnet w 1979 roku – opowiada nasz rozmówca. – Początkowo chcieliśmy wziąć udział w tym wydarzeniu,  ale spóźniliśmy się i zostało nam już tylko obserwowanie jachtów ścigających się na trasie. Nie były nam dane również imprezy towarzyszące regatom. W Kanale la Manche zastał nas pamiętny, tragiczny sztorm, który zabrał 15 żeglarzy i czterech ratowników. Wprawdzie siła sztormu w kanale była nieco słabsza od tej, która siała spustoszenie u wybrzeży Irlandii, ale i tak dostaliśmy mocno w kość. Wiedzieliśmy, że nie mamy szans w starciu z takim żywiołem. Udało się nam jednak przetrwać, bo płynęliśmy na dobrym jachcie. Był to HTC konstrukcji Kazimierza Michalskiego ze Szczecina. Dzielnie tańczył w sztormie, jak mydelniczka. Postanowiliśmy zawrócić i szukać bezpiecznego portu, manewrując między sztormującymi statkami. Dotarliśmy do Dover w nocy. W awanporcie czekała już na nas z pomocą pilotówka, a Anglicy dopytywali, czy mamy na pokładzie rannych lub chociaż poobijanych. Nie znaliśmy wtedy ogromu kataklizmu i tragicznego żniwa, jaki zebrał sztorm wśród uczestników regat.

Po studiach przyszedł czas pracy na morzu. 10 lat nie tylko pod polską banderą. Żeglarstwo musiało zejść na drugi plan. Pełnomorskie rejsy pod żaglami zastąpiły rodzinne wypady na łódkę na Mazury.

– Nie odczuwałem tej straty zbyt mocno – przyznaje Krzysztof Czopek. – Jak się człowiek kręci miesiącami na statku handlowym po Karaibach od portu do portu, to już potem do tej egzotyki nie ciągnie. Mimo przerwy w żeglowaniu nie straciłem kontaktu ze środowiskiem żeglarskim. A nawet poszerzyłem krąg znajomych, bo moje żeglarskie, niespełnione marzenia zaczęła realizować moja córka Agata. Pływała na Optimiście, później w dwuosobowej klasie Cadet. Na Cadecie zdobyła tytuł mistrzyni Polski. Poznałem dzięki niej środowisko regatowe, miedzy innymi Tomasza Chamerę, który był jej trenerem i doprowadził do mistrzowskiego tytułu. Agata miała propozycję wejścia do kadry narodowej w ówczesnej klasie olimpijskiej Europa, jednak zdecydowała, że pójdzie inną drogą. Żeglarstwo było dla niej szkołą życia, dało jej siłę i nauczyło nie poddawać się w obliczu trudności. Mnie natomiast pozostała satysfakcja, że wychowałem mistrzynię. Żartuję nawet czasem, że mam w genach mistrzostwo, bo moja córka była mistrzynią Polski.

Po dekadzie spędzonej we flocie handlowej Krzysztof Czopek podjął pracę na stałym lądzie, w branży telekomunikacyjnej. Był prekursorem pierwszych komercyjnych regat na jachtach klasy Puck w HOM-ie. Kolejne edycje organizowane przez różne firmy odbywają się do dnia dzisiejszego.

Były też inne okazje, by od czasu do czasu pożeglować. Francuska firma Orange posiadająca oddziały w ponad 20 krajach co rok organizowała duże regaty na Zatoce Biskajskiej dla swoich pracowników z poszczególnych krajów. Krzysztof Czopek kilka razy dowodził polskim teamem.

– A dziś jestem związany zawodowo z projektami dotyczącymi Pętli Żuławskiej i Zatoki Gdańskiej – mówi dyrektor UMWP. – Nie jest to wiodący zakres działalności mojego departamentu, ale wnoszę swoje żeglarskie i „morskie” kompetencje do pracy Urzędu. Z nadzieją, że jeszcze dołożę cegiełkę do rozwoju pomorskiego żeglarstwa. Mam na myśli także społeczny, środowiskowy wymiar swojej działalności. W mojej naturze tkwi pasja do działania, nie tylko dla żeglarstwa. Do dziś mam wspaniałych przyjaciół w całym środowisku. To dawni znajomi, albo regatowcy, których poznałem dzięki córce. Jestem przekonany, że żeglarstwo odcisnęło pozytywne piętno na mojej osobowości i dało mi kompetencje, które przydają się w pracy zawodowej.

Krzysztof Czopek – ur. 16.01.1956 w Gdańsku. Absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Gdyni, ukończył wydział Elektryczny na kierunku Radiokomunikacja. Manager z doświadczeniem w zarządzaniu zespołami. Podczas swojej kariery zawodowej prowadził duże projekty inwestycyjne, zarządzał infrastrukturą techniczną i telekomunikacyjną. Pasjonat działania społecznego na rzecz rozwoju sportu. Pełnił funkcję kierownika Akademickiego Klubu Morskiego. Był oficerem marynarki handlowej w Polskiej Żegludze Morskiej i w Baltic Marine. Jego drugą, obok żeglarstwa, pasją jest jeździectwo. Był zawodnikiem i pełnił funkcję prezesa Akademickiego Klubu Jeździeckiego w Gdańsku. Dziś jest przewodniczącym Rady Fundacji Sportu i Oświaty w Sopocie  Wyróżniony tytułem Ambasadora Pętli Żuławskiej za działalność na rzecz rozwoju szlaków wodnych tego obszaru.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ