< Powrót
15
grudnia 2023
Tekst:
Adam Mauks
Zdjęcie:
Fot. Szkoła Pod Żaglami
Krzysztof Baranowski zima
Kapitan Krzysztof Baranowski na pokładzie „Pogorii”.

Sposoby na zimę, czyli jak sobie z nią radzą nasi żeglarze

Zima to specyficzny czas dla środowiska żeglarskiego w Polsce. Zapytaliśmy znanych i doświadczonych polskich żeglarzy, co robią po sezonie.

– Zimą przede wszystkim staram się utrzymać kondycję fizyczną – mówi Jerzy Brezdeń, wicekomandor Jacht Klubu Marynarki Wojennej Kotwica Gdyni. – Zmieniam żagle na narty, a rower na bieganie po lesie. To sprawdzony sposób, który pomaga mi w następny sezon wejść z przyzwoitą kondycją. Oczywiście, jest też czas, żeby zanalizować miniony sezon i nasze osiągnięcia szkoleniowe, co nam się udało, co się nie udało i powinniśmy zmienić. Analizujemy nasze przedsięwzięcia rejsowe i na ich podstawie planujemy te w następnych sezonie. Ustalamy, kto popłynie z kim i gdzie.

Kapitan Jerzy Brezdeń.

Podobnie rzecz ma się z udziałem wicekomandora i pozostałych członków Jacht Klubu Marynarki Wojennej Kotwica w regatach.

– Zastanawiamy się, w jakich w warto brać udział, gdzie można odpuścić, bo np. poziom się obniżył – mówi. – Zimą prowadzimy też szkolenie regatowe, ale właśnie teoretyczne, czyli np. ze znajomości przepisów, jak startować, kto ma prawo drogi, itd. To jest czas, w którym staramy się przygotować sprzęt, robimy kwalifikacje, co jest do naprawy, co do złomowania, a co jest do kupienia. Tu jest dużo do zrobienia, bo mamy stare, ponad 40-letnie, jachty.

Zima determinuje przygotowania Jerzego Brezdenia i członków jego klubu, dlatego w „Kotwicy” podzielono już zadania na te, które można robić wewnątrz i te do wykonania na zewnątrz.

– Te drugie zaczniemy w okolicach połowy lutego, kiedy może być już nieco cieplej – dodaje Brezdeń. – Jachty będziemy wodować w połowie kwietnia.

Na przygotowanie narciarskie zimą zdecydowanie stawia Krzysztof Baranowski. Znany kapitan jachtowy jako pierwszy Polak dwukrotnie opłynął samotnie kulę ziemską – w latach 1972-73 na „Polonezie” i w latach 1999-2000 na „Lady B.” W 2024 roku planuje swój trzeci samotny rejs dokoła świata.

– Jako żeglarz zimę spędzam na nartach – mówi kapitan Krzysztof Baranowski. – Jeszcze w tym roku byłem w austriackich Alpach, przed świętami jeszcze raz pojadę na narty, a po świętach jadę do Suchego na kolejny obóz narciarski. Potem planuje wziąć udział w zawodach Klubu Instruktora Seniora w narciarskim slalomie gigancie, może uda mi się też wystartować w Pucharze Zakopanego i w Dziennikarskich Mistrzostwach Polski w Konkurencjach Alpejskich. Te moje narty idealnie przygotowują do sezonu żeglarskiego.

Krzysztof Baranowski na nartach przygotowuje się do sezonu żeglarskiego.

85-letni Krzysztof Baranowski obecnie ponownie szuka jachtu, którym po raz trzeci mógłby opłynąć glob.

– Liczę jednak, że w tym sezonie nawigacyjnym wypłynę, a sezon narciarski kończę 1 maja, czyli wtedy kiedy zaczyna się w Polsce sezon żeglarski – dodaje Krzysztof Baranowski.

O zimowy czas w żeglarstwie spytaliśmy też Arkadiusza Wąsika, który jest kapitanem jachtowym i motorowodnym oraz instruktorem żeglarstwa PZŻ, a także członkiem Górniczego Yacht Klubu „Szkwał”.

Arkadiusz Wąsik to także członek zespołu szantowego „Ryczące dwudziestki”.

– Dla żeglarzy nie ma zimy, wiosny, lata czy jesieni – mówi. – A w Polsce zimą żeglowanie w dużej mierze zamiera. Lodowo nie żegluję, ale zdarza się, że na zalewach, które nie zamarzają jak np. Zalew Rybnicki, można popływać zimą. W najbliższą niedzielę jestem tam umówiony na żeglowanie. Ale tak w ogóle, to jest czas na spotkania wigilijne w klubach, podsumowania sezonu i planowania kolejnego.

Arkadiusz Wąsik należy do tych żeglarzy, dla których zima nie istnieje.

– Dwa tygodnie temu wróciłem z Karaibów, a 17 stycznia 2024 roku wylatuję do Tajlandii, gdzie będę przez trzy tygodnie, w marcu mam w planie wyjazd na Wyspy Kanaryjskie, gdzie będę pewnie jakieś trzy tygodnie – dodaje Arkadiusz Wąsik. – Dla żeglarza chcącego, nic trudnego. Staram się między tymi wypadami żeglarskimi korzystać też z siłowni i basenu, a że jestem ciepłolubny, to okres zimowy jest też dla mnie czasem intensywnego odwiedzania sauny.

Piotr Adamowicz zimę spędza, jak sam mówi, spokojnie. 72-letni gdańszczanin jest jednym z najlepszych polskich regatowców, który ściga się nieprzerwanie od 1975 roku.

– W moim wieku muszę ją tak spędzać – mówi. – Trochę rysuję, trochę majsterkuję, głównie siedzę w domu, ale dwa razy w tygodniu jeżdżę do Jachtklubu Morskiego „Neptun” w Gdańsku, gdzie trzymam swój jacht. Tam wykonuje jakieś drobne prace, ale on jest w dobrym stanie, bo większość rzeczy robię w sezonie, na bieżąco.

Piotr Adamowicz zimą znajduje też czas na… pasję swojej żony, Ryszardy, która fotografuje ptaki. Jeżdżą razem w takie miejsca, gdzie można uprawiać „bezkrwawe łowy” obiektywem aparatu fotograficznego swojej małżonki.

Kapitan Piotr Adamowicz.

Roman Paszke miło wspomina ubiegłoroczną zimę, bo – jak mówi – wyjątkowo dużo żeglował wtedy między portami.

– To wynikało z tego, że pływałem turystycznie między Wyspami Kanaryjskimi – mówi autor jednych z największych sukcesów polskiego żeglarstwa regatowego, jak choćby zwycięstwa w słynnych regatach Admiral’s Cup, Channel Race, czy starcie w wokółziemskich regatach „The Race”, w których jego jacht „Warta Polpharma” zajął czwarte miejsce. – Rok temu zima była dla mnie ciepła i przyjemna. Na jachcie Hanza 575 miałem wygodną kabinę, materac, prysznic. I nie pływaliśmy w deszczu i pod wiatr.

Ta zima jest dla Romana Paszke nieco inna.

Roman Paszke

– Ze względu na natłok spraw muszę kursować między Gdańskiem a Warszawą. Przygotowuje jednak jacht „Figaro 3” do startu w przyszłorocznym sezonie i to też zajmuje trochę czasu. Może uda mi się wyskoczyć z żoną i synem na narty, ale to raczej w styczniu. Mam nadzieję, że się uda.

Co myślisz o tym artykule?
+1
4
+1
1
+1
1
+1
0
+1
0
+1
0
+1
0

PODZIEL SIĘ OPINIĄ