Transgascogne: wyścig jachtów Mini 650 przez Zatokę Biskajską
Dzisiaj, 28 lipca po godzinie 16 komisja regatowa podała ostateczną datę startu regat Transgascogne – wyścigu jachtów Mini 650 przez Zatokę Biskajską. Start, zaplanowany na minioną niedzielę, był już przekładany dwa razy z powodu zbyt silnego dla jachtów Mini wiatru.
– Startujemy jutro o 7.30 rano – potwierdza przez telefon Radek Kowalczyk, jedyny polski żeglarz startujący w tych regatach. – Takie długie czekanie nie jest dobre, bo ile czasu można być na przedstartowej adrenalinie. Ale są plusy – jestem wyspany i wypoczęty, jacht przygotowany, znamy prognozę, znamy trasę – no i w końcu jedziemy!
Jutro, w środę 29 lipca o szóstej rano 47 jachtów klasy Mini wypłynie wreszcie z portu, aby o 7.30 po sygnale startowym wyruszyć w wyścigu z Francji do Hiszpanii. Na początku będzie towarzyszył im północny wiatr o prędkości 15-20 węzłów, słabnący, umożliwiający żeglugę pełnym kursem prosto do celu. Trasa pierwszego etapu liczy 250 mil, a pierwsi zawodnicy powinni pojawić się na mecie po około półtorej doby żeglugi.
Tymczasem w porcie startu trwają ostatnie przygotowania – niektórzy majstrują przy łódkach (wiadomo, na jachcie zawsze jest coś do zrobienia), inni po raz kolejny analizują pogodę, inni odpoczywają.
– Jacht jest dobrze przygotowany, oczywiście można by popracować nad trymem, nad tym pracować można zawsze – mówi Radek pytany o swoje przygotowanie do wyścigu. – Ja na pewno będę ostrożny i postaram się nie popełniać błędów. Nie znam jeszcze łódki na tyle, żeby poruszać się po niej po omacku, pływałem na niej w sumie osiem dni. Ale mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
Popłynie w kategorii Proto na nowym, zwodowanym na początku czerwca jachcie, który powstał z najnowocześniejszych materiałów w polskiej stoczni, według projektu Francuza Étienne’a Bertranda.
Na tej jednostce ścigał się do tej pory tylko raz, w czerwcowych regatach Mini Fastnet, razem z projektantem łódki. Startowało 47 jachtów, do mety dopłynęło 40, polsko-francuska załoga zajęła 19 miejsce.
Transgascogne to ostatnia w tym sezonie szansa na zdobycie kwalifikacji do regat Mini Transat, najważniejszych regat klasy Mini. Radek Kowalczyk ma już za sobą jeden udział w tym bardzo trudnym wyścigu, w tym roku chce wystartować ponownie.
20 edycja regat Mini Transat
Start: 19 września 2015, trasa: 4030 Mm z z francuskiego portu Douarnenez, z przystankiem na Lanzarote (W. Kanaryjskie), do Pointe-à-Pitre na Gwadelupie.
Te wyjątkowe regaty rozgrywane są na jachtach o długości 6,5 metra, gdzie miejsca w kabinie jest tyle, co pod stołem. Żeglarze płyną samotnie przez ok. 40 dni i nie mogą korzystać z żadnego wsparcia z lądu ani z komputerów nawigacyjnych. Radek Kowalczyk to trzeci Polak w historii, który ukończył ten arcytrudny wyścig i pierwszy, który chce w nim wystartować jeszcze raz.
Jachty klasy Mini to jednostki przeznaczone do szybkiego żeglowania regatowego. Łupinki o długości zaledwie 6,50 m zapewniają zerowy komfort, wysoki poziom adrenaliny oraz możliwość rywalizacji w jednej z najciekawszych klas na świecie, będącej przepustką do kariery oceanicznej.
Mini ścigają się w dwóch kategoriach, seryjnej (Seria) i prototypowych (Proto). Te ostatnie to prawdziwe cuda techniki i poligon, gdzie testowane są pionierskie materiały i rozwiązania techniczne. Wchodzą one potem do szerszego użytku w „dużych” oceanicznych klasach regatowych (np. IMOCA Open 60, Class 40).
CALBUD 894 to jacht budowany w technologii przekładkowej na bazie laminatu epoksydowo-węglowego. Posiada wychylny kil z balastem, asymetryczne miecze, dwa stery, długi bom genakera i 130 m2 żagli. W połączeniu z ekstremalnie niską wagą tworzy szybką jednostkę ślizgową.


