< Powrót
3
sierpnia 2015
Tekst:
Milka Jung
Zdjęcie:
Christophe Breschi
Radek Kowalczyk na jachcie „Calbud 894”.

Transgascogne 650: Radek Kowalczyk wystartuje w Mini Transat

15 regaty Transgascogne zakończone. Pierwsze miejsce zajął jeden z dwóch faworytów – Axel Trehin (716  Aleph Racing). Kowalczyk ukończył ósmy w kategorii Proto Solo, kwalifikując się tym samym do Mini Transat.

Dziś nad ranem o godzinie 3.51 Radek Kowalczyk („Calbud 894”) dopłynął do mety drugiego i ostatniego etapu regat Transgascogne, 2 godziny i 9 minut po zwycięzcy. Polak przez kilka pierwszych godzin po starcie utrzymywał się na drugim miejscu, ale jak sam przyznaje, w pewnym momencie za bardzo zaryzykował, co kosztowało go utratę kilku miejsc. Utrzymywał jednak cały czas kontakt z czołówką, pomimo niewielkich problemów technicznych.

Bardzo dobre wyniki zanotowały jachty Ofcet650, po raz pierwszy ścigające się w kategorii seryjnej. Zarówno pierwszy, jak i drugi etap w kategorii Serie wygrał Ian Lipiński, zostając faworytem w swojej klasie zbliżających się regat Mini Transat. Zdarzało się wcześniej, że klasyfikacja Transgascogne 650 oraz późniejsza klasyfikacja Mini Transat były do siebie bardzo podobne.

– Jestem bardzo zadowolony z tego wyścigu – komentował Kowalczyk swój udział w Transgascogne dziś rano. – Mam oczywiście niedosyt, a jak dopłynąłem do mety, to byłem wkurzony. Dopiero, jak obejrzałem zapis trackingu, uśmiechnąłem się. Możliwości jachtu przy silnym wietrze są naprawdę ogromne, płynie jak torpeda.

– Wystartowałem bardzo dobrze, płynąłem bardzo szybko, widziałem rywali za rufą – opowiadał o swoich wrażeniach z trasy. – To wspaniałe wrażenie, człowiek w takich momentach dostaje skrzydeł  – Miałem jednak drobny problem techniczny z grotem, musiałem na chwilę się zatrzymać i odpuścić. Chłopaki zaczęli mnie wyprzedzać, więc potem chciałem ich dogonić jak najszybciej. Wiedziałem, że ryzykuję, ale zdecydowałem się postawić Code Zero (duży żagiel przedni – red.) wcześniej niż zaplanowałem, przy wietrze powyżej 25 węzłów. Liczyłem na to, że jeżeli wiatr będzie dla niego za silny, to go szybko zwinę.

Ten plan się jednak nie powiódł, roler uległ awarii, a usunięcie usterek i podjęcie dalszej żeglugi zajęło polskiemu żeglarzowi ponad godzinę. Mijający Radka zawodnicy upewniali się, że na pokładzie „Calbud 894” wszystko w porządku, a sytuacja jest pod kontrolą.

– Bardzo jestem im wdzięczny, to było naprawdę budujące – komentował Kowalczyk. – Sytuacja nie była niebezpieczna, ale wiem, że gdybym potrzebował pomocy, na pewno bym ją otrzymał.

Polak nie zdołał odrobić straty, ale nie żałuje zdobytego sporym kosztem doświadczenia.

– Było dobrze, jest nad czym pracować, ale widać progres, z czego się bardzo cieszę – ocenia swój start. – Oczywiście bardziej cieszyłbym się z miejsca bliżej podium, tym bardziej, że wiem, że było w zasięgu.

Jest zadowolony również ze swoich decyzji taktycznych: – Mimo braku czasu na przygotowanie nawigacyjne (ze względu na naprawę spinakerbomu – red.), trasę popłynąłem optymalnie, z czego również jestem zadowolony. Za wcześnie stawiałem ten żagiel – ale ryzyko jest wpisane w sport. Lepiej, że takie rzeczy zdarzają się na kwalifikacjach niż w czasie Mini Transat.

Część zawodników wciąż jeszcze znajduje się na trasie regat. Oficjalne zakończenie Transgascogne 650 odbędzie się w środę, 5 sierpnia. Potem Radek Kowalczyk wraz z jachtem wraca do Polski i rozpoczyna przygotowania do startu w Mini Transat.

Klasyfikacja generalna – całość klasyfikacji dostępna będzie po zamknięciu mety przez komisję regatową pod linkiem http://transgascogne.geovoile.com/2015/ (General).

Pierwsza trójka w kategorii Proto Solo: Axel Trehin (716 Aleph Racing) – Frédéric Denis (Mini 800), Clément Bouyssou (802 Le Bon Agent).

Pierwsza trójka w kategorii Proto Serie: Ian Lipinski (866 Etreprise(s) Innovante(s) – Julien Pulvé (880 Novintiss), Tanguy le Turquais (835 Terreal)

Co myślisz o tym artykule?
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ