Schleswig-Holstein w Gdańsku: kurtuazja, która skończyła się ostrzałem Westerplatte
Niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” wszedł do gdańskiego portu rankiem w piątek 25 sierpnia 1939 roku, oficjalnie z wizytą kurtuazyjną: załoga miała uczcić marynarzy krążownika „Magdeburg”, zatopionego 26 sierpnia 1914 roku i pochowanych na gdańskim cmentarzu. W ładowniach okrętu leżało już 225 żołnierzy morskiej kompanii szturmowej, a zapowiedziany wcześniej i uzgodniony z Polską krążownik „Königsberg” podmieniono dwa dni przed wejściem, nie informując o tym polskiego MSZ. Sześć dni później ten sam okręt otworzył ogień do Westerplatte.
Niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje polską placówkę (Wojskową Składnicę Tranzytową) na Westerplatte w Gdańsku · fot. z zasobu IPN
Niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje polską placówkę (Wojskową Składnicę Tranzytową) na Westerplatte w Gdańsku · fot. z zasobu IPN
Niemiecki pancernik szkolny „Schleswig-Holstein” ostrzeliwuje polską placówkę (Wojskową Składnicę Tranzytową) na Westerplatte w Gdańsku · fot. z zasobu IPNFormuła „wizyta kurtuazyjna” brzmi jak uprzejmość bez znaczenia. W praktyce morskiej jest to procedura z twardymi konsekwencjami, a sierpień 1939 roku pokazał, jak łatwo ją obrócić przeciwko gospodarzowi portu.
Kurtuazja, czyli co dokładnie
Wizyta kurtuazyjna okrętu wojennego w obcym porcie nie jest zawinięciem z marszu. Jednostkę awizuje się z góry, imiennie, a państwo portu musi się na nią zgodzić. Potem uruchamia się protokół: dowódca składa wizyty władzom miejsca, te odwiedzają go na pokładzie, wymienia się honory i salut. Cały ten rytuał ma jedno przesłanie: przypływam bez wrogich zamiarów. O tym, jak głęboko takie zwyczaje wrosły w kulturę morską, pisaliśmy w tekście o ceremoniale morskim i etykiecie jachtowej.
Dzisiejsza wersja tego samego obyczaju wygląda pokojowo i tak jest odbierana. Gdy w październiku 2015 roku do Gdyni po raz pierwszy weszły okręty marynarki wojennej Chin, zespół powitała na morzu polska korweta ORP „Kaszub” i w jej asyście wprowadziła do portu, a pokłady niszczyciela „Jinan”, fregaty „Yiyang” i okrętu zaopatrzeniowego „Qiandaohu” udostępniono mieszkańcom do zwiedzania. To jest kurtuazja, jaką znamy: eskorta, cumowanie przy nabrzeżu, kolejka na trapie.
Reklama · Czytelnia morskaTwoja reklama tutajReklama i współpraca →Podmieniony okręt
W maju 1939 roku Berlin awizował Wolnemu Miastu Gdańsk wizytę lekkiego krążownika „Königsberg”. Ta jednostka została z Polską uzgodniona. Przed południem 23 sierpnia władze gdańskie dowiedziały się, że w jej miejsce przypłynie okręt liniowy „Schleswig-Holstein”. Polskiego MSZ o zamianie nie powiadomiono, a jej motyw był czysto wojskowy: pancernik miał artylerię kalibru 280 mm, zdolną razić cele aż po Półwysep Helski.
Sam okręt wyszedł z Kilonii 18 sierpnia, zabierając na pokład ogromne zapasy amunicji artyleryjskiej. Nocą 24 sierpnia transportowce przewiozły na niego 225 żołnierzy morskiej kompanii szturmowej (Marine-Stoßkompanie), których ukryto w ładowniach. Nazajutrz rano jednostka weszła do gdańskiego portu i stanęła w rejonie Nowego Portu, niemal na wprost Westerplatte.
Reklama · Czytelnia morskaPromuj swoją markęSprawdź ofertę →Weteran z 1906 roku w roli konia trojańskiego
„Schleswig-Holstein” był w 1939 roku okrętem szkolnym, ostatnim z pięciu pancerników typu Deutschland. Trzydziestoletnia konstrukcja nie robiła wrażenia na tle nowych jednostek Kriegsmarine, ale do zadania, jakie mu wyznaczono, wystarczała z nadmiarem.
| Parametr | Dane |
|---|---|
| Stocznia i budowa | Germaniawerft w Kilonii, stępka 18 sierpnia 1905, wodowanie 17 grudnia 1906, służba od 1908 |
| Wymiary | 127,6 m długości, 22,2 m szerokości, ok. 8,2 m zanurzenia |
| Wyporność | ok. 12 100 t standardowa, do ok. 14 900 t pełna |
| Prędkość maksymalna | ok. 18-19 węzłów |
| Załoga | ok. 740-800 ludzi |
| Artyleria główna | 4 działa kalibru 280 mm w dwóch dwudziałowych wieżach |
| Dowódca | kmdr Gustav Kleikamp, od 1 lipca 1939 |
Do tego dochodziła artyleria średnia w kazamatach burtowych, działa kalibru 88 mm i sześć podwodnych wyrzutni torped. Liczby w źródłach nieco się różnią, zgodne są natomiast co do czterech dwudziestoośmiocentymetrowych dział, które 1 września zdecydowały o przebiegu walki na Westerplatte.
Reklama · Czytelnia morskaArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →Protokół wypełniony do końca
Na nabrzeżu okręt witały tłumy gdańszczan, a na spichrzach zawieszono transparent „Willkommen”. Dalej ruszył protokół przyjmowania obcych okrętów wojennych w Wolnym Mieście: komandor Kleikamp złożył wizyty wysokiemu komisarzowi Ligi Narodów Carlowi Burckhardtowi, prezydentowi Senatu oraz komisarzowi generalnemu Rzeczypospolitej Marianowi Chodackiemu, a ci odwiedzili go potem na pokładzie. Formalnie nie brakowało niczego.
Poza wymiarem kurtuazyjnym wizyta miała cel propagandowy i psychologiczny: pokazać niemieckojęzycznej ludności Pomorza siłę III Rzeszy i jej morskie zbrojenia. Żadne ze sprawdzonych przez nas źródeł nie wspomina, by pokłady pancernika udostępniono zwiedzającym, choć akurat to bywa najbardziej widowiskową częścią takich wizyt. Ceremoniał zatrzymał się na poziomie dyplomatycznym.
Reklama · Czytelnia morskaWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →Pilot, który powiedział nie
Najmocniejszy polski ślad tej wizyty nie zapisał się w depeszach, lecz w porcie. Tadeusz Ziółkowski, kapitan żeglugi wielkiej, pierwszy komendant żaglowca szkolnego „Lwów” i komandor Polskiego Klubu Morskiego, pracował wtedy w podległej Polsce Radzie Portu i Dróg Wodnych w Wolnym Mieście Gdańsku. 25 sierpnia 1939 roku odmówił wprowadzenia „Schleswiga-Holsteina” do gdańskiego portu, za co policja zatrzymała go na kilka godzin. Rankiem 1 września aresztowano go ponownie, przewieziono do obozu dla Polaków w Nowym Porcie, potem do Stutthofu. Został rozstrzelany 22 marca 1940 roku. Jego sylwetkę opisaliśmy w cyklu Żeglarze niepodległości.
Sześć dni pokoju
Atak planowano pierwotnie na 26 sierpnia. Hitler go wstrzymał, gdy dotarły do niego wiadomości o polsko-brytyjskim porozumieniu wojskowym i o tym, że Włochy nie są gotowe. Gdańsk dostał kilka dni zwłoki. 1 września o 4.30 pancernik odszedł od pomostu i skierował się w kolano kanału portowego zwane Zakrętem Pięciu Gwizdków, a o 4.45 otworzył ogień do Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte.
Późniejsza służba okrętu była krótka: 18 września ostrzeliwał Oksywie i Obłuże, 23 września dostał trafienie od baterii helskiej. W grudniu 1944 roku zatonął po brytyjskim bombardowaniu, w 1946 podnieśli go Sowieci i odholowali do Tallinna, gdzie po 1955 roku ostatecznie zatopiono go u estońskich wybrzeży.
Pamięć o obrońcach składnicy żeglarze podtrzymują do dziś. Od blisko pół wieku Yacht Klub Północny rozgrywa na Zatoce Gdańskiej Regaty o Puchar Obrońców Westerplatte, zwykle na przełomie sierpnia i września. Więcej opowieści o jednostkach, które zapisały się w dziejach żeglugi, znajdziesz w naszej czytelni morskiej.























