TransAtlantyk 2016 – Kolejny skipper rezygnuje
Jacht „Sam One” zostaje w Maroku, a „Meluzyna” na Wyspach Kanaryjskich. Rafał Moszczyński na „Wojowniku” minął Wyspy Zielonego Przylądka, do drugiego etapu regat TransAtlantyk 2016 szykuje się Szymon …
Jacht „Sam One” zostaje w Maroku, a „Meluzyna” na Wyspach Kanaryjskich. Rafał Moszczyński na „Wojowniku” minął Wyspy Zielonego Przylądka, do drugiego etapu regat TransAtlantyk 2016 szykuje się Szymon Ruban na „Igusie”.
„Niestety… W związku z poważnymi uszkodzeniami, brakiem możliwości dotarcia do łódki, a także kosztami ściągnięcia do portu przekraczającymi koszt budowy Setki, jacht Sam One zostanie prawdopodobnie w Maroku na zawsze…” – taką informację umieścił w środę 7 grudnia na Facebooku Przemysław Wosiński, który pod koniec listopada przerwał pierwszy etap regat z Portugalii na Teneryfę. Powodem rezygnacji z dalszego udziału w regatach był pożar na jachcie i jego utrata podczas drogi do portu Kenitra w Maroku. Teraz okazało się, że próba odzyskania jachtu się nie powiedzie.
Reklama · RegatyReklama przy relacjach z regatReklama i współpraca →Z kolei przyczyną wycofania się skippera „Meluzyny”, Pawła Plichty, z drugiego etapu regat było uszkodzenie łodzi. Oto, co żeglarz napisał w środę o przyczynach rezygnacji na swoim blogu: „Koniec marzeń o oceanie. Ciężko to napisać, ale w końcu podjąłem chyba najtrudniejszą decyzję podczas ostatnich kilku lat. Nie wezmę udziału w drugim etapie regat. Dlaczego? Straciłem zaufanie do jachtu. Jak Szymon zdążył napisać (na swoim blogu – red.), wychodząc z Marina Rubicon obsługa puściła mnie zbyt wcześnie. Holowali mnie płynąc wstecz i w główkach portu j fala zaczęła zalewać RIBa obsługi. Łącząc wszystko z małym zamieszaniem i brakiem postawionych żagli fala rzuciła mnie na falochron, w który przydzwoniłem i dziobem, i kilem. Dziób został lekko stłuczony i pozbawiony farby, jednak uderzenie kilem spowodowało rozwarstwienie się dębowego dennika z sosnową wręgą. Niby 2-3 mm ale coś trzeszczy coś skrzeczy. Próbowałem ściągnąć to ściskami jednak nic nie pomogło. Łódka na razie zostanie na Kanarach.”
Paweł jest już w Polsce. W rozmowie z Żeglarski.info żeglarz mówił nie tylko o powodach rezygnacji z kontynuowania zmagań na Atlantyku.
Reklama · RegatyPromuj swoją markęSprawdź ofertę →– Strach płynąć na łódce, do której nie ma się pełnego zaufania – mówił skipper „Meluzyny”. – Nie udało mi się do końca ustalić, co było przyczyną awarii. Podejrzewam, że kiedy stanąłem mocniej na kilu, dno odkształciło się na chwilę wyciągając śruby. Wolałem nie ryzykować. Intuicja żeglarska podpowiedziała mi, że lepiej odpuścić. Na razie łódka została na Kanarach pod opieką moich znajomych. Mam nadzieję, że w ciągu roku uda mi się doprowadzić ją do poprzedniego stanu. Nie wiem jeszcze, czy ponownie podejmę próbę pokonania trasy z Wysp Kanaryjskich na Martynikę na Setce. Na razie o tym nie myślałem, muszę zająć się swoimi bieżącymi sprawami i między innymi nadrobić zaległości wobec rodziny. Z drugiej strony, koledzy już przecierają szlak i jestem przekonany, że niebawem zacznie się w Polsce boom na klasę Setka. Jest wiele regat, w których możemy uczestniczyć, warto pomyśleć o wyjściu poza obszar Bałtyku.
Do drugiego etapu wystartuje zatem tylko „Igus”.
Reklama · RegatyArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →– Zamierzam wyruszyć w rejs 10 grudnia – zadeklarował Szymon Ruban. – Czekam jeszcze na elementy samosteru, które najdalej w piątek odbiorę, zainstaluję i będę gotów do drogi.
W drodze, od 26 listopada, jest Rafał Moszczyński, płynący na „Wojowniku”. Samotnik minął właśnie Wyspy Zielonego Przylądka i teraz kieruje się już bezpośrednio na Martynikę. Ma do pokonania ok. 2000 mil morskich.











