< Powrót
12
lipca 2018
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
Marek Wilczek
Mini Transat
Michał Weselak podczas Wielkiej Żeglarskiej Bitwy o Gotland.

Polak chce popłynąć w regatach Mini Transat 2019

Rejs i regaty kwalifikacyjne, kursy i egzamin, a na końcu wielki wyścig – to wszystko czeka Michała Weselaka, który w listopadzie 2019 roku zamierza wystartować w transatlantyckich regatach samotników Mini Transat.

Michał Weselak, gdański żeglarz i instruktor, rozpoczyna przygotowania do Mini Transat. Udział w tych samotnych, transatlantyckich regatach będzie kolejnym etapem jego dotychczasowej kariery żeglarskiej.

– Kilka lat temu zastanawiałem się, jaka klasa pozwoli mi na największy i najszybszy rozwój w żeglarstwie – wspomina Michał Weselak. – W pierwszej kolejności przyszły mi na myśl IMOCA – Open 60, Class 40, Figaro, czyli typowo regatowe jednostki dla samotników lub załóg dwuosobowych. Nie ma ich jednak w Polsce i przede wszystkim są dla mnie nieosiągalne finansowo. Dlatego mój wybór padł na Mini 650. Po przepłynięciu ponad 3000 Mm zaprzyjaźniłem się z klasą na tyle, by myśleć o wisience na torcie, czyli Mini Transat.

Żeglarz ma w swoim żeglarskim CV starty w najważniejszych polskich regatach morskich, m.in. w Regatach Samotników – Memoriale Leonida Teligi, Żeglarskim Pucharze Trójmiasta, Wielkiej Żeglarskiej Bitwie o Gotland i w SailBook Cup. Regaty na Atlantyku będą dla niego nowością.

– Żeglowałem po przedprożu oceanu, po Morzu Północnym od Holandii przez Norwegię i Szetlandy, co było cennym doświadczeniem – opowiada Michał Weselak. – Podczas regat klasowych oraz w samym Mini Transat pływamy po znacznie przyjaźniejszych i cieplejszych wodach, co na Mini ma ogromne znaczenie, z dłuższą falą i mniejszym ruchem statków. Warunki na oceanie nie będą więc dla mnie niewiadomą, choć nie ukrywam, że chcę je lepiej poznać.

Michał Weselak nie będzie pierwszym Polakiem w Mini Transat – wcześniej w tych regatach startowali Kazimierz „Kuba” Jaworski, Jarosław Kaczorowski i Radosław Kowalczyk. Dwóch ostatnich wspiera gdańszczanina w jego planach.

– Radek jest mentorem i kolegą, który wprowadzał mnie do klasy Mini, a Jarek to świetny dydaktyk regatowy – tłumaczy żeglarz. – Bardzo ich cenię i mogę powiedzieć, że to wymarzony Dream Team.

Mini Transat

Radosław Kowalczyk na jachcie Mini 650 podczas Mini Transat 2015.

Choć do samotnych transatlantyckich regat na zaledwie 6,5-metrowych jachtach Mini zostało jeszcze 1,5 roku, pracy jest dużo. Żeby wystartować w tej imprezie gdański żeglarz musi przepłynąć 1000 Mm w rejsie kwalifikacyjnym, wziąć udział w regatach o łącznej długości minimum 1000 Mm, odbyć kursy bezpieczeństwa i zdać z egzamin nawigacyjny.

– Moje życie na przestrzeni najbliższych  dwóch lat będzie podporządkowane startowi w Mini Transat 2019 – mówi Michał Weselak. – Jeszcze w tym roku planuję wyjazd do Barcelony, gdzie znajduje się „Base Mini”, czyli port, w którym stacjonuje zimą dużo żeglarzy pływających na Mini. Będę tam trenował, uczył się, pracował i żył. Świetną okazją do sprawdzenia się będzie udział w regatach Mare Nostrom oraz Mini Barcelona. 2019 rok rozpocznę z przytupem całą serią regat – Mini Golfe, Pornichet Select, Mini en Mai, Mini Fastnet i Transgascone. Potem czeka mnie jeszcze kilka lokalnych rozgrywek, a później oczekiwany Mini Transat. Nie jest to droga łatwa, prosta ani krótka.

Mini Transat rozpoczną się w listopadzie 2019 roku. W poprzedniej edycji wystartowało 81 jachtów, w tej nie powinno ich być mniej. Co będzie sukcesem dla Michała Weselaka?

– Może to trochę naiwne, ale już samo stanięcie na linii startu będzie dla mnie ogromną nobilitacją – mówi żeglarz. – Nie powiem, że jadę po zwycięstwo, choć na pewno mam odpowiednie doświadczenie i umiejętności, by nawiązać rywalizację. Posiadam jacht najnowszej generacji, który umożliwi mi piekielnie szybkie i sprawne żeglowanie, a wspierają mnie najlepsi żeglarze regatowi.

Przygotowania do Mini Transat niebawem będzie można śledzić na stronie Michała Weselaka.

Michał Weselak, ur. w 1987 roku gdański żeglarz, mierniczy jachtów ORC i instruktor. Jest absolwentem gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu. Pracuje w firmie Vector Sails s.c. jako specjalista obsługi klienta i żaglowni. Ma na swoim koncie przepłyniętych ponad 10 000 Mm po Bałtyku, Adriatyku i Morzu Północnym oraz starty w najważniejszych polskich regatach morskich.

Mini Transat to transatlantyckie regaty samotników na 6,5 metrowych jachtach. Ich trasa biegnie pomiędzy Francją a Karaibami, z przystankiem na Maderze lub Wyspach Kanaryjskich. Pierwsza edycja została przeprowadzona w 1977 roku, a kolejne organizowane są co dwa lata. W 1977 roku wystartował w nich Kazimierz „Kuba” Jaworski (drugie miejsce), w 2007 roku Jarosław Kaczorowski (dziewiętnaste miejsce), a w 2011 i 2015 roku Radosław Kowalczyk (w pierwszych regatach dwudzieste szóste miejsce w klasie Proto, drugich nie ukończył – jacht uległ zniszczeniu po zderzeniu z niezidentyfikowanym obiektem).

PODZIEL SIĘ OPINIĄ