< Powrót
15
marca 2022
Tekst:
Barbara i Tomasz Sontowscy
Zdjęcie:
Jerzy Petke
Klubu Morskiego
Załoga w rejsie po Bałtyku w 1949 r.

100 lat Polskiego Klubu Morskiego: Dobre złego początki

W 1922 roku w Gdańsku narodził się polski jachting. Z okazji stulecia tego wydarzenia publikujemy cykl artykułów o historii Polskiego Klubu Morskiego, napisanych przez Barbarę i Tomasza Sontowskich.

Czytaj także: Korzenie gdańskiego klubuPierwsze lata PKMWielki sukces „Korsarza”, Odbudowa ze zgliszczy

Szkolenie i pływanie

W 1947 r. pracy przy jachtach było co niemiara. Nie zapomniano jednak o szkoleniu nowych żeglarzy. W klubie od 2 do 30 marca przeprowadzono wspólnie z Akademickim Związkiem Morskim kurs teoretyczny na stopień żeglarza morskiego, zakończony wycieczką do Stoczni Północnej (ówczesnej Stoczni nr 3) i egzaminem, do którego przystąpiło 180 słuchaczy. W pierwszym terminie zdało go 49 żeglarzy. Kurs praktyczny odbył się między 24 a 27  maja i wzięło w nim udział 34 kursantów. Pływano po zatoce na jachtach „Pirat” i „Maryla”. Uczono się także robót bosmańskich.

W lipcu i sierpniu 1947 r. zorganizowano trzy szkoleniowe rejsy na jachcie „Pirat”. Pierwszy odbył się w terminie 6-18 lipca 1947 roku, a żeglarze popłynęli pod dowództwem Tadeusza Prechitki do Visby, Borgholmu i Kalmaru, łącznie pokonując 539 Mm. Załogę stanowili Bolesław Reyman, Leszek Tomaszewski, Marian Głaz, Tadeusz Zwoliński i Genowefa Dajewska. Drugi rejs również prowadził Prechitko, a popłynął z Bogusławem Sojeckim, Kazimierzem Gundermannem, Janem Wawronowiczem, Cecylią Reymanówną, Ewą Prechitko i Anielą Tomaszewską. Żeglowano od 21 lipca do 10 sierpnia 1947 r. i przebyto 853 Mm.

W trzecim rejsie na jachcie „Pirat”, o długości 680 Mm, żeglarze odwiedzili Rönne, Ystad, Malmö, Kopenhagę i Nexø. Poprowadził go Alfons Olszewski. Planowano jeszcze dwa rejsy pełnomorskie, jednak nie doszły one do skutku z powodu ucieczki za granicę jachtu „Cirrus” z kpt. Łempickim z Gdyni – władze państwowe wydały zakaz żeglowania do portów zagranicznych.

21 grudnia 1947 r. odbyło się walne zebranie członków Polskiego Klubu Morskiego, na którym wybrano nowy zarząd klubu. Komandorem został kmdr Karol Kopiec, wicekomandorem S. Ziemnowicz, sekretarzami: Zbigniew Przymanowski i Cecylia Reymanówna, skarbnikiem Kazimierz Gundermann, kapitanem sportowym Tadeusz Prechitko, a delegatem do PZŻ Jerzy Petke.

Jacht „Maryla” w porcie jachtowym w Gdyni, w dali widać rozerwany falochron.
Fot. Jerzy Petke

Gloria victis

Klub zajął się też ustaleniem losów swoich byłych członków. Udało się odnaleźć ślady 76 osób, o dalszych 38 zbierano informacje. Oddano hołd osobom zamordowanym w Wielki Piątek 22 marca 1940 r. w obozie w Stutthofie, których szczątki po ekshumacji pochowano 4 kwietnia 1947 r. na cmentarzu na Zaspie. W uroczystościach pogrzebowych wzięła udział delegacja PKM-u, która złożyła wieniec na mogile przedwojennego komandora klubu Tadeusza Ziółkowskiego, zamordowanego przez Niemców 22 marca 1940 roku w Sztuthofie. Na tym cmentarzu pochowano również dr. Bernarda Filarskiego, dr Stefana Goldmana, Witolda Grotta, dr Franciszka Kręckiego, prezesa Aleksandra Kureckiego, mec. Bonifacego Łangowskiego, dr Stefana Mirau, dr Szczepana Pileckiego, radcę Henryka Rosochowicza i inż. Aleksandra Różankowskiego.

Złożenie wieńców na grobie komandora Tadeusza Ziółkowskiego na Zaspie 4 kwietnia 1947 r. Napis na szarfie brzmi: Naszemu komandorowi Polski Klub Morski.
Fot. Jerzy Petke

Ustalono także losy najbardziej znanych przedwojennych żeglarzy PKM-u. Tadeusz Prechitko został powołany w sierpniu 1939 do wojska i walczył w obronie Helu. Paweł Woyke, załogant „Korsarza” w regatach z 1936 r., zginął w 1943 r. w obozie koncentracyjnym w Auschwitz. Józef Szajba został zamordowany w 1945 r., a Alfons Olszewski, załogant jachtu „Danuta” na igrzyskach olimpijskich w 1936 r., przeżył obóz w Stutthofie.

Oficjalne zamknięcie pierwszego sezonu żeglarskiego nastąpiło 15 października 1947 r. Wykonano w tym czasie bardzo  wiele prac. Otrzymano i zagospodarowano przystań klubu, odnaleziono i zabezpieczono jachty. Przygotowano „Pirata” i „Marylę” do żeglowania, odbyły się trzy rejsy morskie do portów zagranicznych, szkolono żeglarzy na kursach, zorganizowano pływania po Zatoce Gdańskiej, urządzono nowy lokal klubu przy Alei Zwycięstwa 44 we Wrzeszczu, stworzono biblioteczkę żeglarską. Polski Klub Morski odradzał się w Gdańsku.

Od Polskiego Klubu Morskiego do Yacht Klubu Budowlani

Dobrze rozwijająca się działalność klubu została przerwana w 1950 r., kiedy władze państwowe zlikwidowały kluby i wprowadziły zrzeszenia sportowe. Zmiany dotknęły także Polski Klub Morski. Wiosną 1950 r. do klubu przystąpiło ok. 40 członków rozwiązanego Jacht Klubu Polskiej YMCA w Gdańsku. Jednocześnie przydzielono klubowi cztery jachty, które do tej pory były własnością YMCA. „Swantewid”, kecz Marconi mający 98 m² żagli, „Ranewid”, slup Marconi bez żagli (był w trakcie remontu), jacht „Jantar”, slup Marconi ok. 40 m² pow. żagli oraz jacht „Bałta”, który był slupem gaflowym o ok. 25 m² powierzchni żagli.

Nie był to koniec rewolucji. W końcu maja 1950 roku, podczas zebrania organizacyjnego, doszło do przemianowania Polskiego Klubu Morskiego na Yacht Klub „Budowlani”. Wkrótce potem zaczęto zmieniać imiona jachtów na wyrażające idee socjalistyczne. Jacht „Korsarz” przemianowano na „Kolektyw”, „Swantewida” na „Brygadzistę”, „Pirata” na „Mistrza”, „Jantara” nazwano „Architektem”, a „Ranewida” – „Budowniczym”. Trzy haje zostały „Murarzami”, szalupa otrzymała nazwę „Kielnia”.

Członkowie klubu na pochodzie pierwszomajowym.
Fot. Jerzy Petke

Dodatkowe problemy sprawiała integracja żeglarzy z YMCA ze starymi członkami PKM. Do tych pierwszych ustosunkowano się podejrzliwie i niechętnie. Dużą rolę odegrały względy polityczne i wywoływanie niechęci w społeczeństwie do wszystkiego, co wywodziło się z zachodu, a YMCA była organizacją pochodzącą ze Stanów Zjednoczonych. Podczas zebrania organizacyjnego w końcu maja 1950 r. komandor klubu oskarżył byłych członków YMCA o to, że „oczekują na powrót Andersa na białym koniku”. Po tym wystąpieniu część żeglarzy z YMCA, na czele ze Zbigniewem Grzywaczewskim, M. Wszelaczyńską, Z. Tomaszewskim, A. Jaroszem, K. Nienartowiczem i A. Garbolewskim, odeszła z klubu. Ci, którzy pozostali (m.in: K. Głębocki, K. Zieliński, R. Wojewódka), z czasem wrośli w klub i wyróżniali się zaangażowaniem w działalności klubowej.

W tym okresie kierownikiem klubu był Roman Sroka, a funkcję komandora sprawował Włodzimierz Kowalewski. Bosmanem był pan Mokwa, a żona słynęła z produkcji wspaniałego kwasu chlebowego, którym częstowała pracujących żeglarzy. Państwo Mokwa zajmowali mieszkanie na parterze domku klubowego. Zebrania zarządu odbywały się w siedzibie klubu „Budowlani” przy stadionie Lechii przy ul. Traugutta, bądź w mieszkaniu Włodzimierza Kowalewskiego przy ul. Śniadeckich.

Bosman Mokwa – pierwszy po lewej, z prawej strony Mieczyslaw Zimnicki z synami.
Fot. Włodzimierz Kowalewski

Kolejna zmiana siedziby

W roku 1954 r. nastąpiło włamanie do pomieszczeń na piętrze oraz strychu wyremontowanego domku klubowego na południowej fosie. Włamania dokonała Milicja Obywatelska. Komandor sporządził dokumentację fotograficzną i napisał pismo, w którym protestował przeciw bezprawnemu wtargnięciu do pomieszczeń klubowych. Włodzimierz Kowalewski i Roman Sroka udali się do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Zostali przyjęci przez min. Wykę. Obiecał wyjaśnić sprawę. Skończyło się to tym, że wysiedlono bosmana Mokwę z mieszkania w budynku klubowym, a budynek przejęła milicja na komisariat wodny. W wyniku tego włamania zaginęła spora część dokumentów. Od tego czasu klubowi pozwolono tylko na używanie szatni w domku pastora. Jachty trzymano na fosie północnej w miejscu dawnej lokalizacji YMCA. W 1955 r. Milicja Obywatelska odebrała klubowi resztę pomieszczeń w klubowym domku.  Klub zmuszony był się przenieść na północną część fosy, gdzie mieści się do dzisiaj.

Pomimo głębokich przemian organizacyjnych i administracyjnych ograniczeń w wychodzeniu w morze, członkowie Polskiego Klubu Morskiego – Yacht Klubu Budowlani wciąż starali się żeglować.

Co myślisz o tym artykule?
+1
4
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0
+1
1

PODZIEL SIĘ OPINIĄ