< Powrót
30
grudnia 2020
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Tadeusz Lademann
2021 rok
W 2020 roku podczas Volvo Gdynia Sailing Days maseczki były niezbędne. Jak będzie w 2021 roku?

Co przyniesie żeglarstwu 2021 rok?

Wiele odwołanych regat, przesunięte Igrzyska Olimpijskie w Tokio i mniej rejsów – 2020 rok upłynął w cieniu pandemii COVID-19. Czy 2021 rok okaże się lepszy?

Choć 2020 rok rozpoczął się normalnie, a polscy żeglarze – zarówno sportowcy, jak i regatowcy z dużych łódek – startowali w imprezach na całym świecie, to już w połowie lutego rozwijająca się pandemia COVID-19 zaczęła paraliżować świat. Wiosna upłynęła na narodowej kwarantannie – członkowie żeglarskiej kadry narodowej trenowali w domach, a sezon żeglarski rozpoczął się miesiąc później niż zazwyczaj.

Mimo obostrzeń pandemicznych 2020 rok nie był stracony dla żeglarstwa. 10 czerwca wystartowały regaty Gdynia 400, które były jedną z pierwszych pełnomorskich imprez na świecie od wybuchu pandemii. Sprawnie i przed wszystkim bezpiecznie udało się zorganizować także inne imprezy – Lotos Nord Cup Gdańsk oraz Volvo Gdynia Sailing Days które zgromadziły na starcie około 1000 żeglarzy. Nie zabrakło także zmagań w Morskich Żeglarskich Mistrzostwach Polski.

2021 rok

20 jachtów ścigało się w tegorocznych Morskich Żeglarskich Mistrzostwach Polski załóg wieloosobowych.
Fot. Tadeusz Lademann

Zawirowania w treningach nie zaszkodziły też naszym sportowcom – we wrześniu Przemysław Miarczyński i Maja Dziarnowska (oboje Sopocki Klub Żeglarski) zostali wicemistrzami świata w windsurfingowej klasie Open Foil, a brązowe medale mistrzostw Europy zdobyły Agata Barwińska (MOS SSW Iława) w klasie Laser Radial i Zofia Klepacka (Legia Warszawa) w klasie RS:X. Był to efekt m.in. ciężkiej pracy Polskiego Związku Żeglarskiego, który pomógł reprezentantom w utrzymaniu formy w domu w czasie lockdownu, a później zapewnił możliwość spokojnych treningów na wodzie.

W 2021 roku dobra dyspozycja naszych sportowców będzie najważniejsza, ponieważ w dniach 23 lipca – 8 sierpnia w Tokio odbędą się przełożone Igrzyska Olimpijskie.

– Wydaje się, że jesteśmy w miarę przygotowani na różne scenariusze, a jeżeli coś nas zaskoczy, znów staniemy na głowie, żeby problem rozwiązać – tłumaczy Dominik Życki, dyrektor sportowy Polskiego Związku Żeglarskiego. – Udało nam się doprowadzić bez większych zmian wszystkie tegoroczne plany do końca, a to świadczy, że chyba nauczyliśmy się funkcjonować w tej pandemii. Chyba, bo to czynnik, którego nie mieliśmy wcześniej i do końca nie wiadomo, czy nie wyskoczy jeszcze coś, co nas może zaskoczyć. Wydaje się, że głównym przeciwnikiem przed igrzyskami są kontuzje, którym ulegli w tym roku zawodnicy. Tu na szczęście informacje są optymistyczne – Agnieszka Skrzypulec jest już całkowicie zdrowa i może trenować, do zdrowia dochodzi Piotrek Myszka. Najtrudniejsza sytuacja jest z Pawłem Kołodzińskim, który miał najpoważniejszą kontuzję. Nie wiadomo jeszcze, kiedy wróci na wodę, ale jesteśmy dobrej myśli i sądzimy, że spokojnie zdąży z Łukaszem Przybytkiem zawalczyć w końcówce eliminacji imiennych do Tokio. Na pewnie nie spodziewamy się odwołania Igrzysk Olimpijskich. Liczymy też na wejście szczepionki, choć sportowców póki co nie ma na liście grup priorytetowych, więc musimy działać przy zachowaniu wszystkich środków ostrożności.

2021 rok

Zamaskowana Aleksandra Melzacka podczas regat Grand Prix Klasy 2020, rozgrywanych w ramach Volvo Gdynia Sailing Days.
Fot. Tadeusz Lademann

Do pandemicznego reżimu treningowego i regatowego przywykli też zawodnicy.

– Trochę się zmieniło, ale myślę, że wszyscy już do tego przywykli – mówi Aleksandra Melzacka (YKP Gdynia), reprezentantka Polski w klasie 49erFX. – Dużo treningów siłowych wykonujemy w domu, a podczas zajęć z trenerem przygotowania motorycznego jesteśmy z nim we troje. Z kolei zgrupowania za granicą są dłuższe, żeby ograniczyć przeloty i nie ryzykować ewentualnej kwarantanny. Na szczęście treningi na wodzie są takie same, pływają też inni zawodnicy, więc startujemy w treningowych wyścigach i regatach. Plan na 2021 rok też wygląda typowo – na przełomie marca i kwietnia startujemy w Pucharze Księżniczki Zofii na Majorce, w kwietniu w Hyeres Olympic Week we Francji, a w połowie maja wyjedziemy trenować już do Japonii.

Optymistycznie o przyszłości myślą też organizatorzy imprez, którzy już kreślą plany na 2021 rok. Wiele wskazuje na to, że jeżeli sytuacja pandemiczna dramatycznie się nie pogorszy, przyszły sezon będzie bardziej udany od tegorocznego.

– Już ten rok pokazał, że można przeprowadzić regaty zgodnie z przepisami, bezpiecznie i sprawnie – opowiada Michał Korneszczuk, organizator Lotos Nord Cup Gdańsk. – Co prawda dynamika wydarzeń jest tak duża, że do końca nikt nie wie, co będzie, ale wszyscy są dobrej myśli. Prognozy zachorowań się poprawiają i myślę, że każdy nauczył się żyć z tą pandemią i wszyscy czują się pewniej niż wiosną zeszłego roku. Nie zmienia to faktu, że planujemy regaty w podobnym reżimie sanitarnym, do tegorocznego. A z sygnałów, które do nas docierają widać, że wszyscy chcą się ścigać i mamy nawet zgłoszenia z nowych klas, których nigdy u nas nie było. Jeśli więc nie nastąpią jakieś nieprzewidziane wydarzenia, będą to naprawdę bardzo udane regaty.

W 2020 roku – pomimo pendemii – bez przeszkód funkcjonowały kluby żeglarskie. Choć z początku roku zawieszono treningi w szkółkach, później odbywały się one już bez większych problemów. Nic nie wskazuje, żeby w 2021 roku miało być inaczej.

– Na pewno był to trudny rok, ale cieszę się, że udało się zrealizować wszystko to, co zaplanowaliśmy – tłumaczy Hanna Kajeta, komandor UKŻ Lamelka Kartuzy. – Zajęcia się odbywały już od 10 maja i z sukcesami startowaliśmy w regatach. Mieliśmy jednak mniejsze nabory zawodników, ponieważ w związku z pandemią mniejsze były też grupy szkoleniowe. W przyszłym roku nie będzie dużych zmian – planujemy starty w klasie Cadet i szkolenia w zakresie upowszechnienia żeglarstwa, które oczywiście będą dostosowane do warunków.

Wiosną trudniejszy czas przeżywały firmy czarterowe, zwłaszcza operujące poza Polską. Z drugiej strony ponieważ wielu Polaków spędziło wakacje w kraju, czartery – zwłaszcza na Mazurach – cieszyły się bardzo dużą popularnością.

– Ten rok był słaby, zwłaszcza wiosną, kiedy wszystkie rejsy, które organizowaliśmy na „Zawiszy Czarnym” musieliśmy odwołać – mówi Rafał Klepacz komendant Centrum Wychowania Morskiego ZHP. – Dzięki wsparciu tarczy PFR mogliśmy oddać uczestnikom rejsów wpłacone środki. W wakacje już żeglowaliśmy, a w drugiej połowie roku żaglowiec był w remoncie. W 2021 roku od marca planujemy pływanie i mam nadzieję, że sytuacja z zeszłego roku się nie powtórzy. Zainteresowanie rejsami jest bardzo duże i mamy pełne obłożenie.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ