SOLO do Łeby. Spełniam marzenie, żeby popłynąć samotnie gdzieś dalej
Samotny rejs do Łeby to marzenie, które czekało na realizację kilka lat. Autor opisuje, czym samotne żeglowanie różni się od pływania z załogą, i czeka we Władysławowie na wiatr, który pozwoli mu pokonać ostatni odcinek trasy.
Etap pośredni – port we Władysławowie
Mijam Rozewie, płynąc na motyla wzdłuż plaż
Workation – prawdopodobnie najbardziej oryginalne biuro w Polsce, dzięki bimini świetnie się pracuje na jachci
Woda dobrze niesie głos – słyszę pokrzykiwanie ludzi na plaży w Jastrzębiej górze+3Spełniam moje marzenie, które mam od kilku lat, żeby popłynąć samotnie gdzieś dalej.
Skąd fascynacja samotnymi rejsami
Od dziecka fascynują mnie opisy samotnych rejsów. Kilkanaście razy przeczytałem osobisty dziennik z rejsu solo non stop dookoła świata Henryka Jaskuły, "Z Gdyni do Gdyni".
To opis nieprawdopodobnych wręcz zmagań z żywiołami, ze sztormami i flautą, z jachtem i ciągłymi awariami, no i przede wszystkim z samym sobą. To byli prawdziwi herosi, którzy pływali na cieknących, drewnianych łódkach, bez elektroniki, bez prognoz pogody, w sztormach, regularnie i przez wiele miesięcy stając wobec wyzwań przekraczających możliwość większości ludzi.
Reklama · RejsyReklama przy rejsach i czarterachReklama i współpraca →Ja się na nic takiego nie wybieram. Dla mnie wyzwaniem do tej pory było solo pomiędzy portami na Helu i Trójmiastem.

Pływanie z załogą kontra żegluga samotna
Dla jasności: bardzo lubię pływać z ludźmi, z przyjaciółmi, z którymi znamy się od lat i rozumiemy wpół słowa, jak i z zupełnie nowymi załogami.
Pływanie z nieznajomymi jest zaskakujące. Zawsze staram się robić rundkę przedstawiania się, żeby ludzie mogli opowiedzieć o swojej pracy, o pasjach i wyzwaniach. To jest mega inspirujące, a przy tym po prostu ciekawe.
Reklama · RejsyPromuj swoją markęSprawdź ofertę →W rejsach z nowymi rezydentami Olivia Centre często przegadujemy tak całą drogę z Sopotu na Hel, ledwo starcza nam czasu. Tak działa Olivia Yacht Club.
Czym różni się samotne żeglowanie
Samotne żeglowanie jest zupełnie inne. Jest wyzwaniem, bo wszystko musi być lepiej zaplanowane, przemyślane, przygotowane, łącznie z planem B i C, jak coś nie wyjdzie, bo nikt nam nie pomoże.
Wszystkie czynności trzeba robić po kolei, sekwencyjnie, koncentrując się na tu i teraz, planując z wyprzedzeniem i myśląc o kolejności, która będzie optymalna dla danej sytuacji.
Uwielbiam to kombinowanie, tę koncentrację, złożoność, wysiłek fizyczny i intelektualny. To błyskawicznie odrywa głowę od lądowych problemów i wyzwań.
Reklama · RejsyArtykuł sponsorowanyZapytaj o pakiet →Wreszcie, pływając samotnie można łatwo zmieniać plany, trasę i cele, bo kurs zależy tylko od warunków i osobistej decyzji. To daje znowuż poczucie wolności, choć na wodzie to złudne.

Postój we Władysławowie i czekanie na wiatr
Piszę to w czwartek wieczorem we Władysławowie, czekam tu na wiatr, który ma przyjść jutro, żeby dopłynąć w piątek do Łeby.
Zrobiłem tu sobie supermiłą niespodziankę. Odezwałem się do starego znajomego, który w latach 90. był moim pierwszym szefem w firmie Doradca Consultants Ltd., najstarszej polskiej firmie konsultingowej. Teraz zarządza spółką, która zarządza portem, flotą kutrów rybackich, przetwórnią ryb i bazą dla offshore.
Reklama · RejsyWyróżnij swoją firmęSprawdź cennik →Spędziliśmy razem ze 2 h, gadając o porcie, flocie, jachtach, ale też o sprawach osobistych, nie widzieliśmy się od lat.
Plan wejścia do Łeby i powrotu
Jutro, w piątek ma się pojawić wiatr, który pozwoli mi dopłynąć do Łeby. Sprawdziłem, że port jest pogłębiony i dam radę tam wpłynąć, bo nasz jacht to 12,5 metra długości, 8 ton wagi i ponad 2 m zanurzenia.
Wspaniała jest taka włóczęga, choć wiem, że po kilku dniach zacznie mi bardzo brakować kontaktu z bliskimi.
W Łebie planuję spędzić dobę, w sobotę ma być silniejszy wiatr, na którym powinienem szybko wrócić do domu.
Wybrałbyś się na samotny rejs po Bałtyku?























