< Powrót
23
lipca 2021
Tekst:
Jędrzej Szerle
Zdjęcie:
arch. Ryszarda Piątka
Ryszard Piątek

Znani i nieznani: Ryszard Piątek

Należy do Polsko-Kanadyjskiego Jacht Klubu Biały Żagiel, bierze udział w zlotach Wagner Sailing Rally i uwielbia żeglować po Karaibach. Polonijny żeglarz Ryszard Piątek ma też wyjątkowy plan – popłynąć śladami Odyseusza.

Ryszard Piątek przygodę z żeglarstwem rozpoczął w klubie żeglarskim Ligi Obrony Kraju w rodzinnym Sandomierzu.

– Pływaliśmy na Omegach po Wiśle, pomiędzy tamami i łachami – wspomina. – Była to świetna szkoła żeglarstwa, bo było bardzo trudno. To doświadczenie przydało mi się kilka lat temu, kiedy wystartowałem na Wiśle w Toruniu w Letnich Igrzyskach Polonijnych.

Jako nastolatek zrobił patent żeglarski i zaczął wyjeżdżać na Mazury. Po rozpoczęciu studiów na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pracował w czasie wakacji w biurze podróży Almatur – był sternikiem w mazurskich rejsach z turystami z Węgier i Szwecji. W tym czasie wstąpił też do Krakowskiego Yacht Clubu, a wkrótce po raz pierwszy wypłynął na Bałtyk.

– Moje żeglarstwo morskie rozpoczęło się bardzo dramatycznie i dzięki temu jestem zawsze przygotowany na najgorsze – opowiada Ryszard Piątek. – W 1983 roku wypłynęliśmy na jachcie „Jagiellonia” w rejs po Bałtyku. Wracając z okolic Bornholmu do Gdyni wpadliśmy w duży sztorm. Ledwo udało nam się uciec. Płynący w pobliżu jacht „Polaris” zatonął i pomimo akcji ratowniczej zginęła jedna osoba. Informacja o tym pojawiła się w telewizyjnych Wiadomościach, ale nie podano, o jakim jachcie mowa – i bliscy obawiali się, że może to być nasza „Jagiellonia”. Kiedy wróciłem do Krakowa moja dziewczyna i ojciec patrzyli na mnie, jakbym zmartwychwstał. Musiałem obiecać, że więcej nie będę pływał. Słowo złamałem po wielu latach.

Po zakończeniu studiów Ryszard Piątek wyjechał z Polski na stypendium na Zachód. Początkowo pracował w Paryżu, Rzymie, a następnie trafił do Stanów Zjednoczonych i Kanady, gdzie ostatecznie osiadł. Podjął tam pracę jako projektant oraz filmowiec. Na uprawianie żeglarstwa nie miał czasu. Sytuacja zmieniła się sześć lat temu, kiedy kolega zaprosił go na spotkanie do Polsko-Kanadyjskiego Jacht Klubu Biały Żagiel. Szybko do niego wstąpił, a niedługo później został wybrany do Zarządu. Reprezentował także klub jako delegat w Polskim Związku Żeglarskim.

– Okazało się, że jest tam mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy robią niewiarygodne rzeczy – nie tylko pływają, ale też objeżdżają świat na motocyklu lub wspinają po górach – mówi Ryszard Piątek. – Klub nie ma profilu sportowego, ale raczej podróżniczo-przygodowy. Jest świetnym miejscem, żeby różne zwariowane pasje rozwijać. Na dodatek kiedy tam wstąpiłem, szybko załapałem się na rejs po Karaibach w ramach zlotu Wagner Sailing Rally. Złapałem bakcyla i wróciłem do żeglarstwa.

Ryszard Piątek od tego czasu żegluje regularnie, m.in. na Bermudy i Karaiby, Amerykańskie i Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Portoryko, Dominikanę, Kubę. Pływa również wzdłuż wybrzeży Nowej Szkocji, gdzie przez trzy lata mieszkał. Dużo czasu spędza także na Georgian Bay, czyli na zatoce na jeziorze Huron – jednym z Wielkich Jezior Ameryki Północnej.

– To takie małe morze w środku lądu i najpiękniejsza zatoka na Wielkich Jeziorach – mówi. – Jest tam 30 000 skalistych wysp, cudowne wybrzeża. Pływa tam sporo polskich jachtów.

Ryszard Piątek

Ryszard Piątek z polonijną załogą na jachcie „Fazisi”.
Fot. arch. Ryszarda Piątka

Kilka karaibskich rejsów Ryszard Piątek odbył na regatowym jachcie „Fazisi” – zbudowanym przez Rosjan na regaty Whitbread Round the World Race 1989/1990. Wiele razy był też w słynnym Trójkącie Bermudzkim.

– Tam się dzieją dziwne rzeczy z powietrzem, czego sam doświadczyłem – opowiada żeglarz. – Podczas mojej ulubionej nocnej wachty patrzymy z kolegą w niebo i widzimy kilka migających czerwonych i zielonych świateł. Były bardzo blisko nas – wydawały się oddalone dosłownie o kilkaset metrów. Pomyśleliśmy, że są to może jakieś manewry wojskowe albo akcja ratownicza z użyciem helikopterów. Na pokład przyszło kilku innych naszych towarzyszy i wspólnie z zapartym tchem oglądaliśmy te światła. Okazało się później, że było to złudzenie optyczne, a źródłem światła były gwiazdy, których światło załamywało się w atmosferze.

Polsko-kanadyjski żeglarz regularnie bierze udział w organizacji i uczestniczy w zlotach Wagner Sailing Rally, jednej z najważniejszych polonijnych imprez dla żeglarzy. Na czym polega jej wyjątkowość?

– Władysław Wagner, który po wojnie osiadł na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, był niewiarygodnie interesującą postacią i czujemy się odpowiedzialni, żeby jego dorobek kultywować – tłumaczy Piątek. – Podczas zlotów spotykają się ludzie z całego świata i panuje wspaniała atmosfera. Ponadto to cudowny pretekst, żeby popłynąć w jedno z najpiękniejszych żeglarskich miejsc na świecie – na Karaiby.

Obecnie Ryszard Piątek jest zaangażowany w działalność designerską i filmową na terenie Stanów Zjednoczonych. Tworzy też indywidualne projekty, m.in. wnętrz, detali architektonicznych i elewacji budynków. I oczywiście ma kolejne żeglarskie plany.

– Na pewno będę chciał popływać po Wielkich Jeziorach Amerykańskich, jestem już umówiony z przyjaciółmi – opowiada. – Popływam też po Karaibach i Antylach. Ale wielkich rejsów na razie nie planuję. Marzyłoby mi się jednak, żeby kiedyś przebyć trasę Odyseusza, jachtem od Troi do Itaki. Jestem zafascynowany antykiem i kocham starożytność – to w końcu kolebka naszej cywilizacji.

Ryszard Piątek, ur. 1958 r. w Sandomierzu. Absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, oraz wydziału filmowego Ontario Collage of Art and Design, a z zawodu projektant. Żegluje od dziecka – najpierw w klubie żeglarskim LOK w Sandomierzu, następnie w Krakowskim Yacht Clubie oraz Polsko-Kanadyjskim Jacht Klubie Biały Żagiel w Toronto. Posiada patent jachtowego sternika morskiego.

PODZIEL SIĘ OPINIĄ